To wszystko dookoła co cię szczelnie otacza nie czując twego bólu, jest to tak zwany świat.
piątek, 26 grudnia 2014
Autor:
Pola
o
piątek, grudnia 26, 2014
0
komentarze
wtorek, 23 grudnia 2014
Twenty eight.
This house is not a home to you
But you decide to go ahead and lay down
There are no words to describe the depth of your indifference
Cause I see you're here to stay
Should have known to pick my fate.
I'm so wrong, I'm so wrong
To let you in my home
Now you know where I sleep
Never felt so damn weak.
Autor:
Pola
o
wtorek, grudnia 23, 2014
0
komentarze
sobota, 20 grudnia 2014
0001110010101.
Ścieramy się z matką ziemią
Pełni pytań bez odpowiedzi
Zostawiamy po sobie ślad
w zerach i jedynkach
Myśląc, że to ma sens
A naprawdę nie znaczy nic
Zupełnie jesteśmy nieważni
Autor:
Pola
o
sobota, grudnia 20, 2014
0
komentarze
piątek, 19 grudnia 2014
xmass.
Przywitamy razem ten dzień.
Ziemia zasypie nas pogodą.
Słońce umrze po raz kolejny.
Pójdziemy zwiedzać za rękę,
Próbując chować się przed nieznośnością świata.
Powiemy sobie, że teraz, że na zawsze, że już!
Jeśli kiedyś odwiedzimy cię na swojej ścieżce
Nie bój się nas tylko podaj nam rękę.
Jesteśmy tacy jak Ty.
Nieznośni, zaszczuci, bojący się.
Pełni obaw i pytań.
Autor:
Pola
o
piątek, grudnia 19, 2014
0
komentarze
You write me love letters with your father's pen.
"Millions
of years of evolution, right? Right!? Men have to stick it in every
place they can, but for women... women it's just about security, and commitment,
and- and whatever the fuck else!
If you men only knew
But you're not the jealous type are you? You’ve never been jealous about me have
you? And why haven’t you ever been jealous about me? You… are very, very sure of
yourself aren’t you?!”
Eyes Wide Shut.
Autor:
Pola
o
piątek, grudnia 19, 2014
0
komentarze
środa, 17 grudnia 2014
A monster.
There is a monster in your room.
And it's you.
Autor:
Pola
o
środa, grudnia 17, 2014
0
komentarze
Tak bardzo na czasie. Tak bardzo na śmierć.
MAJOWE WOJNY
Ty jeszcze nie wiesz? To na ciebie patrzę,
kiedy zasypiam. I przez ciebie przecież
papierosami dziury wypalam w pościeli
tuż przed snem. Nie wiesz, nie chcesz,
ale wyjedziesz ze mną.
Autor:
Pola
o
środa, grudnia 17, 2014
0
komentarze
wtorek, 16 grudnia 2014
LoveXXI.
Wejdę sobie do ciebie
po cichu.
Nie zdejmę butów.
Porysuję ci parkiet.
Rozszarpię cię
na przedmieściach życia
Wyjdę bez pożegnania
Wrócę bez pukania
Będę krążyć
jak drapieżnik
odkrawając cię powoli od kości.
Niepostrzeżenie zostawię na tobie ślad
blizny nie do zmycia.
Wydłubię ci duszę
Zdławię ci myśli
Wejdę do koszmarów
Wsunę się w codzienność.
Autor:
Pola
o
wtorek, grudnia 16, 2014
0
komentarze
wtorek, 9 grudnia 2014
Dysfunctional in every way,
we drive all night and sleep all day,
Caught up in the conflict,
puts me on edge but I like the feeling.
Autor:
Pola
o
wtorek, grudnia 09, 2014
0
komentarze
mmry.
Przemierzam świat.
Poznaję ludzi na ulicy.
Rozpoznaję nuty.
Zapamietuję drogi.
Liczę dni.
Pamiętam świat.
Próbuję uchwycić najmniejsze szczegóły.
Wedrzeć się w najmniejszy dźwięk.
Zapisać wszystkie obrazy.
Poczuć zapachy.
Zapamiętać Ciebie, gdy śpisz.
Wpatrywać się.
Wsłuchiwać się.
Pamiętać to po drugiej stronie.
Autor:
Pola
o
wtorek, grudnia 09, 2014
0
komentarze
piątek, 28 listopada 2014
Fractures.
I'm half asleep, you're medicated
Crumbling inside ourselves
My eyeballs leak, they're lubricating
Try to think of something else
And it seems to me, you're so far removed
Your voice, it echoes through my head
And it seems to me, you're too complicated
Think I'm better by myself
You won't win
I'll rid myself of this war you started
You won't win
You've got a pulse but you seem so heartless
You won't win
You found another to tear apart but
You won't win
Your skin is grey, you're colour-coded
Should have known to keep my distance
Your sunken face, your mind eroded
You barely even filled a space
You came my way, stole my focus
Smoke and mirrors game you played
And I never knew how far you would take me
Why are you running, thought you could come and
Thought you could take control
So undermining, figured you'd find a
Problem you could solve
You tell me you're sorry, tell me you worry, tell me you found your faults
Then tell me I'm stubborn, tell me I smother, tell me I wrecked it all
Why are you waiting, watch us decaying, watch as the walls go thin
So sick inside, thought I could find you, but you won't let me in
Autor:
Pola
o
piątek, listopada 28, 2014
0
komentarze
czwartek, 27 listopada 2014
Przyjdź.
Na szczęście,
ty znasz już koniec
mej historii, którą opowiem.
Wiesz już,
że przeżyłam,
skoro dzisiaj z tobą tu stoję.
Daleko, daleko stąd,
gdzie słońce i kwiaty są wieczne,
poczułam największy chłód
co zaprzeczył, że jeszcze masz serce
Jeśli nasze drogi są tak odległe,
dlaczego wciąż mnie wołasz?
Jeśli jesteś pewna, że niepotrzebnie,
dlaczego wciąż mnie wołasz?
Jesteś wciąż tak piękna,
Królowo Śniegu,
niewinna nic nikomu.
Ale nie ma w tobie słońca dla mnie,
dlatego chcę do domu.
Natalia Przybysz.
Autor:
Pola
o
czwartek, listopada 27, 2014
0
komentarze
piątek, 14 listopada 2014
Crazy English Summer.
Fields of fire that passed the train
The sky is victorious but here comes the rain
Friday is taking me home again,
And I've nothing but you on my mind.
Grass is greener without the pain,
I think that I'm changing but I'm just the same
My sun is a ascending again
And I've nothing but you on my mind
Sometimes I feel like I'm glad to be free,
Sometimes I still want your arms around me
Sometimes I'm glad to have left you behind,
The Crazy English Summer has put you back on my mind.
Life's a riot a lover a friend,
Pity the day that it has to end
Friday come speed me home again,
I've nothing but you on my Mind.
Sometimes I feel like i'm fine on my own,
Fifty Thousand miles from home.
Sometimes I'm weak and the past is my guide,
Summer returns and puts you back on my mind
Autor:
Pola
o
piątek, listopada 14, 2014
0
komentarze
czwartek, 13 listopada 2014
Muszę sobie poukładać hałas w głowie.
Ktoś mi włożył do głowy nie moje myśli.
Muszę zapanować nad chaosem, sama stając się spokojem.
Muszę zapanować nad tyloma rzeczami naraz.
Jakoś to ogarnąć, uchwycić, spiąć
Autor:
Pola
o
czwartek, listopada 13, 2014
0
komentarze
the/das.
I was tired before I met you.
Zapędziłam się w kozi róg.
Przemierzam miasto w tramwajach nucąc Bretonów.
I was tired before I met you.
Jestem zmęczona.
Grudzień.
Potem mnie nie ma.
Autor:
Pola
o
czwartek, listopada 13, 2014
0
komentarze
niedziela, 9 listopada 2014
2
Dobrze, że jesteś,
bo wczoraj znowu bolało mnie serce,
a ciągle nie mam pomysłu na życie.
Musisz mi pomóc, bo od szesnastu dni pada deszcz
i życie powoli zaczyna mi się rozmywać...
Autor:
Pola
o
niedziela, listopada 09, 2014
0
komentarze
wtorek, 4 listopada 2014
sobota, 1 listopada 2014
wtorek, 28 października 2014
You are flawless
But I just can't wait for love to destroy us.
Autor:
Pola
o
wtorek, października 28, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 27 października 2014
NBHD
I tried to be someone
I lied to be someone else... for you
If I had done something a little bit differently
We would've moved in a better direction than this
If you were human
If you were who I assumed you were
You wouldn't have done this
I thought I did something
But she would do anything to bring me down
And she brought me down
You say that you love me
But you act like you don't
You used to adore me
Laughed at all of my jokes
Don't take this the wrong way
You put me in harm's way
When we had our first kiss it was your favorite thing
And you weren't lying when you said it would sting
Don't take this the wrong way
You put me in harm's way
Imagine our children
How fucked would they be?
Mommy's a psycho
Daddy lives in a dream
Don't take this the wrong way
I told you I'm sorry
Couldn't thank you enough
I thought that I loved you but
We weren't in love
We weren't in love
You were my dream
The way we would fuck
You liked to think
We would push through the bad
Ignoring the problems just to hold what we had
Don't take this the wrong way
Autor:
Pola
o
poniedziałek, października 27, 2014
0
komentarze
niedziela, 26 października 2014
Nie ruszać
Nie tykać
Zostawić to tak jak jest
Powoli się oddalać.
Autor:
Pola
o
niedziela, października 26, 2014
0
komentarze
THC
Myślę sobie, o czym myśleć i żeby nie było chujowe.
Spalam z papierosami miliony marzeń.
Puszczam z dymem ambicje i oczekiwania.
W głowie mam cegły myśli.
Powietrze utkane jest z muzyki.
O czym śnić tak, żeby pamiętać?
Autor:
Pola
o
niedziela, października 26, 2014
0
komentarze
sobota, 25 października 2014
LDN
You should go to London
You should go to England
What you'd do.
Take her to the carnival
Take her to the fair
Buy her nice pair of shoes.
Autor:
Pola
o
sobota, października 25, 2014
0
komentarze
piątek, 24 października 2014
Nie wszystek umrę.
Czyli o tym, jak wszystko zamienia się w historię. Na moich oczach.
Nie bardzo chcę brać w tym udział.
Crystal Castles są już historią.
The Knife jest już historią.
Za chwilę Klaxoni będą też historią.
CSM jest też już historią, mimo, że jeszcze żyje resztką sił.
J. jest historią.
Kryśka jest też już historią.
Źle się dzieje
Żle się dzieje.
Jest paskudnie.
Patrząc na wszystkie te kartki wyrwane z kalendarza.
Na wszystko to, czemu poświęciłam czas i energię.
Ta wczesna wiosna na huśtawkach jest historią.
Kawa i papieros nad ranem u Mi jest historią.
Lato na Modrzewiowej przeszło do historii.
Ja też kiedyś przejdę do historii, oby jak najszybciej.
Niech życie mnie nie mija, niech mnie minie i już.
Nigdy więcej.
NEVERMORE.
Autor:
Pola
o
piątek, października 24, 2014
0
komentarze
czwartek, 23 października 2014
Chromatics.
Leży na dywanie z papierosem w ręku i słucha Chromaticsów. Wdech, wydech. Pełno dymu. Dym odbija się w kolorowych lampkach świątecznych. Myśli o rzeczach zbędnych. Jest raczej gdzieś daleko,
patrzy w pustkę.
Wdech, wydech. Dokładnie tak. Nuty uderzają ją w uszy jak obuch. Zamyka oczy,
czuje pustkę.
Wdech, wydech. Właśnie tak. Gasi papierosa na talerzu. Myśli w sumie o nim, myśli o rzeczach niedokonanych z nim, myśli o wakacjach w Portugalii,
myśli o pustce.
Wyciąga sobie z głowy nitki niepotrzebnych zdarzeń, kłęby upokorzeń. Jest jej ze sobą nijak. Zapala kolejnego papierosa. Wdech - myślenie o rzeczach niepotrzebnych - wydech.
Jest cudownie samotna, z nogami zawieszonymi w powietrzu, z włosami splątanymi po podłodze, z muzyką w uszach. Jest kolorowo. Aż nie może uwierzyć, że w głowie ma czerń, ma nicość,
ma pustkę.
Autor:
Pola
o
czwartek, października 23, 2014
0
komentarze
środa, 22 października 2014
Hardkor disko.
Zamykasz oczy w połowie.
Hej, ja wciąż nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Nie chcę być sama nocą.
Może Ty?
Hej, no cześć.
Wezmę Cię. Zaopiekuję się. Bo tak pięknie udajesz perkusję "Bullet with butterfly wings" na palcach.
Wezmę Cię. Zaopiekuję się. Będziemy razem wystukiwać rytm muzyki w nocy.
Będziemy.
Uwierz.
Wezmę Cię. Zaopiekuję się.
Autor:
Pola
o
środa, października 22, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 20 października 2014
Sarah Kane - psychosis 4.48
Jest mi smutno
Przyszłość jest beznadziejna i nic tego nie zmieni
Jestem znudzona i zniechęcona wszystkim
Jestem nieudolna, wszystko robię źle
Jestem winna, spotyka mnie kara
To nie jest życie, w którym chcę trwać.
- Śniło mi się, że poszłam do lekarki i powiedziała, że zostało mi
osiem minut życia. Czekałam w pierdolonej poczekalni pół godziny.
przeraźliwy gwizd jak krzyk pękającego serca w piekielnej czarze
pod sufitem mego umysłu
dywan karaluchów
zakończyć tę wojnę
Moje nogi są puste
Nic do powiedzenia
Taki jest rytm szaleństwa
0 4:48
Zasnę.
zrealizować cele i ambicje
pokonać przeszkody i osiągnąc wyższy standard
zwiększyć szacunek do samej siebie poprzez sobienie użytku ze swego talentu
zwalczyć opozycję
mieć kontrolę i wpływ na innych
bronić samej siebie
bronić swej przestrzeni psychologicznej
stawać w obronie swego ego
zwracać na siebie uwagę
być widzianą i słyszaną
podniecać, zadziwiać, fascynować, szokować, intrygować, rozśmieszać, bawić i prowokowac innych
być wolną od społecznych norm
opierać się ograniczeniom i restrykcjom
być niezależną i działać zgodnie z własną wolą
łamać konwenanse
unikać bólu
unikać wstydu
wymazać z pamięci upokorzenia poprzez dalsze działanie
zachować szacunek dla samej siebie
hamować strach
pokonać słabość
należeć
być akceptowaną
zbliżać się i odwzajemniać
prowadzić przyjacielskie konwersacje, opowiadać zdarzenia, wymieniać spostrzeżenia, pomysły, sekrety
komunikować się, konwersować
śmiać się i żartować
Autor:
Pola
o
poniedziałek, października 20, 2014
0
komentarze
sobota, 18 października 2014
Sarah Kane.
B Pozwól mi odejść.
C Nigdy więcej nie chcę ci kupować prezentów na Boże Narodzenie
A Chcę zasypiać przy tobie i robić ci zakupy i nosić za tobą torby i mówić jak bardzo lubię być z tobą ale oni wciąż każą mi robić głupie rzeczy.
M To nie ja, to ty.
B Pieprzenie bez sensu.
M Rozkład zajęć.
C Plan na sześć miesięcy.
A I chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i wychodzić razem żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz z talerza i spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z twoich wariactw i dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać żeby przynieść ci kawę i bułeczki i drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o północy i nic sobie nie robić kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy nie masz zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego wieczora i zabierać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki twoją
i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy nie mam racji i cieszyć się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować że nie znam cię od zawsze i mieć w uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się czerwone a drugie niebieskie włosy opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci że jesteś wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz, że cię odrzucam i dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim jesteś naprawdę ale i tak cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w anioła leśnym chłopcu, który z miłości do ciebie przeleciał ocean i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak głębokie że brak słów żeby je wyrazić i chcieć kupić ci małego kotka, o którego będę zazdrosny bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy w końcu sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować ci prezenty których nie chcesz i odnosić je do sklepu i wciąż na nowo prosić cię o rękę, mimo że odmawiasz mi już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mi na tym nie zależy chociaż zależy mi bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć że zatraciłem się cały i mimo to wiedzieć że przy tobie jestem bezpieczny i opowiadać ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie najlepsze bo jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałbym tego nie robić i mówić ci prawdę kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że sobie tego życzysz i gdy myślę że wszystko skończone czepiać się ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapomnieć kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakimś cudem jakimś cudem jakimś cudem opowiedzieć ci chociaż trochę o / nieprzepartej dozgonnej przemożnej bezwarunkowej wszechogarniającej rozpierającej serce wzbogacającej umysł ciągłej wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję.
A J a k m o g ł a ś m n i e t a k o p u ś c i ć?
C Mój smutek nie ma związku z mężczyznami. Załamałam się bo umrę.
A Na długo przed tym zanim mogłem wielbić ciebie całą, wielbiłem te przebłyski ciała które udało mi się zobaczyć.
B Kobieta z oczami smoka.
A Niebieskie z zielonym refleksem.
A Nie mam muzyki, Chryste tak bardzo chciałbym mieć muzykę ale mam tylko słowa.
B Myślę o tobie.
A Marzę o tobie.
B Mówię o tobie.
A Nie mogę wyrwać cię z siebie.
M To dobrze.
B Lubię jak jesteś we mnie.
C Pragnę... Łaknę białego na biało-czarnym, ale moje myśli w olśniewającym technikolorze galopują, poganiają mnie do życia, zdzierają ze mnie ciepły kocyk-niewidkę za każdym razem kiedy zapewnia że mój umysł rozwieje się w nicość.
A Większość ludzi.
B Żyje
A Wstaje,
B Żyje
A Moje puste serce napełnia się ciemnością.
M Napełnia się pustką.
B Zadowala się niczym.
A Marna, marna miłość.
C Nic nie czuję, nic.
B Wróciłem.
C Gdyby ona odeszła...
A Umrę.
M Ta ohyda trwa wystarczająco długo.
C Robaki wszędzie robaki.
B Nie ma drugiej takiej jak ty.
C Wszystko czemu przyglądam się naprawdę z bliska, roi się od białych larw.
A Spowity w czerń.
C Otwieram usta i pełno ich we mnie, wpełzają mi wprost do gardła.
B Coś się zdarzyło.
A To przerażające.
C Próbuję je wyciągnąć ale robią się coraz dłuższe i dłuższe, nie mają końca. Przełykam i udaję, że ich nie ma.
M Wszystko to bez znaczenia bo ja i tak cię nie kocham.
A I cały drżę, łkam na wspomnienie jej kiedy mnie kochała, zanim stałem się jej prześladowcą, zanim zabrakło we mnie miejsca dla niej, zanim przestaliśmy się rozumieć, tak naprawdę na wspomnienie chwili kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz, z radosnymi oczami pełnymi słońca, i dygocę z żalu za tamtą chwilą od której nieustannie uciekam byle dalej.
B Zacznij jeszcze raz, zacznij jeszcze raz.
A Przysięgam nie mam siły patrzeć na ciebie.
C Nie ma nikogo kto nienawidzi mnie bardziej niż sama siebie nienawidzę.
M Dlaczego tak dużo pijesz?
B Fajki zbyt wolno mnie zabijają.
C Ma siebie kurwa powyżej uszu i czeka czeka czeka że wydarzy się coś i życie zacznie się na nowo.
C Nie zgadzam się na to, żeby być sobą.
A Na moich oczach tracisz rozum.
M Rozum spokojnie wymyka się spod kontroli.
B Pozwól mi.
M Odejdź.
B Siedzisz mi w głowie tak jak potrafią tylko nieobecni.
C Jestem kurwa bardziej wściekła niż ci się wydaje.
A Nie mogę ci ufać i nie mogę cię szanować.
C Już nie jestem uczciwa.
A To przez ciebie i nie mogę cię kochać.
M Powrót do życia.
C Pusty parking którego nie mogę opuścić.
B Na niebie miasta dudni strach.
M Nocą pustka śpi pomiędzy domami.
C Pomiędzy autami w zatoczce.
B Pomiędzy dniem i nocą.
A Muszę być tam gdzie mam być.
B Pozwól
C Mi
M Odejść
A Świat zewnętrzny jest bardzo przereklamowany.
C Nienawidzę cię,
B Potrzebuję cię
M Potrzebuję bardziej.
C Potrzebuję zmiany.
M Dorośnij i przestań oskarżać Matkę.
A Życie się zdarza.
B Mam złamane serce.
A To nigdy nie była moja wina.
M Ciągle powracałeś.
B Teraz i zawsze.
A Przestałem walczyć o ciebie.
A Złamałem jej serce, czego chcę jeszcze?
B Okrąg jest jedyną figurą geometryczną określoną przez swój środek. Problem jajka i kury tu nie istnieje, środek był pierwszy, potem przyszedł obwód. Ziemia, z definicji, też ma środek. I tylko głupiec wierzy że może sobie iść gdzie mu się podoba, bo środek przytrzyma go na powierzchni, nie pozwoli wylecieć z orbity. Wystarczy że twoje poczucie środka przemieści się, wyskoczy ze świstem na powierzchnię, koniec z równowagą. Koniec z równowagą. Koniec z równowagą dziecinko.
C Kiedy ona odeszła –
B Pękł kręgosłup mojego życia.
C Przyprowadź ją z powrotem.
B Nie jesteś złym człowiekiem, po prostu za dużo myślisz.
C Pozwól mi się schować.
C To ja. Żyję na pełnych obrotach. Zawsze w ruchu, nigdy jedna rzecz, potem druga, zawsze od jednej skrajności po najdalszy kres drugiej.
B Słodka.
B Tak parszywie słodka.
C Gdzie się podziała moja osobowość?
A Jestem już na to za stary.
M Nie mogę kochać cię mniej.
B Nie mogę kochać cię bardziej.
A Moje życie to nic specjalnego,
C Strumień przypadkowych wydarzeń wszyscy tak mają,
A Strumień w słonym oceanie, który nęka, nęka, ale nie zabija.
B Znalazłem ją
A Pokochałem ją
C Straciłem ją
M Koniec.
Cisza.
Autor:
Pola
o
sobota, października 18, 2014
0
komentarze
środa, 15 października 2014
Half asleep/half awake
Cisza jest przerażająca.
Przybiera mi wtedy myślenia o rzeczach niepotrzebnych.
Cisza jest skazaniem.
Wolę żyć w tekstach.
Autor:
Pola
o
środa, października 15, 2014
0
komentarze
niedziela, 12 października 2014
NT
Muszę się poskładać, połatać.
Ktoś kiedyś mądry powiedział mi: "Nie bądź zła na rzeczy, na które nie masz wpływu" - i mimo, że nie zdawał sobie sprawy, te słowa stały się mottem.
Nie jestem więc zła, na rzeczy, na które nie mam wpływu. Niech się dzieją, a ja nie będę zła nic a nic.
Co nie zmienia faktu, że muszę dojść ze sobą do ładu...
Autor:
Pola
o
niedziela, października 12, 2014
0
komentarze
sobota, 11 października 2014
FKA
Suck me up, I'm healing with all the shit you're dealing
Motherfucker, get your mouth open, you know you’re mine.
Autor:
Pola
o
sobota, października 11, 2014
0
komentarze
czwartek, 9 października 2014
Poezja na Metallikę.
Autor:
Pola
o
czwartek, października 09, 2014
0
komentarze
MŁODOŚCI NA STRATY I NA ZMARNOWANIE
A WINNE WSZYSTKIEMU JEJ ZŁE WYCHOWANIE
MŁODOŚCI NA STRATY I NA ZMARNOWANIE
CIERPIENIA NARODÓW STRASZENIE SZATANEM.
Autor:
Pola
o
czwartek, października 09, 2014
0
komentarze
niedziela, 5 października 2014
Tomorrow's modern boxes.
We stare into each other's eyes
Like jackdaws, like ravens
The ground may open up and swallow us
In an instant.
Autor:
Pola
o
niedziela, października 05, 2014
0
komentarze
środa, 24 września 2014
czwartek, 18 września 2014
Czy?
Hej Ty. No własnie Ty. No hej.
Czy Ty też się czasem zastanawiasz jaki to wszystko ma sens?
Czy Ty też czasem siadasz na oknach z nogami przewieszonymi przez parapet?
Czy Tobie też czasem nie chce się żyć?
I czy Ty też często się siebie pytasz: po co?
I czy ty też marzysz o podróżach?
Czy Ty też czasem uswiadamiasz sobie jak bardzo bezużyteczna jest Twoja obecność tutaj?
Czy Ty też się dziwisz ludziom uporządkowanym i poskładanym?
Czy Ciebie też gryzie tęsknota?
Czy też tęsknisz za bliżej nieokreślonym spokojem i harmonią?
Czy Ty też walczysz ze sobą każdego dnia?
I czy Ty też przekonujesz siebie w lustrze, że możesz tak wyjść, że nie ma czego się bać na zewnątrz?
I czy może Ty też chcesz po prostu zrobić sobie przerwę w życiu?
W takim razie jesteśmy w tym razem. Witaj.
Autor:
Pola
o
czwartek, września 18, 2014
0
komentarze
środa, 17 września 2014
THIS LIFE.
I'm not plying you with liquor
for you tongue to get a flicker
I just need to tell my story
if you're drunk I'll get done quicker.
Hey hey gotta keep the hope up
gotta keep your eye on the prize
Hey-hey gotta keep the highs up,
I'm an optimist of the most dangerous kind
There is more to this life
I must believe there is more to this life.
Let me get straight to it,
there's more explaining I could do
but I am here just for diversion
As are you.
I've been surfing shadows of success in my dreams,
Autor:
Pola
o
środa, września 17, 2014
0
komentarze
wtorek, 16 września 2014
PALE
Did you scream? Did you suffer?
Does it help you do more?
Does it pay up when you wake up
And the last word is yours?
We could be more, don't you run away
We could be happier this way
You could do more, don't you run away
We could be happier.
Could I make it more clear?
Could I give you more time?
Did I say enough
Or did I say too much?
Let me in, let me wonder
Let me worry where you've been
Let me in, you can find me
When you find me we begin.
Autor:
Pola
o
wtorek, września 16, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 15 września 2014
Z Myszą.
"Od tego jesteśmy.
Zapamiętaj, że nawet kiedy się już ustatkujesz i opanujesz ten cały rozpierdol i się od tego uzależnisz, my cały czas tu jesteśmy, żebyś wróciła w grzech."
Autor:
Pola
o
poniedziałek, września 15, 2014
0
komentarze
niedziela, 14 września 2014
Odkopuję stare pamiętniki.
"Budzę się rano. Stukot obcasów. Ciebie nie ma obok mnie. Mogę robić co chcę, mogę sobie sikać do kubka po kawie, nikt nie widzi.Mogę leżeć nago nie uzbrajając się w żadną pozę. Mogę mieć burdel. W pokoju, w życiu... Wszystko dociera do mnie jak zza mgły. Jedyna wisząca myśl - TO KONIEC? - Wżera się w mózg, wwierca jak migrena. To koniec? - pytam się siebie - To koniec? - przebrzmiewa.
Kawa na odczep się, niedbałe śniadanie. Dziś jest zdecydowanie gorzej - stwierdzam. Przykrywam się kocem, próbuję nie myśleć. Suchość w ustach. Jest mi źle. Nie postanawiam wstać. Już tak przeżyję życie. Tu i teraz. Już nigdy stąd nie wychodzić.
Stwierdzam po czasie, że wrażliwi ludzie mają gorzej."
Autor:
Pola
o
niedziela, września 14, 2014
0
komentarze
sobota, 6 września 2014
I ran the streets where I grew up.
Byłam dzisiaj na spotkaniu z Reggie. I jakoś tak trafiło to do mnie, że ja tu MAM przyjaciół. Nie wiem jakim cudem to zrobiłam, ale poznałam wspaniałych ludzi. Tak znikąd, po prostu. Pojawiali się na ścieżce i zostali. Przypadkiem. Zrządzeniem losu... To niesamowite, że zmieniając miejsce zamieszkania, równocześnie nabawiasz się nowych znajomych, przyjaciół. Często takich, którzy by sobie dali za Ciebie rękę uciąć. Oczywiście tęsknie do Kato, tęsknię do Mon i do Mi... Ale, tutaj, są równie wspaniali ludzie. Ja nawet nie wiem jak udało mi się tego dokonać, że będąc samą, zupełnie, po środku wielkiego miasta, znalazłam ludzi, którzy o mnie dbają i zawsze pytają co u mnie.
Kolejna rzecz. Gregg wczoraj mi wyznał, że tęsknią za mną i czy bym nie chciała wrócić. Szczerze mówiąc to zdanie krąży mi od wczoraj w krwiobiegu i być może zdecyduję się wrócić. Chociaż... Chciałam stąd uciec. Odpocząć w domu jakiś miesiąc, a potem znów wyjechać. Bo, jak się okazuje, przychylnych ludzi spotyka się wszędzie. Nawet samotnie. Oni się po prostu pojawiają z czasem. Więc czemu nie Australia na przykład? Czemu nie mój upragniony Londyn, którego odkładam już za długo?
Muszę to wszystko przemyśleć. W Pradze na pewno nie zostanę na dłużej, tego jestem pewna.
Mimo cudownych osób poznanych tutaj, wolę być tutaj jednak gościem, niż mieszkańcem.
Wiem, że do niektórych miejsc będę powracać tu zawsze, ale mieszkać tu nie znoszę. Nie lubię tego miasta. Tutaj szybko się umiera. Czas wyjechać. Ale dokąd?... Czas zweryfikuje.
Wracać jednak będę zawsze.
Tutaj stało się za dużo złego, bym sobie mogła tak po prostu tutaj dalej żyć. Ostatnie wydarzenia przytłoczyły mnie i przygniotły. Potrzebuję przyjaciela i potrzebuję rady. Potrzebuję nowego powietrza i potrzebuję nie widzieć tego domu. I tej okolicy. Już dość kocich łbów. Już dość mostów. Czas na coś innego, zdecydowanie.
Autor:
Pola
o
sobota, września 06, 2014
0
komentarze
piątek, 5 września 2014
VERITE.
'Cause I, I, I wanna fall,
but every time you leave me down on the floor
Memories keep rushing round
Nothing ever stays the same
'Cause maybe I'm just addicted to
The things I lack, and the way you move
In circles I run, round a figure eight
Always running off, meeting up in the same place
Slow down
And pick up the pieces
'Cause I've found we're living our lives half asleep
Living our lives half asleep
'Cause I, I, I wanna go where everything's the same
Memories keep rushing round
And all we do is CHANGE
'Cause I, I, I wanna fall,
but every time you leave me down on the floor
Picturing the ways we move
'Cause nothing ever stays THE SAME
Separate a fragile spine, a hollow hope
Just to make things right
I've been picking up pieces slowly,
And wondering why you HOLD ME
Take me back to the way it was before
'Cause I, I, I wanna go where everything's the same
Memories keep rushing round
And all we do is CHANGE
'Cause I, I, I wanna fall,
but every time you leave me down on the floor
Picturing the ways we move
'Cause nothing ever stays THE SAME
STRANGE ENOUGH,
I don't love you like you want me to
Autor:
Pola
o
piątek, września 05, 2014
0
komentarze
czwartek, 4 września 2014
Znów mi się to śniło.
Ja kiedyś oszaleję.
Umrę szalona, przysięgam.
Autor:
Pola
o
czwartek, września 04, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 1 września 2014
Wielki mały człowiek.
Patrzcie go, oto idzie ulicą
Niewidzialną z tłumem spięty kotwicą
Zamazany punkcik w wielkiej powodzi głów
Nie chce pytać nikogo o drogę
Serce bije mu jak dzwonek na trwogę
Niestrudzony badacz własnych pragnień i snów
Wielki mały człowiek
Zalękniony tak i dumny jak paw
Wielki mały człowiek
Prorok lepszych dni, niepewnych spraw
W opiece swej
Dobry Boże, ty go miej
Ciężkie chmury kołują nad miastem
Życie nie smakuje tak, jak chleb z masłem
Dużo siły trzeba czasem, by zrobić krok
Ciągle gra się o wszystko i o nic
Mało szczęścia jest i tak dużo dłoni
Tyle trzeba odwagi na jeden skok
Autor:
Pola
o
poniedziałek, września 01, 2014
0
komentarze
sobota, 30 sierpnia 2014
JRR
A pamiętasz jak w Twoim pokoju powiedzieliśmy sobie "zróbmy to"?
W pokoju zaczął nam padać śnieg, który w totalnej ciszy osiadał na kolorowych motylach.
Siedzieliśmy z nogami przewieszonymi przez parapet, łapiąc liście spadające z drzew. Liście mieniły się kolorami.
Chwile nieopisanego szczęścia, huk minut, hałas godzin. Wskazówka w ściennym zegarze tykała tak mocno...
Następnie siedzieliśmy godzinami w kącie pokoju, nie mając poczucia czasu i przestrzeni. Staliśmy się doznaniem.
Byliśmy cisi i przez mgłę. W zwolnionym tempie odkrywaliśmy nasze jaźnie.
Dotykaliśmy powietrze, próbowaliśmy je uchwycić.
Autor:
Pola
o
sobota, sierpnia 30, 2014
0
komentarze
środa, 27 sierpnia 2014
wtorek, 26 sierpnia 2014
Jak ja cię teraz nienawidzę.
Jakoś to się stało. Nawet nie wiem kiedy. I wiem dobrze, że mogłam coś zrobić, coś powiedzieć.
Już nawet wiem po co było to całe rozstanie, spryciarzu!
Śnił mi się. Po braku reakcji z jego strony na moje teksty po danym śnie, postanowiłam go odwiedzić.
Wciąż się o niego martwiłam.
Jego ciało akurat wynoszono w czarnym worku...
Autor:
Pola
o
wtorek, sierpnia 26, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
4.30
Liczę sobie kości. Czy ja będę tęsknić do tego? - Nie sądzę.
Nie martw się proszę, wszystko skończy się. Oddałam wszystko, żeby wszystko mieć.
To na tyle. Przepraszam, ale ja już nie potrafię dłużej,
Autor:
Pola
o
poniedziałek, sierpnia 25, 2014
0
komentarze
niedziela, 24 sierpnia 2014
Tak dobrze być w domu.
Przypominają ci się rzeczy, do których tęsknisz.
Spacery z Mi, pierwsze trzymanie się za ręce w podstawówce.
Pierwszy skradziony całus na garażach.
Tak dobrze być w domu.
Liczyliśmy z dziadkiem na spacerze w ilu domach przebywałam jako dzieciak.
Przypomina mi się siedzenie na ławce bez początku i końca z tobą.
Pamiętam huśtawki. I śpiew. I muzykę.
Wspominam ulice i ludzi.
Tak dobrze być w domu.
Spotykam cię, ty mówisz, że u ciebie wszystko w porządku.
Jesteśmy roztańczonym pyłem świata.
Spotykamy się wietrznie na skrzyżowaniach ulic i gadamy o rzeczach tak nieważnych.
Praca? Dom? Dzieci? Mąż?
- Nie, dziękuję.
Jak dobrze być w domu.
xxxx
Wróciłam. Weszłam do kuchni i mówię "Honey, I'm home!" Oni przytulili i powiedzieli, że mają dla mnie wódkę. Wspaniali. Jeszcze parę godzin temu wylegiwałam się na słońcu, jeździłam rowerem, mokłam na festiwalu, kochałam. Czy to już ta pora na umieranie? Czasem się zastanawiam - czy to już pora? I zawsze okazuje się, że mam coś jeszcze do zrobienia. Jednak, teraz... Nie znajduję czegoś do zrobienia. Wszystko zamknęłam. Pożegnałam się nawet.
Spaliliśmy zioło i skończyło się na oglądaniu "America got talent" na Youtube.
Wyrzucam z siebie dom. Wmawiam sobie, że tutaj jest dom. Może i jest, bo tutaj tylko mnie przytulają po przekroczeniu progu. Przecież zawsze tego chciałam. Tego ciepła.
Wiem, że tam wrócę. To tylko kwestia czasu.
W knajpach będę znów pić sok, chodzić z rękę, spotykać się na ulicach.
Jeżeli czas mi nie zniknie.
Autor:
Pola
o
niedziela, sierpnia 24, 2014
0
komentarze
środa, 13 sierpnia 2014
Nic ciekawego.
Zapomniałem jak do ciebie mówić.
Zapomniałem jak do ciebie pisać.
Zapomniałem jak cię nazywać.
Pamiętam jak do ciebie krzyczeć.
Pamiętam jak od ciebie uciekać.
Pamiętam jak cię wyzywać.
xxx
Podróżując w myślach, zostawiając zapach w przypadkowych kątach, zapomniałem zupełnie drogi wiodącej do domu. Błąkam się na przedmieściach, upajając się jej alkoholami. Zagubiłem się w przededniu mojej śmierci. Krew pulsuje w opuszkach palców. Odpalam kolejnego papierosa z myślą, że muszę w końcu zakryć ten tatuaż wyryty w sercu jej imieniem. Dzień jest mglisty i mleczny. Pragnę wdychać to rzeźkie powietrze i wmawiać sobie, że taki jestem szczęśliwy. Że z postawionym kołnierzem od płaszcza wokół szyi już nic nie może mnie ruszyć. Chcę zapamiętać ten dzień - dzień w którym zima włazi do miast, a chodniki stają się śliskie od mrozu.
Zapominam o tylu ważnych rzeczach. Wymykają się niepostrzeżenie i niepoważnie. Jeszcze trochę i nikt nie będzie mnie brał serio...
Pamiętam siebie w lato. Kiedy wybuchaliśmy z całych sił w podkoszulkach. Rozmywaliśmy się w dniu, jednoczyliśmy z czasem. Moje ja było tam i ówczas. Tu i teraz. Było mnie wtedy tak dużo realnie. Podróżowaliśmy po nieokrytych ścieżkach. Kwiaty strzelały do nas pąkami.
Czy ty jeszcze w ogóle mieszkasz za tymi ścianami? Czy to twój cień widzę codziennie za czerwoną zasłoną?
Znikaliśmy doskonale w dniach.
Zniknę sam. Jak bohater. Bez świadków. Módl się za mnie czasem, proszę.
Gaszę butem papierosa, mając doskonałą świadomość, że krew w opuszkach pulsuje mi po raz ostatni.
Wiatr duje w mury. Chmury zapowiadają deszcz ze śniegiem. Nic ciekawego.
Autor:
Pola
o
środa, sierpnia 13, 2014
0
komentarze
czwartek, 7 sierpnia 2014
Angelene.
Dear God, life ain't kind
People getting born and die.
Autor:
Pola
o
czwartek, sierpnia 07, 2014
0
komentarze
.
Rozstaliśmy się bez bólu.
Pytaliśmy tylko: dlaczego?
Nikt nie wiedział.
Rozeszliśmy się w dwóch zupełnie różnych kierunkach.
Pocałowaliśmy się w policzek.
Wracając do domu miałam przy sobie Philipa Lyotta śpiewającego mi w uszy "I'm still in love with you".
W sumie to ja siebie nie lubię z kimś.
Jestem wtedy taka rozemłana i na dwoje babka wróżyła.
Jest za mało czasu, by poświęcać go komuś. Jeszcze.
Nareszcie mogę skupić się na sobie i moich potrzebach.
Planuję Rzym.
Płakałam przy nim jak dziecko, nie mogąc uwierzyć, że zamykam kolejny rozdział.
Nie płakałam z powodu, że się rozstajemy, bo to było nieuniknione i dojrzewałam do tej decyzji od dawna.
Jednak nie jest miło, gdy po raz kolejny coś się kończy.
Zaczynasz pytać się siebie: dlaczego? Z jakich przyczyn? Czemu znowu?
Ze mną chyba jest zdecydowanie coś nie tak.
I'm still in love with you. - ten link to tak z przekory.
Nie zmarnowaliśmy naboi. Obiecaliśmy sobie spotykać się, by razem tworzyć. Z nikim mi się tak dobrze nie tworzy jak z nim. Z nikim nie byłam tak spokojna, opanowana i natchniona.
To był dobry związek. Tylko, że bez rewelacji.
I my to czuliśmy. Nie jesteśmy z kamienia.
Autor:
Pola
o
czwartek, sierpnia 07, 2014
0
komentarze
I pobiegłem w mgłę.
Z
każdym krokiem czy łykiem czuję, jak mnie ubywa, jest coraz mniej, w
sposób zupełnie niegroźny, wyrzuty z dramaturgii, najwolniej jak można
znikam.
Autor:
Pola
o
czwartek, sierpnia 07, 2014
0
komentarze
czwartek, 31 lipca 2014
SOHN
Nobody can leave me lying by the side of the road like you can
If you're thinking of letting me go then it's time that you do
Autor:
Pola
o
czwartek, lipca 31, 2014
0
komentarze
wtorek, 22 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
Ada.
Ada don't talk about reasons why you don't want to talk about reasons
why you don't wanna talk
Now that you got everybody you consider sharp
all alone, all together, all together in the dark
leave it all up in the air
Ada put the sounds of your house in a song
try to be speechless for a minute
if you think you gonna faint go out in the hallway
let them all have your neck
Ada don't stay in the lake too long
it lives alone and it barely knows you
it'll have a nervous breakdown and fall
into a thousand pieces around you
Stand inside an empty tuxedo with grapes in my mouth
waiting for Ada
Ada hold onto yourself by the sleeves
I think everything counts a little more than we think
leave it all up in the air
Ada
Ada I can hear the sound of your laugh through the wall
Ada don't talk about reasons why you don't want to talk about reasons
why you don't wanna talk
now that you got everybody you consider sharp
all alone, all together, all together in the dark
leave it all up in the air
Ada I can hear the sound of your laugh through the wall
Ada, Ive been hoping you know your way around.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, lipca 21, 2014
0
komentarze
piątek, 11 lipca 2014
poniedziałek, 7 lipca 2014
Robiąc dziś kurczaka z warzywami, doszłam do wniosku, że muszę znów stanąć na nogi i walczyć. Znów trzeba powstać jak Feniks z popiołów i wygryźć dziurę w murze. Przebić głową. Do kości, do krwi, do bólu. By potem - jak gdyby nigdy nic - podnieść głowę, zsiniaczałą od przebijania muru i powiedzieć sobie: "znów ci się udało, wariatko!"
Takie tam przemyślenia chujowej pani domu.
Walczyć, drapać, gryźć, nie dać się. Czuję, jak staję się silniejsza. Zaczynam być dumna. Zaczynam się zmieniać. Dorośleję. Chyba.
Nie wiem...
Autor:
Pola
o
poniedziałek, lipca 07, 2014
0
komentarze
niedziela, 6 lipca 2014
Zelivskeho.
"Nie rozpamiętywać i nie wspominać zbyt wiele. Cieszyć się. Realizować zachcianki. Kupować sobie prezenty. I cieszyć się z tego, że ja, że słońce, że park, że Praga, że my... Musisz się wreszcie nauczyć, że nie można cię wiecznie ciągnąć za rękę..."
Znowu uciekłam. To jest już tradycja. Uciekanie od rzeczy. Nie mam jaj kompletnie. Nie chcę mieć zresztą. Wolę uciec, zostawić za sobą, spalić mosty, spierdalać. Nie wiem, czy tak jest łatwiej, ale jest spokojniej. Nie wiem, czy jest lepiej, czy gorzej - jest inaczej. Nie chcę o tym myśleć za wiele, ale dręczą mnie myśli. Zapominam cały cel tego wszystkiego. Wsłuchuję się w pociągi i tramwaje. W przejeżdżające samochody. Tęsknię. TęskniĘ do rzeczy, od których uciekłam, a które niegdyś były mi tak bliskie... Tęsknię za prostym "cześć" na ulicy. Za rozmowami na chodniku, za tą bliskością. Nie wiem... Za wszystkim, co przeszłe.
Nigdy więcej - powtarzam w myślach - nigdy więcej. I nigdy więcej właśnie się dzieje.
Jestem zdana tylko na siebie w tym wielkim mieście. Upinam włosy w kok. Przyprawiam się o mdłości i uśmiech. Zmieszana trochę odruchem wymiotnym schodzę na przystanek tramwajowy. Codziennie to samo. Praca, Praga, pierdolenie.
Czerwona od słońca, spocona od łez, siadam na oknie z widokiem na balkon. Odpalam papierosa. Palę wszystkie mosty zapalniczką. Spalam życie.
Jestem sama.
.
Autor:
Pola
o
niedziela, lipca 06, 2014
0
komentarze
wtorek, 24 czerwca 2014
Czas uciekł.
Jest mnie coraz mniej.
W głowie układa mi się w dziwny sposób.
Codziennie mam inne myśli.
Zostało mało mnie do życia.
Autor:
Pola
o
wtorek, czerwca 24, 2014
0
komentarze
niedziela, 15 czerwca 2014
Speed of pain.
Just remember when you think you're free
The crack inside your fucking heart is me.
Autor:
Pola
o
niedziela, czerwca 15, 2014
0
komentarze
piątek, 6 czerwca 2014
Changes.
Zmiany, zmiany.
Zmiana pracy.
Zmiana myślenia.
Zmiana zamieszkania.
Zmiany, zmiany.
Autor:
Pola
o
piątek, czerwca 06, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 19 maja 2014
piątek, 9 maja 2014
w h y
Jestem pijana.
Nie powinnam tego robić.
Może jutro.
Kiedy otrzeźwieję.
Taką mam silną chęć.
Jednak cząstka mnie wzbrania: NIE - to chyba dobrze.
Jutro napiszę.
Zupełnie trzeźwa.
Mam nadzieję.
Autor:
Pola
o
piątek, maja 09, 2014
0
komentarze
Strzelamy do siebie z niepotrzebnej broni.
Marnujemy naboje.
Autor:
Pola
o
piątek, maja 09, 2014
0
komentarze
wtorek, 6 maja 2014
XXX88
Tutaj wszystko się zaczęło.
Take a run with me where the sky is blue forever.
...And he did.
Autor:
Pola
o
wtorek, maja 06, 2014
0
komentarze
środa, 30 kwietnia 2014
Jestem na ziemi niczyjej. Zmagam się ze sobą każdego dnia. Tam już nie należę, tutaj jeszcze się nie odnajduję. Wiem jedynie, że tutaj odnalazłam coś więcej, co nie pozwala odejść. Stoję zatem na okopach życia, czekając aż rozwiązanie przyjdzie samo.
Autor:
Pola
o
środa, kwietnia 30, 2014
0
komentarze
wtorek, 29 kwietnia 2014
Znieruchomienie.
Codziennie budzę się z tym samym poczuciem porażki na wszelkich płaszczyznach. Wychodzę na zewnątrz zwalczać świat. Nie mam najmniejszej ochoty na zwalczanie ludzi na ulicach. Przeliczam drobniaki w torebce. Nie mam nawet na chleb.
Wychodzę od niego spocona i znieważona. Wiążę włosy schodząc po klatce schodowej. Wrócę do domu i skończę to wino. Zupełnie nie mam pomysłu na dzień. Mam pustkę w głowie. To będzie chujowy dzień, powtarzam w myślach, to będzie chujowy dzień.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 29, 2014
0
komentarze
czwartek, 17 kwietnia 2014
Just kids.
We were walking around toward the fountain, the epicenter of activity, when an older couple stopped and openly observed us. Robert enjoyed being noticed, and he affectionately squeezed my hand.
"Oh, take their picture" said the woman to her bemused husband "I think they're artists."
"Oh, go on," he shrugged. "they're just kids."
Autor:
Pola
o
czwartek, kwietnia 17, 2014
0
komentarze
wtorek, 15 kwietnia 2014
Mała Księżniczka.
Wiesz? Okłamano cię Mała Księżniczko. Obiecano ci dostatnie życie, diamenty, białe konie, połacie srebrzystych lasów. Okłamano cię wmawiając, że jesteś piękna i wyjątkowa. Dano ci uwierzyć, że jesteś kimś ważnym. Wyzwolono w tobie nadzieję i radość. Założyli koronę głowę. Posadzili na tron.
Podczas kiedy ty jesteś tylko zwykłym nieudacznikiem na psychotropach.
Korona spadła ci z głowy, tron spłonął.
Obietnic nie dotrzymano.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 15, 2014
0
komentarze
Popołudnia bezkarnie cytrynowe.
Siedzieliśmy w tej kawiarni na kształt lat 60. Nie mówiliśmy nic. On rysował, ja pisałam i na zmianę czytałam "Poniedziałkowe Dzieci" w oryginale. To było wspaniałe popołudnie. Grad szalał za oknem, a my tacy wspaniali, spokojni, milczący, ze szklanką świeżego soku z pomarańczy. Było nam tak spokojnie. Byliśmy szczęśliwi, byliśmy wspaniali.
Jesteśmy tylko dziećmi z wielkimi marzeniami. Z marzeniem, by tworzyć. I być razem. Nie potrzebujemy niczego więcej.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 15, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Poniedziałkowe dzieci.
Pamiętasz książkę "Poniedziałkowe Dzieci" Patti Smith? Teraz ja żyję w tej książce. Jesteśmy tylko dziećmi. Artystami. Nie chcemy patrzeć na świat. Chcemy tylko patrzeć na siebie. I tworzyć. Śmiać się z ludzi i nienawidzić ich głupoty. W tej francuskiej knajpce przytuleni wymyślaliśmy ludziom życia. Mówiłeś, że ona na pewno odnosi sukces w pracy, a on jest po prostu zwykłym idiotą, który chodzi na siłownię. Patrzyliśmy na świat przez okno zupełnie tak samo. Wtedy zrozumiałam, że my myślimy dokładnie tak samo. Mamy umysł zbudowany z tych samych myśli.
To była cudowna niedziela - mieliśmy pełno czasu. Nie musieliśmy nigdzie iść, nie mieliśmy żadnych zadań na ten dzień. Mieliśmy siebie, słońce i wolny umysł. Leżeliśmy na tej ławce wtuleni w siebie i świat przestał istnieć.
To była cudowna niedziela - drzewa rozkwitały pąkami, my też kwitliśmy na wiosnę. Zatrzymałam kwiatek z drzewa, włożyłam między dni kalendarza. To było cudowne popołudnie. Miotaliśmy się po mieście, śmiejąc się z wszystkiego.
Od początku wiedziałam, że jesteś smutny. Od dnia, kiedy Cię poznałam.
Dziś jesteś smutny trochę mniej. Dziś się uśmiechasz. Szczerze. A ja uwielbiam Twój uśmiech. Kocham te żarty, które wymyślamy i z których nikt inny się nie śmieje. I zabawne jest to, że aktualnie mamy tylko siebie. Jesteśmy sami - inni ludzie się nie liczą. Inni ludzie nie rozumieją nas a my nie rozumiemy ich. Jesteśmy jak para wyrzutków, którzy są za wrażliwi na ten świat. Pomagamy sobie zwalczać codziennie bóle, zwalczać dni. Kiedy jesteśmy osobno, nie potrafimy wytrzymać życia. Jesteśmy dla siebie jak powietrze. Ciągle jesteśmy w kontakcie, ciągle jest nam siebie za mało. Opowiadamy sobie o naszych dniach i wiemy, że pod koniec będzie znów cudownie. Trzeba tylko zwalczyć to, co jest nieuniknione i realne aż do bólu - potem znów otworzymy nasz mały świat, zamkniemy się na klucz w nim z nadzieją, żeby już nigdy z niego nie wyjść. Odwiedzam Cię w przerwach w Twojej pracy, Ty wymyślasz wymówki, że musisz wyjść wcześniej na spotkaniach z kolegami z pracy, żeby tylko się ze mną spotkać. To jest magiczne. Zawsze o Tobie marzyłam. Bądź już zawsze, proszę.
Skąpmy sobie twarze w słońcu raz jeszcze. Zapomnijmy o obowiązkach. Zacznijmy żyć jakby nie było świata. Przestańmy się martwić o wszystko. Żyjmy tą niedzielą. Miejmy siebie. Miejmy wszystko.
I twórzmy. Teraz mamy dobry czas. Motywujmy się, żeby stworzyć coś naprawdę dobrego. Mamy przecież dobre pomysły. I natchnienie. I siebie.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, kwietnia 07, 2014
0
komentarze
środa, 26 marca 2014
Wszystkie wieczory świata.
Chciałabym to wszystko zapamiętać - tak jak pamięta się lato.
Zebrać te wszystkie chwile, skolekcjonować na stałe.
Śmiech do łez.
W końcu ktoś rozśmiesza mi dni.
Chciałabym to wykrzyczeć.
Nie wiedziałam, że umiem jeszcze śpiewać na cały głos "California Dreamin'".
Nie podejrzewałam, że umiem jeszcze płakać ze śmiechu.
Nie znałam siebie takiej od bardzo dawna.
Dziwi mnie, że nie zapomniałam jak tańczyć na środku jezdni o 4 nad ranem.
Niech to trwa.
Niech tak już będzie po prostu.
Spacery w deszczu.
Czuję się tak specjalnie.
Jesteśmy wyjątkowi.
Jesteśmy szaleni.
Pijani sobą i wszystkimi alkoholami świata.
Autor:
Pola
o
środa, marca 26, 2014
0
komentarze
sobota, 22 marca 2014
Welcome to the inner workings of my mind
So dark and foul I can't disguise.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 22, 2014
0
komentarze
piątek, 21 marca 2014
Idiota.
Kiedy skończysz pracę skocz do mnie.
Tęsknię za tobą.
Chcę być z tobą.
Chcę czuć twoje ciepło.
Jestem tylko idiotą, który będzie na ciebie czekał rano.
Będę czekał.
Nie musisz nic robić. Przyjdź i połóż się obok mnie.
Wiesz gdzie są klucze.
Obiecaj mi, że będziesz.
Że obudzi mnie twój telefon, że już idziesz.
Ja wstanę i jak będziesz chciała, zrobię nam kubek ciepłego kakao.
Śniadanie może...
Jestem tylko idiotą, który zwariował na twoim punkcie.
-To, że ty teraz śpisz, nie znaczy, że ja nie śnię, J.
Autor:
Pola
o
piątek, marca 21, 2014
0
komentarze
To nie jest śmieszne. Nie jest zabawne. Jest przerażające. Przeraża mnie na tyle, że paraliżuje.
Ale tylko to sprawia, że uśmiecham się do siebie w metrze...
Autor:
Pola
o
piątek, marca 21, 2014
0
komentarze
czwartek, 20 marca 2014
Celebration Day.
Dziś jest celebration day. Uwolniłam się z koszmarów. Ten dzień dzisiaj. To słońce, ta wiosna, ten spacer. Słońce tak pięknie grzało nam twarze. Jakie to piękne!
- Dziś jest pierwszy dzień wiosny! - zapewniał. - Dziś jest pierwszy dzień wiosny! - uwierzyłam.
Tańczyliśmy po kocich łbach, rozpływając się w dniu.
Tak bardzo nie chcę teraz odchodzić, tak bardzo nie chcę pakować świątecznych lampek.
Tak bardzo nie mogę uwierzyć, że to się dzieje, kiedy już podjęłam decyzję...
Dziś odchodzę. Pijemy.
Autor:
Pola
o
czwartek, marca 20, 2014
0
komentarze
wtorek, 18 marca 2014
Konkluzja.
Kiedy na śniadanie palisz papierosa, a na obiad masz fusy kokosa z wody kokosowej. Kiedy ważysz dwa razy mniej, co 4 miesiące temu. Kiedy jesteś wychudzona i wygłodzona i lubisz ten stan. Umieranie na raty - mmmm! Tak mi dobrze.
Dziś na kolację tabletki nasenne.
Autor:
Pola
o
wtorek, marca 18, 2014
0
komentarze
niedziela, 16 marca 2014
The great escape.
So tell me more about the love that you rejected
Tell me more about the trust you disrespected
I still don't know, why did you hurt the very one
Why did you hurt the very one
That you should have protected?
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 16, 2014
0
komentarze
Less than life.
Za mało snu.
Za mało spokoju.
Myśli przybłąkane w ten deszczowy dzień.
Za mało jedzenia.
Za mało pieniędzy.
Obawa przed jutrem.
To mniej niż życie.
Zastanawiam się, czy to życie w ogóle.
Czas pokaże.
Czas pokarze.
Ps. Nie znoszę znów tych myśli, tylko nie one, błagam. Tylko nie one!!!
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 16, 2014
0
komentarze
sobota, 15 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
Like otters.
Zakochana w parku tą wczesną wiosną. We have all the time in a world... Promienie słońca, trawa, Praga, Ty tak realny, że czasem aż bolisz. To był dobry dzień.
Autor:
Pola
o
piątek, marca 14, 2014
0
komentarze
środa, 12 marca 2014
MO
Where is the love we had? love we had?
Where is the love we had?
Oh what a waste of time.
Why does it hurt so bad? Hurt so bad
Why do you always make me cry?
Oh what a waste of time.
Autor:
Pola
o
środa, marca 12, 2014
0
komentarze
wtorek, 11 marca 2014
JR.
Life is a dangerous place cause you know
Who's gonna care for your bleeding soul?
Take a run, take a run with me
Where the sky is blue forever.
Autor:
Pola
o
wtorek, marca 11, 2014
0
komentarze
niedziela, 9 marca 2014
Sunday.
Feels like we've come back from the dead
Heavy night, it was a heavy night
I cannot remember what I said (to anyone)
If we get up now, we can catch the afternoon
Watch the under-fifteens playing football in the park
Let's sleep in St. Leonard's on this alcoholic day
We're doing the best with what we've got
I love you in the morning
When you're still hungover
I love you in the morning
When you're still strung out
I work hard all week, and so do you
We deserve to let off some steam
Less orthodox creeping
We need to rage through this life
There might be ones who are smarter than you
That have the right answers, that wear better shoes
Forget about those melting icecaps
We're doing the best with what we've got
When I'm with you, I am calm
A pearl in your oyster
Head on my chest, a silent smile
A private kind of happiness
You see, giant proclamations
Are all very well
But our love is louder than words
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 09, 2014
0
komentarze
sobota, 8 marca 2014
Kruk.
Edgar Allan Poe.Noc już była, północ zgoła; rozmyślałem w pocie czoła
Nad trwożliwą tajemnicą z dawna zapomnianych ksiąg,
Przysypiając niespodzianie, gdy rozległo się pukanie,
Jakby ciche chrobotanie w mój samotny, senny dom.
"Jakiś gość", powiadam sobie, "w mój samotny stuka dom,
Nocny gość - i tylko on".
Ach, dokładnie to pamiętam: zima, grudzień, noc posępna,
Ogień, co dogasał w mękach, słał na ziemie legion zmor.
Nagle zapragnąłem świtu, wiedząc, że już nie wyczytam
Z ksiąg pociechy i dosytu po najmilszej mej Lenore!
Tej, o której aniołowie jedni mówią dziś - Lenore -
Ja już nigdy! Nevermore!
Skrzętny, smętny, jedwabisty szelest zasłon płomienistych
Płoszył, groził, budził jakiś lęk nieznany dotąd mi,
Więc, by serce oszalałe uspokoić, powtarzałem:
"Puka ktoś - a ja zaspałem. Puka ktoś do moich drzwi.
Zagapiłem się, zaspałem, a tu puka ktoś do drzwi!
Nocny gościu - czy to ty?"
Zaraz jednak, czując w duszy nowy przypływ animuszu,
"Panie!", mówię, "czy też - Pani! Wybaczenia udziel mi,
Gdyż jest faktem, że drzemałem i pukania nie słyszałem,
Było bowiem tak nieśmiałe twe pukanie do mych drzwi,
Żem nie wiedział - czy je słyszę, czy to tylko mi się śni -"
Otworzyłem. Noc i mgły.
Martwą ciszę wiercąc wzrokiem, nie ruszyłem się ni krokiem,
Tylko drżałem, śniąc na jawie sny o jakich nie śnił nikt.
Ciemność była niewzruszona Cisza była niezgłębiona.
Tylko ciszy szept - "Lenora!" - zjawił się i zaraz znikł.
To mój własny szept - "Lenora!" - echo oddawało mi.
Echo. Ciemno. Nocne mgły.
Drzwi zamknąłem. Stoję w cieniu, z biedną duszą na ramieniu,
Gdy wtem słyszę znów pukanie, donośniejsze niźli wprzód.
"To z pewnością coś na dworze, coś u okna wisi może;
Sprawdzę, co też to być może i wyjaśnię cały cud.
Tylko serce uspokoję i wyjaśnię cały cud:
Wiatr kołacze do mych wrót."
Szarpię okno - nic! - a potem z wielkim szumem i trzepotem
Kruk postawny wszedł do środka, zwiastun dawnych, świętych dni.
Ni dzień dobry, ni ukłonu, tylko wzleciał bez pardonu,
Jakby był u siebie w domu, nad komnaty mojej drzwi.
Na Pallady siadł popiersiu, które strzegło moich drzwi.
Przyszedł, wzleciał, siadł i tkwi.
Był mój gość ebonitowy tak dostojny i surowy,
Żem uśmiechnął się wbrew sobie i tak mówię, czyniąc skłon:
"Chociaż łeb twój łysy nieco, widać żeś jest nie byle co.
Groźny, górny i złowrogi - skąd przybywasz? Jak cię zwą?
Czy z plutońskich brzegów nocy tu przybywasz? Jak cię zwą?"
"Nevermore!", powiada on.
Zadziwiłem się niezmiernie, że przemawia tak misternie,
Chociaż sensu w jego mowie nadaremnie szukać by,
Bo czyż widział kto nad drzwiami, na popiersiu Pallas pani
Ptaka, który by powiadał wprost, że imię jego brzmi -
Ptaka, czy też inną zgoła bestię, której imię brzmi
"Nigdy więcej?" Chyba nikt.
A kruk sterczał niewzruszenie na Pallady biustu scenie,
Rzekłszy jedno tylko słowo, jakby duszę zawarł w nim.
Ani słowa już nie wznieci, nieruchomym ślipiem świeci,
Aż szepnąłem: "On odleci, rzuci domu mego próg.
Zniknie za dnia jak nadzieje, rzuci mój samotny próg".
"Nevermore!", zakracze Kruk.
Wypowiedział to tak nagle, tak dorzecznie i dosadnie,
Żem aż drgnął, lecz myślę zaraz: "Jedno słowo tylko zna,
Widać jego pan poprzedni, bólem zdjęty, błędny, biedny,
Sforą plag prześladowany, wciąż powtarzał tylko to -
Lotnych plag ścigany sforą mówił w kółko tylko to: -
'Nigdy więcej! Nevermore'"
Uśmiechając się wbrew sobie kruczoczarnej tej osobie
Miękki fotel przysunąłem gdzie popiersie, ptak i drzwi
I w poduszki zapadając, wnet zacząłem łączyć w całość
Luźne myśli, pragnąc dociec, co też ów z zaświatów ptak,
Miał na myśli, mówiąc tak.
Tym swe myśli zatrudniłem, lecz nic głośno nie mówiłem
Do ptaszysko, co płomiennym okiem świdrowało mnie.
Snułem racje i dowody, głowę wsparłszy dla wygody
Na obiciu aksamitnym, gdzie blask lampy ślizgał się;
Tam, gdzie ona swojej głowy, gdzie blask lampy ślizga się,
Nie położy już - o nie!
Wtem w powietrzu gęstym, parnym - woń kadzideł niewidzialnych;
Puch kobierca stopą smukłą musnął Seraf, co je niósł.
"Przez anioły, znaki święte, Pan Bóg zsyła ci nepenthes!"
- zawołałem w głos - "Nepenthes, byś zapomniał o Lenore!
Pij, nieszczęsny, pij nepenthes, i zapomnij o Lenore!"
Kruk mi na to: "Nevermore!"
"Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Czy Kusiciel, czy kurzawa śle cię tutaj na mój próg
- O! Sterany, lecz nietknięty! - na bezludny ląd zaklęty,
Na ten dom mój grozą zdjęty - mów mi prawdę, błagam, mów:
Czy jest balsam w Gileadzie, abym ją zapomnieć mógł?"
"Nevermore!", zakracze Kruk.
"Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Na to niebo wysklepione, gdzie nasz wspólny mieszka Bóg -
Czy w Edenie Żyje ona? I czy wezmę ją w ramiona,
Tę, o której tylko anioł po imieniu mówić mógł?
Moją świętą, jasną, czysta, gdy w Edenu wejdę próg?"
"Nevermore!", zakracze Kruk.
"Gdy tak twardy jest twój upór - precz stąd, diable! precz stąd, kruku!
Wracaj w burzę, skąd przybyłeś i w plutoński nocy brzeg!
Czarne pióro niech, mój panie, nawet tutaj nie zostanie
Na pamiątkę tego kłamstwa, którym uraczyłeś mnie!
Zabierz dziób z mojego serca i Pallady opuść biust!"
"Nevermore!" - Więc nigdy już?
Zamilkł po tej odpowiedzi i wciąż siedzi, i wciąż siedzi,
Na Pallady biuście bladym; nad nim lampy złota kruż.
Szklanym wzrokiem w dal wpatrzony, niczym demon rozmarzony;
Na podłogę cień dziobaty rzuca lampy złota kruż,
Cień, co duszę mą nieszczęsną, jak posępny srogi stróż,
Więzić będzie - zawsze już.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 08, 2014
0
komentarze
środa, 5 marca 2014
Rozmowy pozbawione sensu.
"Kto jak kto, ale Ty powinnaś wiedzieć, że nie biorę życia na poważnie. Jest to jest, nie ma to nie ma. To nie ma większego znaczenia"
Autor:
Pola
o
środa, marca 05, 2014
0
komentarze
Rozmowy o niczym tak naprawdę.
[17:35:39] Tatusiak: Głupoty! Jesteś piękna i młoda!
[17:35:55] agrrrafffkaaa: mam prawie trzydziestkę!
[17:36:37] agrrrafffkaaa: budzę się codziennie z ogólnym poczuciem porażki, może z czasem minie...
[17:37:22] Tatusiak: To co ja mam powiedzieć? Trzydziestka, kochanie to dopiero początek...
[17:37:47] agrrrafffkaaa: Chyba nie w tych czasach...
[17:37:59] agrrrafffkaaa: Zresztą sama nie wiem, czy chcę dalej... Próbować...
[17:38:11] agrrrafffkaaa: chyba będę sobie tak se. Byle by tylko...
[17:39:02] Tatusiak: Tak mi nie mów, nawet przez sen - jasne, że jeszcze zechcesz.
[17:39:28] agrrrafffkaaa: Zobaczymy, na razie nie chcę niczego. Przynajmniej wmawiam sobie.
Autor:
Pola
o
środa, marca 05, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 3 marca 2014
Katowice.
Czasami siedzę wieczorem i rozmyślam o tym, co było, wspominam sobie najmilsze chwile w życiu (jest ich strasznie mało i dlatego zawsze wspominam te same) i zawsze mi się ryczeć chce. (...) Wieczorem ryczeć mi się chciało, nie bynajmniej z powodu filmów, ale po prostu, że ładna pogoda, a ja jestem tu sam, nie wrócę już do Sanoka, mam przed sobą sesję (...) i świadomość, że nie ucieknę NIGDY.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, marca 03, 2014
0
komentarze
niedziela, 2 marca 2014
Lady Pola.
Another shot of whiskey, can't stop looking at the door.
Wishing you'd come sweeping in the way you did before.
And I wonder if I ever cross your mind?
For me it happens all the time.
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 02, 2014
0
komentarze
sobota, 1 marca 2014
I love him.
Jutro mój Tatuś do mnie przyjedzie, znów poczuję jak to jest mieć rodzica, yeeey!
PS. On się nie chce do tego przyznawać, ale stworzył kogoś na podobieństwo swoje. I on to wie, i ja to wiem. I mamy przejebane.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 01, 2014
0
komentarze
I think I will call you on the telephone and tell you about all those things that I've been missing.
Rozmowy do rana z Madejem. Jestem pierwszą osobą, która umiała go zrozumieć. Bo ja umiem myśleć abstrakcyjnie - odpowiedziałam mu. Ręce mam skostniałe po spacerze z nim na pół.
Za bratem w Katowicach i za piwem w tych wszystkich mordowniach. Za "Trzynastką". Za tym osiedlem. Za papierosem z Mi nad ranem przy kawie. Za wszystkim tym, co jest w tej chwili pozbawione barwy i kształtu. Tęsknię.
Za tym pokojem. Za jednym telefonem, żeby iść na spacer. Za Mariacką - też. Za Mon. Za polskością. Za tym miastem rozkopanym. Tęsknię.
Wieś! Tęsknie za tymi ścieżkami w lesie, które znałam na pamięć. Za rowerem. Za balkonem. Za Modrzewiową. Za młodością. Za naiwnością. Tęsknię.
Świat mnie rozczarowuje każdego dnia, nie potrafię tak żyć. Czekam wciąż na to, aż znajdę swoje miejsce na ziemi, ale to się nie zdarza. Czekam na wenę. Na to by się stać, by nadejść. To się nie dzieje. Świat mnie nie lubi. Wypina się dupą.
Za tymi nocami w samotnym mieszkaniu, kiedy kładłam się dopiero o 7. rano w obawie, że coś złego może się stać, kiedy będę spać, więc czuwałam do rana. Za śmiechem do łez. Za talentem. Tęsknię.
Umrę niezrozumiana. Tęskniąca za czymś nieokreślonym. Za wszystkim. Chyba.
Całe szczęście mam co wspominać i do czego tęsknić. Inaczej byłabym już naprawdę pusta.
"Wracaj tu, tu byłaś szczęśliwsza"
Autor:
Pola
o
sobota, marca 01, 2014
0
komentarze
"(...) Dlatego też tłumaczą to tak: zwariowałem, zszedłem na psy, syn dobrej rodziny, wykształcony, ale zdeklasowany półidiota, który nie nadawał się do poważnej pracy, wstyd rodziny..."
Z babcią lepiej. Nie wiem, wydaje mi się, że ja miałam wielki wpływ na jej ostatnie samopoczucie. Ja i moje przygody z ostatnich trzech miesięcy. Rozstroiło ją to, rozdwoiło na trochę. Przecież płakanie w rękaw dało ulgę tylko mi. Może moja wizja bycia podróżującą artystką wcale nie przypada jej do gustu. Może moje szczęście nie równa się szczęście innych. Staram się nad tym zastanawiać i zaczęłam po prostu rwać do przodu. I żyć własnym szczęściem. Chwil półzidiocenia mam teraz jakby więcej. Mam to swoje życie na zamówienie. Czekam na rozwój akcji. Przede mną cholernie długa droga. Jest jak staje się, próbuję nie myśleć.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 01, 2014
0
komentarze
czwartek, 27 lutego 2014
Flutes.
Wiesz, stary? Robię listę rzeczy, dla których warto było żyć, a słuchanie ciebie jak grasz na flecie w jednym z parków z widokiem na Pragę będzie jedną z tych rzeczy.
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
A walk.
Po Pradze z butelką szampana. Nie no, Jezu, ja jednak kocham tu być!
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
Najlepszość.
"Staraj się nie myśleć, lecz działać. Nie tłumacz sobie niczego czyimiś działaniami, żadnym brakiem. Brak to coś, co generuje nasz umysł. Brak ojca, brak matki, brak kogoś. To coś, co często podajemy za przyczynę tego, kim stalismy się. Nawet jezeli nią jest, nie ma ona znaczenia. Zawsze, w każdej sekundzie, w każdym momencie możesz wszystko zmienić, możesz zostać wywrotowcem i rewolucjonistą swego jestem. przezroczystosc to przyjemna cecha, zaufaj mi uczę się jej właśnie. zdumiewająca i spokojna. Nie trzeba niczego wielkiego ani wymarzonego. szczęście jest chyba czyms innym, sama nie wiem za bardzo, jak to wytlumaczyc...(...) wyrastalam w cieniu kazdego, niewidzialna i nieslyszalna, ze tyle sie pieklilam o swoje miejsce, o swoje zaznaczenie obecnosci, i nic. odkad to do mnie dotarlo, ze niczym i nikim dla nikogo nie jestem, dotarlo do mnie jednoczesnie ze to nie ma znaczenia. nie ma i juz. do niczego tego nie potrzebuję, niczego to nie zmienia. samotnosc nie jest strasznym stanem, to my ten stan takim czynimy. Nic nie jest strasznym stanem. Wszystko jest stanem umysłu. A stan umysłu nie jest tym, co można sobie podyktować, Stan umysłu to tylko i wyłącznie czysta aktywność. Praca dla siebie a najlepiej dla innych. codziennosc i akceptacja. regularnosc, dobroc, rytm, zdrowe ciało. zdrowy umysł. Współczucie dla tych, którzy ranią i popelniają błędy. Oni tego nie wiedzą. Nie wiedzą, że szczęście nie jest ani proste, ani trudne. Kocham Cię, mała."
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
A night out.
Wróciłam wczoraj taka pijana... Idąc zygzakiem ulicą nie mogłam sobie podarować kolejnej samotnej nocy. Wspinałam się po schodach zmęczona od picia i palenia. Ostatni schodek, otwórz drzwi - tak, ładnie. Wejdź przez drzwi. Polóż się. Już za chwilę, za chwileczkę. Patrzę przez pijane oczy: on u mnie w pokoju. Czy ja widzę dobrze?
- No gdzieżeś była, czekam na ciebie cały wieczór!
Jaka piękna odmiana, kiedy ktoś czeka. I tak wspaniale się unosił, jakbyśmy się umawiali na wspólny wieczór. Ale nie umawialiśmy się. Postanowił wejść, czekać i być złym za to, że się nie pojawiam. Jakiekolwiek by to nie było zmierzłe - jest urocze. Wspaniale jest wiedzieć, że ktoś zawsze będzie na ciebie czekał. Mimo wszystko.
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
Gdyby Beksiński żył nadal.
Miałby swojego bloga zatytułowanego "Opowieści z Krypty" - narzekałby tam na współczesną muzykę (dobrze w sumie, że nie dożył tych czasów); przekonałby się do komputerów - jak każdy. Ja też długo nie mogłam dać się przekonać i hey, look at me, I'm having a blog! Nadal zagłuszałby remont u sąsiada Rammsteinem (w sumie ta muzyka tylko do tego się nadaje). Słuchałby "Tarkus" Emersona Lake'a & Palmera co wieczór. Powracałby chętnie na łamach bloga i w życiu codziennym do "The Reptile". Nadal miałby swój ząb w ścianie na kształt "Lokatora" Polańskiego. Narzekałby na wszystko, na sklepy, na kolejki, na kasy samoobsługowe (ja też to robię! może nie narzekam, ale straasznie się ich boję, a wiadomo, że jak człowiek się czegoś boi, to momentalnie darzy nienawiścią). Narzekałby na hipermarkety. Pokochałby TOOL. Pamiętałby "Moonchild" i "Stationary Traveller" Camela.
W studiu trójkowym byłam raz. Z 2 lata temu. Minęłam się z nim o całe wieki. Jednak wymieniliśmy się tym samym powietrzem, tymi samymi ścianami, tym samym pomieszczeniem.
Beksa, my jestesmy z tej samej gliny ulepieni. Mam jeszcze 13 (13! Jaka dziwna liczba) lat, by podjąć te same decyzje. Daj mi czas. See you soon - pogadamy wtedy o ludziach za wrażliwych na ten świat. Mamy sobie dużo do opowiedzenia. Umarłeś za wcześnie. Umarłeś jak małolat. Tak jak ja każdego dnia.
To dziwne uczucie, gdy znalazłaś w końcu bratnią duszę, której nie zdążyłaś podać ręki...
Czemu o tym piszę? Przyszła książka do Katowic. Nie mogę się doczekać, kiedy będzie w moich rękach. Jeszcze tylko kilka godzin. Wytrzymaj!
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
Nowości z krypty.
Piwo, piwo, piwo, wino, wódka, niebieski absynt, piwo, piwo, wódka, Akropolis, piwo, piwo, absynt. Późne rozmowy. Przysięganie mi, że nigdy więcej. W sumie mam to gdzieś. Piwo, piwo, taniec, taniec, taniec. Run DMC. Wszystko mam teraz gdzieś. Świat mi tak pięknie faluje. Uśmiecham się do siebie. Jest mi tak wspaniale nijak. Piwo, piwo, wódka, gin.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Picia dzień trzeci. Nie wychodzimy z łóżek.
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
msc
- You love music, don't you?
- Of course I do, it is the only thing I have at the moment.
Autor:
Pola
o
czwartek, lutego 27, 2014
0
komentarze
wtorek, 25 lutego 2014
Home.
I was drunk again, causing accidents
So you’re not a friend, no you’re nothing
I think that I should be, a little more confident
In myself, in my skin.
Take me, take me home, home
Cause I don’t stand the chance in these four walls
He don’t recognized me anymore
Burned out flames should never reignite
But I thought you might!
Now is moving close,
My heart in my throat
I won’t say a word that I think he knows
That I’ve hardly slept since the night he left
His body always kept my inside of it
Keep the nightmares on, give me mouth to mouth
I can’t live without you
Take me to your house!
Take me, take me home
I thought you might!
Take me home
Autor:
Pola
o
wtorek, lutego 25, 2014
0
komentarze
KK
Spakowałam się do jednej torby wspomnień. Ułożyłam tam wszystko chronologicznie, mimo, że myślałam, iż wszystko tam już dawno jest pozbawione daty ważności.
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.
Autor:
Pola
o
wtorek, lutego 25, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 24 lutego 2014
Right person, wrong timing.
Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że mogę tak żyć. Koczowniczo. Co jakiś czas wyjeżdżałem pozwiedzać świat. Wracałem jednak ciągle w to samo miejsce - do tych brązowych ścian, które uwielbiałem, do tej recepcji, która była zarówno barem. Z czasem dostałem tutaj pracę, którą kochałem i której za żadne skarby nie chciałem rzucić. Kochałem życie tutaj. Byłem przekonany, że ta praca i to miejsce to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Kochałem ludzi pracujących tutaj. Moi ludzie. Byliśmy jak rodzina. W weekendy przyjeżdżało tutaj mnóstwo dziewczyn, które mogłem pieprzyć na milion różnych sposobów. Zapraszały mnie do siebie do pokoju na trójkąty, czworokąty i szalenie miliard innych pozycji. Czasem same pakowały mi się do łóżka. Z papierosem w ustach wyglądałem jak James Dean. Uwielbiałem siebie tutaj. Z koszulką w Davida Bowie było mi naprawdę do twarzy. Sączyłem małe piwa przez długie noce, tocząc rozmowy przy barze. Malownicze miasto, ja w środku tego wszystkiego, w samym centrum życia towarzyskiego. Niczego nie potrzebowałem więcej do szczęścia oprócz tego, żeby mieć kasę z pracy w recepcji, pieprzyć, palić, chlać i - przede wszystkim - nie myśleć o niczym. I nie kochać. To dla kretynów.
Pewnego dnia weszła ona. Zbliżał się weekend, więc pomyślałem, że to jedna z tych szansonistek, które przyjeżdżają tu jako grouppie jakiegoś gównianego zespołu i nocują z blantem przy barze. Albo, że to jakaś siksa, która zaraz weźmie mnie za fraki do kibla i zacznie mnie rozbierać, po czym przenocuje u mnie w pokoju w zamian za seks, żeby nie musiała płacić za swój pokój. Miała rozmazany makijaż od płaczu i od potu. Była cała spocona od ciężarów, które niosła. Włosy jej się niechlujnie lepiły do twarzy. Wyglądała okropnie. Była w opłakanym stanie. Opuściła swoje torby na podłogę z impetem, podniosła głowę i powiedziała mi prosto w oczy bardzo smutno:
- Mogę zostać na dłużej? - nie znałem jej, ale wiedziałem już, że zostanie tutaj na długo, że nie pozwolę jej odejść.
- Możesz. - wydusiłem tylko tyle. Potem wszystko jakby stanęło w miejscu, bowiem dziewczyna przytuliła mnie mocno. To była chyba podzięka za mój akt łaski, mimo tego, że nie byłem tutaj osobą decyzyjną. Jednak zaufała mi i moje pozwolenie na pobyt potraktowała poważnie. Odwzajemniłem uścisk, chociaż w głębi serca myślałem sobie: "co u cholery?!"
- Ładny. Dobrze zrobiony. - Zauważyła mój tatuaż na ręce. Uśmiechnęła się ochoczo. Miała uroczy uśmiech.
- Chcesz się napić piwa? Potem pokażę ci twój pokój - bajerowałem. Jasne, że to nie ja będę jej pokazywać pokój i jasne, że to nie ja zdecyduję, czy może tu zostać. Ale wierzyła mi - jesteśmy na dobrej drodze, mała.
Rozmawialiśmy do rana. Ona przy swoich nierozpakowanych torbach, nadal w opłakanym stanie, zmęczona i zmarnowana. Jednak w dziwny sposób cudowna. Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy się znali całe pieprzone życie. Wiem, że to jest banał i nikt nie bierze takiego biadolenia na poważnie, ale rzeczywiście tak było. Rozśmieszyłem ją nawet... Opowiedziała mi historię swojego życia. Że przyjeżdża tutaj z innego kraju, właśnie po roku opuściła Wiedeń po tym jak zdradził ją facet. Przez moment pomyślałem, że zranione są łatwe z założenia i że nie będzie trudno. Jenak, cholera! - wcale nie miałem ochoty jej przelecieć! Chciałem z nią rozmawiać. W alkoholicznej malignie nawet przez moment pomyślałem, że ona robi ze mnie geja. Bo siedzi tu obok, piękna, pięknie zmarnowana i pięknie smutna - idealna na potencjalny seks nad ranem. Jednak nie. Opowiadałem jej o moich podróżach do Maroka, do Paryża, do Indii... Do Paryża? Ona była z Paryża! Opowiedziałem o mojej rodzinie. Miałem pięcioro braci i trzy siostry. Jedna siostra zaszła w ciążę, gdy miała 16 lat - było mi z tego powodu bardzo smutno. To wszystko jej opowiedziałem. Opowiedziałem o cmentarzach świata, które odwiedziłem, o mojej nauce robienia tatuaży i że mam tatuaż na klatce piersiowej, który sam sobie zrobiłem. Obejrzała. Powiedziała, że jest okropny. Uwielbiłem jej szczerość. Chwytała moją rękę tak delikatnie, gdy oglądała po raz kolejny mój tatuaż, jakby się bała, że jeszcze się nie zagoił. Była smutnie szczęśliwa tego dnia. Uśmiechała się przez pot, łzy i posklejane włosy. To była jakoś dziwnie magiczna noc.
Gdy już świtało, powiedziała, że musi już iść spać i że jest zmęczona. Ileż można siedzieć na recepcji (będącej barem)? Znalazłem jej pokój. W tajemnicy przed wszystkimi. Mimo, że znali mnie tutaj bardzo dobrze i byłem częścią tutejszego życia, nie mogłem sobie na za wiele pozwalać. Ułożyłem ją w łóżku, zamknąłem za sobą drzwi wychodząc. Wychodząc. Wyszedłem! Nawet nie próbowałem jej dotknąć... Zszedłem na dół dokończyć drinka, gdy właśnie pojawił się ranny zmiennik na recepcji. Dokończałem drinka ciągle o niej myśląc. Nie zawahałem się ani chwili, gdy wyciągałem plik pieniędzy na blat.
- Greg, płacę za jeden pokój na miesiąc.
- Po co chcesz płacić, pracujesz tutaj, pobyt masz za darmo.
- Mogę zapłacić, czy masz z tym problem? Mam gościa i chcę, by miała osobny pokój.
- Gościa? A więc to ona, tak? Czemu osobny pokój? Zazwyczaj kobiety, z którymi sypiasz mają swój pokój jedynie na meldunku. I tak śpią u ciebie w łóżku... Weź się nie wydurniaj, stary. Będziesz płacił za jakąś łatwą szmatę?
- Możesz się, kurwa, zamknąć?! Weź pieniądze i chcę czterysta dwójkę.
- No jak chcesz, stary, ale pamiętaj, że wydajesz pieniądze w błoto...
Wieczorem zeszła na kolację. Już w nowym ubraniu, nowym makijażu i w nowym uśmiechu. Jakby weselsza, bardziej rześka, odświeżona... Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Nie mogłem dać tego po sobie poznać jednak. Nie chciałem, by czuła się prześladowana...
- Witaj dziewczyno z Paryża. Jak się spało?
- Wspaniale! Nie spałam od trzech dni. Drzemka dobrze mi zrobiła. Gdzie mogę zapłacić za pokój?
- Opłaciłem ci pokój na miesiąc, byś nie miała nieprzyjemności, gdyby ktoś cię zobaczył w 402 tej nocy lub nad ranem.
- O rany! - haha, tak dawno nie słyszałem wyrażenia "o rany!", że aż uśmiechnąłem się kącikiem ust. - To muszę ci oddać pieniądze! Ale obawiam się, że nie zostanę tu tak długo. Jadę dalej - do domu, do Paryża. Miałam na myśli tydzień, może półtora.
"Nie! Nie jedź!" - wszystko krzyczało we mnie - "Nie możesz odejść, tak pięknie nam się rozmawia!"
- Zrobisz jak zechcesz. - powiedziałem w zamian - na razie możesz zaprosić mnie na drinka. Będę cenę za drinki odliczał od ceny za pokój - próbowałem żartować, jednak przy niej wydawało mi się, że nie mam poczucia humoru. Wydawało mi się raczej, że ma mnie za błazna...
- Ok. Sama też chętnie bym się czegoś napiła. Pokój na miesiąc, mówisz? Miesiąc to strasznie dużo czasu. Nie wytrzymam tutaj tak długo. Jestem z Paryża, wiesz. Mieszkałam w Wiedniu - jestem przyzwyczajona do luksusów...
- Spodoba ci się tutaj, uwierz mi.
Uwierzyła. Spędziliśmy ze sobą naprawdę radosny miesiąc. I wierzcie mi lub nie - nie tknąłem jej. Szanowałem ją. Lubiłem jej słuchać. Była tak interesująca i inspirująca, że przeżywałem orgazm tylko jej słuchając. Chodziłem z uśmiechem na ustach. Przylepił mi się do tej mojej pijackiej gęby i nie chciał się odwalić. Chodziliśmy po kocich łbach zwiedzając. Narzekała, że to nie jest odpowiedni chodnik na obcasy. Trzymałem ją za rękę i nie chciałem już nigdy więcej puścić. Chodziliśmy na imprezy, organizowaliśmy sobie czas we dwójkę. Graliśmy razem w karty, kości, oglądaliśmy masę filmów. Kręciliśmy razem filmy telefonem komórkowym na pamiątkę. Na pamiątkę. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że to tylko tymczasowe, przejściowe rozwiązanie i ona kiedyś zniknie z mojego życia. Trzeba było zbierać jak najwięcej pamiątek z tego życia. Z życia z nią. Pewnego dnia zrobi to swoje idiotyczne Pufff! i sobie tak po prostu pójdzie. Zresztą ona zawsze była taka nieuchwytna. Jakby ciągle w locie. Miałem wrażenie, że robi mi łaskę godząc się na wspólny czas ze mną. Wiecznie zabiegana, zaczytana, zrywająca kwiaty z drzew... Ja byłem tylko dodatkiem do jej dni; sposobem na nudę - miałem wrażenie. Ale musiałem jakoś z tym żyć, chcąc być blisko.
Miesiąc mijał nieubłaganie, ona przyzwyczaiła się do koczowniczego trybu życia, odrzuciła luksusy, spodobały jej się moje opowieści z podróży. Była zachwycona. Zawsze prosiła, bym opowiedział jej coś jeszcze na temat swoich podróży.
Pewnego dnia, gdy słuchaliśmy na pół muzyki ze słuchawek na jednej z tych cudownie zielonych łąk w parku, powiedziała jakby od niechcenia przez zamknięte oczy:
- Wiesz, że jadę?
- Dokąd jedziesz? - gdzie ją znów gnało do cholery?!
- Do domu. - powiedziała to. Tą swoją straszną francuską angielszczyzną.
3, 2, 1 - świat mi się wali, serce przestaje bić; na chwilę staje w miejscu, nie mam już oddechu, występuje na czoło zimny pot...
- Ale... Jak to? Źle ci tutaj? Masz tu wszystko. Wszystko dla ciebie robię, załatwiam ci wszystko, czego tylko pragniesz. Dlaczego chcesz jechać do domu?
- Odpowiedź jest prosta. Bo tęsknię. - A ja? A co ze mną? Teraz ja tęsknię też. Już. Za nią. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieję. Chyba właśnie była w trakcie łamania mi serca...
- Dobrze - wycedziłem przez zęby - umawialiśmy się na początku, że zrobisz jak zechcesz. Nie mogę cię zmusić, byś została. Zacząłem płakać, odwróciwszy się od niej plecami na jednej z tych cudownych łąk w parku, mając nadzieję, że nie zauważy. Chyba zauważyła, bo położyła dłoń na moim ramieniu... Na jednej z tych okropnych łąk w parku...
Od teraz to miejsce było puste. Nie znosiłem tych brązowych ścian, w każdym kącie stała ona. Nie mogłem patrzeć na czterysta dwójkę. Nie chciałem patrzeć już na nic. Wszystko kojarzyło mi się z nią. Nie schodziłem już też w weekendy do baru. Przestały mnie interesować łatwe szmaty. Otrzymałem zbyt wiele, żeby teraz zadowalać się półśrodkami. Tak bardzo chciałem być z nią, obok, w niej - z czystej miłości. Poczuć tę więź. Wiedziałem, że to nigdy więcej się nie wydarzy. Że to już zniknęło. Że tego nie ma i nie będzie. Stałem po środku swojego pokoju - obdarty z nadziei, z marzeń, z uśmiechu. Już się nie uśmiechałem. Wiedziałem dobrze, że spotkałem kogoś wyjątkowego, doznałem cudu, po którym trudno się było otrząsnąć. Serce było tak bardzo złamane, że to aż faktycznie bolało...
Czasem pisaliśmy sobie SMSy. Meldowała się z przeróżnych miejsc, przedziwnych krain. Nie została w domu. Opuściła Paryż i pojechała zwiedzać świat. W jednym z SMSów napisała mi, że robi sobie tatuaż w każdym mieście, w jakim się zatrzymuje. Zrobiła sobie taki sam tatuaż na swojej ręce, jaki zobaczyła na mojej ręce pierwszego dnia. Była w tym samym studiu w Maroku, w którym ja zrobiłem ten tatuaż. W tym studiu powiedzieli jej nawet, że już jeden taki tatuaż robili wcześniej. Powiedziała im, że wie, po czym zamknęła oczy i dała się kłuć. Obiecała mi, że kiedyś do mnie wróci, ale tylko na moment, żeby nakręcić kolejny film na komórkę z nami w roli głównej. I poprosiła, bym zrobił jej tatuaż, kiedy mnie odwiedzi. Chociaż nie była tego pewna, bowiem widziała tatuaż mojego autorstwa na mojej klatce piersiowej. Miała plan, żeby przyjechać na chwilę i jechać dalej być roztańczonym pyłem tego świata. Ja chyba już tego nie chciałem. Rozstanie kosztowało mnie wiele nerwów. Za wiele, by móc przeżyć to jeszcze raz. Tak bardzo chciałem ją zobaczyć, że aż nie chciałem jej oglądać. Obrzydła mi do granic możliwości, bowiem wszystko było nią przesiąknięte. Myśli, ubrania, powietrze, ściany... Miałem jej dosyć. Nie umiałem jej znieść. Osaczyła mnie, byłem jej więźniem - mimo, że ona nic o tym nie wiedziała. Nie chciałem się z nią rozstawać drugi raz, a ponowne zobaczenie jej równało się z kolejnym pożegnaniem.
Posmutniałem.
Nigdy więcej już jej nie zobaczyłem. Nasze drogi się rozmyły. Była jednak kimś wyjątkowym w moim życiu. Na tyle wyjątkowym, by napisać o niej tych kilka słów. Na pamiątkę. Na pamiątkę.
Nadal tu mieszkam. Za każdym razem, gdy słyszę drzwi wejściowe, z tyłu głowy mam nadzieję, że to może ona wróciła z masą pocztówek z całego świata zbieranych z myślą o mnie. To się jednak nigdy już nie zdarza.
Czasem schodzę w weekendy na dół do baru i zagłębiając się w jakiejś pannie, której imienia nawet nie znam, udaję, że już JEJ nie pamiętam.
Teraz ona żyje koczowniczo.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, lutego 24, 2014
0
komentarze
