środa, 24 września 2014

Włochy. Because, hey, why the hell not?

czwartek, 18 września 2014

Czy?

Hej  Ty. No własnie Ty. No hej.
Czy Ty też się czasem zastanawiasz jaki to wszystko ma sens?
Czy Ty też czasem siadasz na oknach z nogami przewieszonymi przez parapet?
Czy Tobie też czasem nie chce się żyć?
I czy Ty też często się siebie pytasz: po co?
I czy ty też marzysz o podróżach?
Czy Ty też czasem uswiadamiasz sobie jak bardzo bezużyteczna jest Twoja obecność tutaj?
Czy Ty też się dziwisz ludziom uporządkowanym i poskładanym?
Czy Ciebie też gryzie tęsknota?
Czy też tęsknisz za bliżej nieokreślonym spokojem i harmonią?
Czy Ty też walczysz ze sobą każdego dnia?
I czy Ty też przekonujesz siebie w lustrze, że możesz tak wyjść, że nie ma czego się bać na zewnątrz?
I czy może Ty też chcesz po prostu zrobić sobie przerwę w życiu?

W takim razie jesteśmy w tym razem. Witaj.

środa, 17 września 2014

THIS LIFE.

I'm not plying you with liquor
for you tongue to get a flicker
I just need to tell my story
if you're drunk I'll get done quicker.

Hey hey gotta keep the hope up
gotta keep your eye on the prize
Hey-hey gotta keep the highs up,
I'm an optimist of the most dangerous kind
There is more to this life
I must believe there is more to this life. 

Let me get straight to it,
there's more explaining I could do
but I am here just for diversion
As are you.

I've been surfing shadows of success in my dreams, 

wtorek, 16 września 2014

PALE

Did you scream? Did you suffer?
Does it help you do more?
Does it pay up when you wake up
And the last word is yours?

We could be more, don't you run away
We could be happier this way
You could do more, don't you run away
We could be happier.

Could I make it more clear?
Could I give you more time?
Did I say enough
Or did I say too much?

Let me in, let me wonder
Let me worry where you've been
Let me in, you can find me
When you find me we begin.

poniedziałek, 15 września 2014

Z Myszą.

"Od tego jesteśmy.
Zapamiętaj, że nawet kiedy się już ustatkujesz i opanujesz ten cały rozpierdol i się od tego uzależnisz, my cały czas tu jesteśmy, żebyś wróciła w grzech."

Kochany Mysza!

niedziela, 14 września 2014

Odkopuję stare pamiętniki.

"Budzę się rano. Stukot obcasów. Ciebie nie ma obok mnie. Mogę robić co chcę, mogę sobie sikać do kubka po kawie, nikt nie widzi.Mogę leżeć nago nie uzbrajając się w żadną pozę. Mogę mieć burdel. W pokoju, w życiu... Wszystko dociera do mnie jak zza mgły. Jedyna wisząca myśl - TO KONIEC? - Wżera się w mózg, wwierca jak migrena. To koniec? - pytam się siebie - To koniec? - przebrzmiewa.
Kawa na odczep się, niedbałe śniadanie. Dziś jest zdecydowanie gorzej - stwierdzam. Przykrywam się kocem, próbuję nie myśleć. Suchość w ustach. Jest mi źle. Nie postanawiam wstać. Już tak przeżyję życie. Tu i teraz. Już nigdy stąd nie wychodzić.
Stwierdzam po czasie, że wrażliwi ludzie mają gorzej."

sobota, 6 września 2014

I ran the streets where I grew up.

Byłam dzisiaj na spotkaniu z Reggie. I jakoś tak trafiło to do mnie, że ja tu MAM przyjaciół. Nie wiem jakim cudem to zrobiłam, ale poznałam wspaniałych ludzi. Tak znikąd, po prostu. Pojawiali się na ścieżce i zostali. Przypadkiem. Zrządzeniem losu... To niesamowite, że zmieniając miejsce zamieszkania, równocześnie nabawiasz się nowych znajomych, przyjaciół. Często takich, którzy by sobie dali za Ciebie rękę uciąć. Oczywiście tęsknie do Kato, tęsknię do Mon i do Mi... Ale, tutaj, są równie wspaniali ludzie. Ja nawet nie wiem jak udało mi się tego dokonać, że będąc samą, zupełnie, po środku wielkiego miasta, znalazłam ludzi, którzy o mnie dbają i zawsze pytają co u mnie.
Kolejna rzecz. Gregg wczoraj mi wyznał, że tęsknią za mną i czy bym nie chciała wrócić. Szczerze mówiąc to zdanie krąży mi od wczoraj w krwiobiegu i być może zdecyduję się wrócić. Chociaż... Chciałam stąd uciec. Odpocząć w domu jakiś miesiąc, a potem znów wyjechać. Bo, jak się okazuje, przychylnych ludzi spotyka się wszędzie. Nawet samotnie. Oni się po prostu pojawiają z czasem. Więc czemu nie Australia na przykład? Czemu nie mój upragniony Londyn, którego odkładam już za długo?
Muszę to wszystko przemyśleć. W Pradze na pewno nie zostanę na dłużej, tego jestem pewna.
Mimo cudownych osób poznanych tutaj, wolę być tutaj jednak gościem, niż mieszkańcem.
Wiem, że do niektórych miejsc będę powracać tu zawsze, ale mieszkać tu nie znoszę. Nie lubię tego miasta. Tutaj szybko się umiera. Czas wyjechać. Ale dokąd?... Czas zweryfikuje.
Wracać jednak będę zawsze.
Tutaj stało się za dużo złego, bym sobie mogła tak po prostu tutaj dalej żyć. Ostatnie wydarzenia przytłoczyły mnie i przygniotły. Potrzebuję przyjaciela i potrzebuję rady. Potrzebuję nowego powietrza i potrzebuję nie widzieć tego domu. I tej okolicy. Już dość kocich łbów. Już dość mostów. Czas na coś innego, zdecydowanie.

piątek, 5 września 2014

VERITE.

'Cause I, I, I wanna fall,
but every time you leave me down on the floor
Memories keep rushing round
Nothing ever stays the same

'Cause maybe I'm just addicted to
The things I lack, and the way you move
In circles I run, round a figure eight
Always running off, meeting up in the same place

Slow down
And pick up the pieces
'Cause I've found we're living our lives half asleep
Living our lives half asleep

'Cause I, I, I wanna go where everything's the same
Memories keep rushing round
And all we do is CHANGE
'Cause I, I, I wanna fall,
but every time you leave me down on the floor
Picturing the ways we move
'Cause nothing ever stays THE SAME

Separate a fragile spine, a hollow hope
Just to make things right
I've been picking up pieces slowly,
And wondering why you HOLD ME
Take me back to the way it was before

'Cause I, I, I wanna go where everything's the same
Memories keep rushing round
And all we do is CHANGE
'Cause I, I, I wanna fall,
but every time you leave me down on the floor
Picturing the ways we move
'Cause nothing ever stays THE SAME

STRANGE ENOUGH,
I don't love you like you want me to

czwartek, 4 września 2014

Znów mi się to śniło.

Ja kiedyś oszaleję.

Umrę szalona, przysięgam.

poniedziałek, 1 września 2014

Wielki mały człowiek.

Patrzcie go, oto idzie ulicą
Niewidzialną z tłumem spięty kotwicą
Zamazany punkcik w wielkiej powodzi głów
Nie chce pytać nikogo o drogę
Serce bije mu jak dzwonek na trwogę
Niestrudzony badacz własnych pragnień i snów

Wielki mały człowiek
Zalękniony tak i dumny jak paw
Wielki mały człowiek
Prorok lepszych dni, niepewnych spraw
W opiece swej
Dobry Boże, ty go miej

Ciężkie chmury kołują nad miastem
Życie nie smakuje tak, jak chleb z masłem
Dużo siły trzeba czasem, by zrobić krok
Ciągle gra się o wszystko i o nic
Mało szczęścia jest i tak dużo dłoni
Tyle trzeba odwagi na jeden skok