poniedziałek, 27 września 2010

20.54 meldunek w domu.
Trochę przesada.
Jakiś zły ten dzień.

niedziela, 26 września 2010

Dzis świat jest moim największym wrogiem.
Pokazał mi środkowy palec. Dziś, wczoraj, przedwczoraj...
Ja trochę mam już tego dość i to już trochę nie jest śmieszne...
Jestem od 6.30 na nogach, to środek nocy! Bez śniadania, w deszczu, wychodzę do pracy. Czy to naprawdę już będzie tak wyglądać?

NAPRAWDĘ?!?!?

/CHORA, Z NOGĄ WIELKOŚCI ARBUZA, ROZCZAROWANA, SMUTNA, ZŁA I NA NOGACH O 7 RANO, CO SIĘ CHYBA WSZYSTKO ZE SOBĄ WIĄŻE.../
Dam znać jak wrócę z misji.

mixtape

I don't like you anymore
You made me feel like whore.

.

Dziwnie brzmisz w moich ustach.
Wymawiam cię z rozwagą
I sama się dziwię
Że zaczynasz nabierać realnego kształtu.

wtorek, 21 września 2010

XX(X)

Jest w nas taka moc, że kochamy naszą wolność. Ptaczyznę. Poprawiasz włosy, malujesz usta. Przyglądam się Twojej niewierności. Dziś będziemy stykać sie dłońmi z całych sił, kochać się z całych sił, tak jak kochamy Naszą Matkę Ziemię.

poniedziałek, 20 września 2010

T. H.

Powinnam już dawno nie żyć, rozkładać się w cudzych myślach.
Ale ja tu jestem wciąż i uprzykrzam wam nieskazitelne jestestwo.

niedziela, 19 września 2010

5 am

To jest ta najczarniejsza część nocy.
Gdy myśli przybierają realny kształt.
Są jakby głośniejsze.
Papierosy smakują lepiej.
Piękno jest zbyt silne, by je przespać.
Rozmowy półszeptem o tajemnicach.
Najlepsze rzeczy dzieją się w nocy.
Najstraszniejsze rzeczy dzieją się w nocy.

Spojrzała w lustro. Oczy ze wczoraj. Włosy w nieładzie. "Tak więc wygląda księżniczka, o której mówił tata?" Huk w głowie, niesmak w ustach. Ubiera się powoli, chwiejąc się na nogach.
-Czy ty naprawdę chcesz ze mną wchodzić w bliższą relację? - przebrzmiewają skrawki rozmowy ze wczoraj - Wiesz, ja śpiewam w aucie, nie czeszę włosów i oglądam nudne programy w telewizji. W ogóle jestem nudna.
Waży się. Znów 3 kilo więcej. Kalendarz pokazuje zero zadań na dziś. Bardzo ją to cieszy. Nie musi nigdzie wstawać, z niczym walczyć, o niczym myśleć.
-Wiesz, ja jestem bardzo trudną osobą ("daj mi spokój!"), nie umiem z nikim żyć na pół, nie znoszę kompromisów ("stary, zrozum, nie podobasz mi się"), jestem romantyczna ("ja ci kurwa zaraz w dupę wsadzę jakikolwiek seks ze mną!"), poza tym lubię słuchać Craddle Of Filth do snu ("jesteś ciota").
-Kocham cię.
-To u mnie czy u ciebie? ("niech stracę")
Przypomniała sobie. Zasiada zatem na skraju łóżka ze skrawkiem listu. To był jedyny list, o którym pamięta. Dostawała wiele listów. Ten zapamiętała jednak na życie i nosiła go zawsze przy sobie.
Cicho na skraju łóżka zapłakała, zakwiczała przeraźliwie rozdzierającym rykiem. Miała dość takiego życia. ("Przyjdźcie i zabijcie mnie wszyscy!")


Uczesała włosy. Postanowiła przeżyć jeszcze jeden dzień. Tym razem inaczej.

sobota, 18 września 2010

Heavy in your arms.

I LOVE YOU.

...Whispering like it was a secret.

czwartek, 16 września 2010

Powracasz mi tu. Nie chcę cię. Nie teraz, nie na nigdy. Na wieki wieków.

Amen.

poniedziałek, 13 września 2010

Patrzę na pusty dokument tekstowy. Kursor mruga. I mruga. I mruga. Tak jakby się niecierpliwił: "kiedy coś napiszesz kretynko?"

Totalny brak zainteresowania dzisiaj pracą z mojej strony. W taki sposób, że coś tam skubię, ale nie mam tego polotu, tego bujania się na granicy snu, tej lekkiej ręki. Z każdym słowem dzisiaj walczę. Może to znów moje niewyspanie? Niedospanie... Nikt się nie rodzi Baczyńskim. Ponoć talent trzeba ćwiczyć. My, pisarze mamy zgoła inaczej. Piszemy, kiedy nie musimy. Kiedy musimy, nie piszemy. Tacy już dziwni jesteśmy. Odpakowuję ciasteczko. Nigdy nie będzie już takie przepyszne. Zjedzone łapczywie w jednej z przerw. Jakby ukradkiem.

Dziś jestem taka głupia!

niedziela, 12 września 2010

Gdzieś ja.

Dziś przeczytałem w porannym apdejcie portalu informacyjnego, że co drugi kot miewa lęki. Spojrzałem więc na mojego kota. Wydawał się być normalny, czyli, jak zawsze: z miną chęci zagłady świata.

xxx

Przeszukałem cały strych w poszukiwaniu tej książki o Księżnej Dianie. Tam było napisane, jakie oczy miała Księżna Diana, a ja tak bardzo chcę sobie przypomnieć jej oczy!
co prawda, mogę wejść na google i sprawdzić, ale to nie to samo.

xxx

Zawsze wieczorem puszczam sobie ten zapomniany album Emerson Lake and Palmer, po czym dochodzę do wniosku, czemu cały czas nazywam go: "zapomniany", skoro słucham go co wieczór? Muszę to przemyśleć...

xxx

Czasem marzę o dziewczynie. Żeby przyszła do mnie i została już do końca dni. Następnie, jak patrzę na mój rozkosznie kawalerski bałagan w kuchni, myślę sobie, że może jednak nie.

xxx

Obudzony sygnałem o 4 rano na komórkę, dochodzę do wniosku, że muszę wyłączać dźwięk gdy kładę się spać.

xxx

Meksykańskie psy są znane z tego, że gryzą ludzi. Zadziwiające...

xxx

Rano słodzę kawę. Wrzucam 8 łyżek cukru, po czym kawę wylewam, bo i tak jest za gorzka.

xxx

Jestem znany z tego, że na każdy kontakt w moim telefonie ustawiam inny dzwonek. Adekwatny do danej osoby. Szukałem telefonu u kumpla. On zaoferował się, że zadzwoni na sygnał i takim oto sposobem znajdę zgubę. Zanim zdążyłem powiedzieć, że nie trzeba i żeby tego nie robił, on już wybrał numer. Było słychać zdławione: "You're a faggot, faggot, faggot!" Tego wieczora dowiedziałem się dwóch rzeczy: telefon jest za tapczanem i że nie mam już kumpla.

xxx

Koledzy w podstawówce mówili o mnie, że jestem dziwny. NIE JESTEM DZIWNY, JA TYLKO LUBIĘ CZYŚCIĆ WAZONY!

xxx

Zawsze gdy mam napisać następną książkę, kursor miga nieubłaganie. Ile razy mignie kursor, tyle stron mam napisać - narzucam sobie. Potem zdaję sobie sprawę, że bardziej skupiam się nad liczeniem mrugnięć kursora, aniżeli na faktycznym pisaniu.

Zachorowałam na świat dzisiaj. Do wszystkich komórek dopływa czystsza krew, serce tłoczy radość, sen się spełnia.

Dziś tak jakoś wspaniale. Telefony sprzedają świetne wiadomości, listy pisane od serca. I pogoda raczej na plus. Do tego w głowie dawno niesłyszany szum. Muzyka Casiokids i przejmująca książka. Nie odbierzesz mi tego!

xxx
Zawsze rano, w deszczowe dni zbieraliśmy się razem na klatce schodowej modląc się o słońce. Jak nie było co robić, zapalaliśmy papierosai rozmawialiśmy o nowych grach komputerowych. Marta zawsze przynosiła jogurt z ziarnami zbóż (polubiłam go dzięki niej). Spędzaliśmy na tej klatce całe dni, kłanialiśmy się sąsiadom. Błażek przynosił z domu ciepłą herbatę i cukierki. Ja wynosiłam z domu obiad i dzieliłam się z sąsiadami. Każdy zresztą przynosił obiad. Mentos opowiadał o kolejnej nieudanej randce, nie wiedząc że Maga oddałaby duszę diabłu za jeden film z nim na pół. Inni sąsiedzi skarżyli się na dym na klatce. Zazdrościli nam po prostu, że mamy co robić w deszczowe dni.
Jak było słonecznie, wszyscy wychodziliśmy na rower. Puszczaliśmy sobie nawzajem sygnały na stacjonarny i było wiadome, że za 15 minut na dole z rowerem. Czasem w środku nocy zdarzały się sygnały. Schodziłam zatem z moim Scottem na dół i jazda parku! Była nas szóstka. Marta, ja, Błażek, Mentos, Maga i Szi. Za to, że było mi dane mieszkać w jednej klatce z nimi - dziękuję.
Teraz wszystko się rozpadło raczej. Mentos i Maga założyli rodzinę na drugim końcu Polski, Maga jest w ciąży po wielu nieudanych próbach. Dziś przyszedł od niej list. Mentos jest szefem w wykwintnej restauracji (zawsze obiady jakie przynosił były najsmaczniejsze, może ma z tym związek jego późniejszy zawód?) Marta mieszka nadal w tym samym bloku i jest nauczcielką w szkole podstawowej, praktycznie nie mamy już ze sobą kontaktu. Błażek się doktoryzuje na Wydziale Nauk o Ziemi. Szi założył swój własny biznes i często podróżuje do Chin, nie ma go praktycznie w kraju. Zastanawia się nad przeprowadzką do Chin. Wpada czasem na święta, wtedy idziemy na piwo i opowiadamy sobie o naszych teraźniejszych życiach jak i wspominamy przeszłe... Dziś napisał, ze wraca w grudniu i że się musimy spotkać. Ponoć zapuścił włosy i przestał nosić okulary (soczewki...). Jakoś to życie idzie naprzód. Błażek planuje wesele w marcu.
A ja? Teraz jak idę do Tesco na piechotę (to wcale niedaleko) to zabieram ze sobą jogurt z ziarnami zbóż i zdarza się, że wieczko w torebce pęka...

Bloc Party.

Jakoś tak bez większych emocji. So, what is the fuzz all about?

niedziela, 5 września 2010

Zastanawiałeś się pewnie co robię godzinami po nocach. Ja Ci powiem. Obmyślam plan zagłady świata. Proste? Proste!

Głupie pytania, głupie odpowiedzi.
I nie tyj już, na Boga. Wyglądasz jak pełny kontener na śmieci!!