niedziela, 4 listopada 2007

Hush, baby don't you cry...

Wczoraj nadrobiłam zaleglości towarzyskie chyba sprzed wakacji ;) W końcu poczułam, że, cholera, jeszcze mam z kim wyjść na piwo;)) Rano umówilam się z Wikingusiem i poszliśmy do Silesi- romantycznie, nieprawdaż? Pochodziliśmy trochę, odwiedziliśmy Pawła i pojechaliśmy do Małej Żyrafy. Nie bacząc na to, że była godzina 14 kupiliśmy sobie po piwku i usiedliśmy na świeżym powietrzu. Doszedł Szimun i siedzieliśmy sobie w trójkę (jak za starych dobrych wakacji:)). Potem przyszła ekipa z Peru i Garbatym na czele i też trochę pourzędowaliśmy... Wieczorem poszliśmy do 2b3, gdzie był Mieczu ze znajomymi. Szimun przygruchał sobie swoich kumpli, ale nie chcieli ich wpuścić do knajpy bo jeden z nich wyglądał jak dres- widziałam Tomka może z 2 razy i w życiu nie powiedziałąbym o nim "dres", jednak po wnikliwszych wczoraj obserwacjach mogłam stwierdzić, że bramkarze nie pomylili się aż tak bardzo. Cała ekipa oburzona- "jak oni mogli go nazwać dresem?" A ja się pytam, co mieli powiedzieć o gostku, który miał na sobie bluzę everlasta a pod spodem koszulkę z naja? Na pierwszy rzut oka mógł wyglądać jak potencjalny jumacz komórek. No i z tego względu, że nie wpuścili Roga i Tomka do 2b3 pożegnaliśmy się z Mieczem, który wolal tupać nóżką na parkiecie o wymiarach 3m na 3 m. :PP W tak brzydko zwanym "międzyczasie" doszedł Duży... Duży oczywiście miał nam bardzo dużo do powiedzenia i grał pierwsze skrzypce w posiedzeniu:)) Gadaliśmy o różnych rzeczach i miło spędziłam czas, ale jednocześnie chcialam też by mieczu był znami bo w końcu z nim też się umówiliśmy. A on, biedny, musiał podrywać stare balerony na parkiecie przypominającym folwark zwierzęcy i jeszcze bujać się ze swoim nieudanym kumplem, który przedstawia swoich przyjaciół w następujący sposób : "Hej, to Marek- operator z TVNu" (w ogóle to myślałam że pęknę ze śmiechu jak to usłyszałam, ale pomińmy ten wątek...)

PS. Całus dla Szymona za to, że mi mówi, bym nie bekała publicznie i dla Dużego - on już wie dlaczego :)) (ale rym mi sie kurna ukuloł) :D

PS2. Apffff zapomniałam dodać, że cały wieczór siedziałam przy coca-coli- najzwyczajniej w świecie nie chciało mi sie pić piwa i TAK KAROLINO jestem z tego powodu bardzo dumna!! A to rzezkie rano bez kaca- BEZCENNE!

Brak komentarzy: