czwartek, 30 lipca 2015

...and all the things that we'll see
out of our comfort zones
I'm holding you so tightly
out into the unknown.

wtorek, 28 lipca 2015

Jeszcze nigdy nie byłam tak spokojna. O wszystko. Jestem tak spokojna i zrównoważona, że aż trudno mi w to uwierzyć.

piątek, 24 lipca 2015

I'm afraid of our future
I'm afraid it won't last
'Cause you got too many scars to hide
And I haven't gone enough to
Understand why are you so sad.

How we used to love.

http://pokolenieikea.com/2014/11/03/milosc-to-za-malo/ - O to to!

czwartek, 23 lipca 2015

Y&Y

Are you scared?
Cause I don't think you're worth it.

piątek, 17 lipca 2015

- I wiesz... I spotkałam się z nim ostatnio. Powiedział mi, że on nie umie żyć w związku. Że to nie dla niego. I że on poza tym już w związku jest...
- W związku z czym?
- W związku z kobietą. Ale otwartym. Spytałam, że niby na czym ta "otwartość" polega. No on mi mówi, że śpią z innymi ludźmi, bo lubią. Ale on jest jej oddany... Czujesz? Bzyka inne dupy, ale "oddany".
- Co to za szit?
- No właśnie. Mówię mu, czy on tak naprawdę? On mi prosto w oczy, że tak. Że nawet zasady swoje mają. Jak się zabezpieczać i czego nie robić... I zawsze wraca na noc do niej. Ona się na to godzi. Sama chyba też z kimś tam sypia... Pytam się go więc, czy on ma zamiar to kiedyś zmienić. On, że nie, że on to wyniósł z domu.
- Jak to: z domu??? Kto wynosi wolne związki z domu?
- Słuchaj. Najlepsze to dopiero będzie. Jego rodzice byli jakoś 10 lat po ślubie, gdy jego matka znalazła listy do swojego męża, a jego ojca, od niejakiej Japonki. Takie wiesz... Na czasie, pisane niedawno. Na bank ich coś musiało łączyć, treść na to wskazywała. Matka zamiast się wkurwić i chłopa wyrzucić na zbity pysk, to stwierdziła, że to w sumie romantyczne i poprosiła męża, by ta Japonka WRAZ Z MĘŻEM I DZIEĆMI przeprowadzili się do ich mieszkania... No obłęd, mówię ci. Jak powiedzieli, tak zrobili. Mieszkali tak wszyscy na jednej kupie, w komunie. I nagle mąż Japonki wpadł na pomysł, że byłoby fajnie, gdyby ta Japonka miała dziecko z tym drugim, z ojcem jego! Tak więc Japonka zaszła w ciążę z mężem jego matki. Opowiadał. Ja nie mogłam uwierzyć.
- No telenowela!
- Takie pojebane rzeczy pisze życie. Po tej rozmowie stwierdziłam, że to nie dla mnie, że się wypisuję. Skasowałam jego numer.
- Całe szczęście. No more drama.

Takie scenariusze NAPRAWDĘ pisze życie...

Take me to the hills.

Dzisiaj dzieje się rzecz niesłychana. Jadę w góry! Siedzę w biurze w tym całym szitem, co sie wozi w góry: plecak, śpiwór, buty jakieś do wspinaczki... Postanowiłam uciec na chwilę w przyrodę. Jedziemy całym Clownem do domku Toma. Jest poruszenie. Wszyscy się nie mogą doczekać. A ja siedzę spokojnie i sobie koduję. Nigdy jakoś specjalnie nie lubiłam gór, a ta praca mnie fascynuje. Fajnie, że jedziemy, fajnie, że będziemy razem, ale mi też sie podoba w pracy. Góry będą tylko miłym dodatkiem po pracy. W końcu mam pracę, z której nie chcę uciekać. Chce mi się tu przychodzić. Myślałam, że mnie już to nie spotka... Póki co, spotykam się z Elliotem i Makiko po pracy i ruszamy. Tom i reszta dojadą jutro.

Zaczelam kodzic, pisze to w HTML, zeby sprawdzic czy potrafie kodzic ;)

No i udalo sie :) Nawet niezla jestem haha! To bedzie chyba moje nowe hobby ;)

czwartek, 16 lipca 2015

Znowu budzę się bez marzeń. Znów mam śnić o niczym. To uciążliwe...

Straciłam po drodze tylu ludzi. Tak się robi? Czy to ze mną jest coś nie tak? Ale ja przecież nie będę żyć z kimś, kto nie daje mi żyć. Zastanawiam się, czy to normalne. Chyba tak. Bo jeśli czujesz, że jest ci źle z tym, co akurat masz, chcesz to po prostu zmienić. Więc chyba normalne.

Jest możliwy transfer do LDN jesienią przyszłego roku!!!!! :)))))))

środa, 15 lipca 2015

I only call you when it's half past five
The only time that I'll be by your side
I only love it when you touch me, not feel me
When I'm fucked up, that's the real me
When I'm fucked up, that's the real me, yeah.

LDN [2].

Dzisiaj mi się przypomina tyle miałkich rzeczy. Przypomina mi się, jak z Kuczem za gnoja wdychaliśmy tabakę w jego pokoju, słuchając nowego kawałka Craddle Of Filth. Przypomina mi się nauka historii na balkonie. Pamiętam pierwszy papieros na śmietnikach z Mi. Przypomniało mi się, jak z Rodzynem rwaliśmy na otwarcie Silesii, bo to było wtedy takie na czasie. Przypomniała mi się Kryśka, która nazywała mnie swoją przyszłą synową. Pamiętam jak z Darią, Eweliną i Mi chodziłyśmy po Katowicach i rozdawałyśmy chłopakom róże na Dzień Kobiet...

Czasem to mnie nachodzi. Jeden znajomy zapach i wszystko wraca, a to przecież wszystko jest już przeterminowane. Teraz wszystko jest inaczej. Już nie chodzę po Katowicach. Jestem porozrzucana po świecie. Zbieram swoje resztki z Londynu, z Włoch, z Nowego Jorku. Próbuję się posklejać, poskładać, znaleźć ujście.

Dziś dowiedziałam się, że mój dział może się przenieść do Londynu... Kto chce, to może aplikować i będzie przeniesiony w odpowiedni dział na Wyspach.

Myślę intensywnie. O tym, co było i o tym, co będzie. A może by tak jednym machnięciem ręki wszystko uciąć? Zostawić przyjaciół i wyruszyć jednak już na te wyspy? Blisko do Moni, blisko do mojego ukochanego Londynu. Wszędzie blisko.

Urwać się. Zostawić. Machnąć ręką. Zniknąć.

A wiadomo, że umiem. Palę mosty. Nieczęsto. Tylko, jak coś bardzo drażni już aż nie do zniesienia. Palę. Spalam mosty, spalam życie. Ot, tak już mam.

poniedziałek, 6 lipca 2015

We're stressed and high, get depressed and die
But still afraid to question why
One of the biggest criminals I ever met wore a suit and tie
When did we stop believing? When did we stop marching?
When did we stop chanting?

czwartek, 2 lipca 2015

Jutro już się pozbieram.

Wstanę rano.
Zrobię sobie śniadanie.
Bilety kupię.

środa, 1 lipca 2015

Wszystko jakoś się układa. Ja się układam. Nowa praca - tak, dostałam ją dzięki temu blogowi. Jay-K. Jedziemy z Żanet na Grape Festival... Jestem, można powiedzieć, szczęśliwa. Na swój chory sposób. Jay-K zaprasza do Londynu, Sean i Steve zapraszają do Nowego Jorku. Jest tyle możliwości w tym świecie, o których wcześniej - głupio się przyznać - nie miałam pojęcia. Cieszę się. I jest mi wszystko jedno.