poniedziałek, 28 grudnia 2009

...

-To sen?
-Tak, to sen.

czwartek, 24 grudnia 2009

How is your life today?

Wigilia.

W domu zima.

Poza domem wojna.

xxx

Nie każdy od razu jest Bułhakowem. O nie, o nie...

Mam ochotę przeczytać bardzo dobrą książkę iberoamerykańską! Chyba jeszcze raz połknę "Koleżkę wilka"

A tak poza tym to chuj.

środa, 23 grudnia 2009

24 uwertury.

A ja sobie coś przyrzekłam. I przyrzeczenia się nie trzymam.
xxx

Święta. To demotywuje. Bardzo.

xxx

Bo ja jestem takim słodkim chamem. Ludzie mnie kochają za szczerość. Ludzie mnie nienawidzą za szczerość.

xxx

Obiecałam sobie. Nigdy więcej męskich perfum, nigdy przenigdy już nie na pół. Zawsze chciałam być już sama. Czemu więc? Dlaczego?
Kolekcjonuję chwile, w których się śmieje. Do rozpuku, do łez. A statystyka ta mnie wcale nie zachwyca.
Ktoś kiedyś powiedział, że ja mam dystans do życia. Możliwe, ale nie do mojego życia. Nie do tego życia.
Staram się mieć umiar we wszystkim... Nie wychodzi mi.

xxx

Pamiętasz jak my? Jak my? Chodziliśmy bez celu od drzwi do drzwi? Szaleństwo knajpiane, szaleństwo wyuzdane. Szaleństwo na MY.

W sumie dziś pomyślałam o Ka. Tak z Rodzynem w rozmowie. Był czas kiedy za nią przepadałam. Mamy imieniny tego samego dnia i składałyśmy sobie nawzajem życzenia. I nikt inny nie składał. Odkąd już się nie znamy, nikt nie składa życzeń. A przecież poszło o pierdołę...

xxx

ZakochaNIE. Znów o tym będzie nuta... Bo ja sobie obiecałam, bo ja nie chcę, a to już trochę trwa... Trochę trwa! Nie chodzi mi tu o sprawy damsko męskie, to by było za łatwe, chodzi mi o środek mnie...

xxx

Bo wiesz... My filozofowie z powołania potrzebowaliśmy kogoś, kto patrzy na życie takim, jakie ono jest...

xxx

Ok, ok, you win. You made me feel so low, so low...

xxx

Poskładałam z wielu. Z zakamarków jaźni te 24 piosenki, ale nie było łatwo. Poza tym wiem, że można było lepiej, że coś pomięłam. Poza tym mam ich 25!!

xxx

Odkrywam brytyjską muzykę. Powiem jedno: UWIELBIAM! Ja w ogóle uwielbiam Anglię i zastanawiam się czy.... Na serio zastanawiam się...

xxx

Jak to dobrze, że są jeszzce ludzie, którym posyłasz linki a oni w odpowiedzi nie pytają "Co to kurwa jest??" Jak to dobrze, że oni jeszcze są. To moi przyjaciele właśnie. Bo każdy ich ma. Ale nie każdy może przyjaźnić się ze mną... Ot!

poniedziałek, 14 grudnia 2009

8.

Ooooooosiem stron! Ale stron takich rzygowin, że głowa mała... Aaaaale będzie zalka, będzie! Mam taką małą nadzieję...

xxx

Po spacerze żyję, oswoiłam się już z wszystkimi porankami świata...

niedziela, 13 grudnia 2009

Humaniści pozdrawiają ścisłowców!

Jest godzina 3.09 nad ranem. Idę na spacer. Bo to ja jestem. Spontaniczna, z rzeczami do załatwienia na wczoraj i nie ma dla mnie godzin nocnych, są tylko dzienne "niedospania". Postanowiłam zrobić sobie tą przyjemność i po pisaniu pracy od godziny 10-tej postanowiłam tak! Że idę sobie. Bo to godzina jak każda inna, a ja mam ochotę na spacer!! :)

Z głową w śmietniku, a raczej ze śmietnikiem w głowie...

Poza tym. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Ot co.

Trochę tęsknię, ale tutaj nie o tym. Zupełnie nie o tym! Aaaa bo ja już taki malkontent jestem co cały czas tęskni za czymś. A to za kwiatkami na drzewach na wiosnę, albo za morzem, albo za pierogiem, albo za świętami, albo za słońcem... Tylko za śniegiem nigdy nie! Za śniegiem nie!

Ok. Idę. Znów mnie nosi. Ja chyba nie przesiedzę tego życia... Nie mogę no! Nosi mnie! I pisz tu pracę...

...

Wcale nie jest fajnie...

piątek, 11 grudnia 2009

O 4 lata za dużo.

Dumna. Bo stawiłam w końcu czoła mojemu demonowi. Dwie prace do napisania w ciągu 5 lat to nic przyjemnego. Ja już mam 7 stron! Jeszcze 53 i mam odbębnione! Moja praca, jakby nie było, jest o gównie. Dochodzę do wniosku, że skoro piszę o gównie i wszystko, co dotyczy mojej pracy jest o gównie, to czemu moja praca nie ma być gówniana sama w sobie? :D
Też sobie temat wybrałam. Tosznotwornyj effekt. Tosznotwornyj effekt to ja mam, jak patrzę się na moje wypociny. Tak się patrzę i nic nie rozumiem. Ani to rąk nie ma, ani nóg, ani nawet korpusu. Spłodziłam ułomność, spłodziłam coś strasznego, zrodziłam w bólach coś, co nie nadaje się do tego, by istnieć w ogóle. Ale ważne jest zaliczenie. Ważne jest to, by iść dalej... By pokonywać kolejne dni na uczelni uśmiechem (nie Z uśmiechem!), kombinować, uśmiechać się i przytakiwać jak mówią. Że niby im wierzysz, tak, tak. To oczywiste przecież że semiotyka kultury traktuje o znaczeniu przedmiotów kultury. To takie oczywiste. I tak, tak: funkcja fatyczna w komunikacji międzyludzkiej jest bardzo ważna... Jakby ktoś nie zauważył: studiujemy rosyjski, a nie socjologię kultury! Tak, przyznaję rację: ten ostatni wywód Pelca o teorii reguł znaczeniowych języka mnie bardzo urzekł... I już wszystko jest takie oczywiste! I już zjedliśmy wszystkie rozumy! I już jesteśmy mądrzejsi, a semiotyka terminu "jurodliwyj" bardzo nam się przyda w życiu. Zawsze w towarzystwie można strzelić anegdotkę o jurodliwych w Rosji, czemu nie? Będziem błyszczeć na salonach!

Czasem tak sobie myślę: że o 4 lata za długo. Ze wszystkim. Ze studiami o 4 lata, z ... No właśnie. 4 lata męczyłam się przeokropnie! I z tym, i z tym. Z jednym już dałam sobie spokój, teraz trzeba stawić czoła drugiemu. A ja nie wiem, czy jeszcze mam siłę. Powinnam mieć. Gdzieś miałam zapasy, robiłam! Ale zapomniałam, gdzie je schowałam... Wszystkiego o 4 lata za wiele. O 4 lata za smutno...

Rzucam palenie. Już też mam dość. O .... lat za dużo.!

Live with me.

It don't matter, when you turn
Gonna Survive, you live and learn
I've been thinking about you, baby

By the light of dawn,
A midnight blue ... day and night ... I've been missing you.
I've been thinking about you, baby.
Almost makes me crazy,
Come and live with me.


Either way, Win or Lose,
When you're born into trouble,
You live the blues,
I've been thinking about you, baby.
See it almost makes me crazy

Times, Nothing's right, if you ain't here
I'll give all that I have, just to keep you near
I wrote you a letter, I tried to, make it clear
You just don't believe that i'm sincere
I've been thinking about you, baby.

Plans and schemes, hopes and fears
Dreams that deny, for all these years
I, I've been thinking about you, baby
Living with me, wow

I've been thinking about you, baby

Times, Nothing's right, if you ain't here
I'll give all that I have, just to keep you near
I wrote you a letter, darling, tried to make it clear,
But you just don't believe that I'm sincere

I've been thinking about you, baby
I want you to live with me, wow
I've been thinking about you, baby
I want you to live with me.

http://www.youtube.com/watch?v=2LgrGHWSy6k&feature=fvw

czwartek, 10 grudnia 2009

HOW COME I ENDED WHERE I STARTED?

Właśnie. It's freakin funny. Jak to się stało, że znów jestem u punktu wyjścia? RADIOHEAD MADE MY DAY. Thank You, Thom Yorke.

Mam dziś taki ambitny plan. Bardzo ambitny.

środa, 9 grudnia 2009

"Don't fight me, I know you never do"

Czekanie na cud? Ależ cud się nigdy nie zdarza! Cudów nie ma. Są zbyt cudowne, by mogły istnieć. Dziś znów nie prześpię nocy! Dziś znów powalczę ze światem ciemnym! Powiadają, że geniusze cierpią na bezsenność. Tak? To jest nas zdecydowanie za dużo! Wciąż za wiele... Chodzi mi po głowie piosenka Puscifer lalala "it's just a broken heart, son This pain will pass away" LIKE A KIDNEY STONE! A czy którekolwiek z was wie jak kurewsko boli kamień w nerce?? Just like a kidney stone. Takie sobie pffff, takie nic, tak?? Niech Keenan spróbuje mieć kamień w nerce, przepuścić go przez kanalik moczowy (długi, mozolny kanalik moczowy! Chociaż nie wiem, czy taki długi, jest Anglikiem...)i powiedzieć: just like kidney stone! JUST. Just do it!

Chyba śnią mi się podróże. Chyba chcę stąd uciec. Nie będę jedną z tych egzegetów, którzy twierdzą, że w Polsce zostaną. Bo ja sama nie wiem. Może zostanę, może popłynę, może polecę... Piąty rok. Zmusza do myślenia piąty rok. Praca! Tak, pisz Lubosz, pisz! Pracę pisz jak ci każą. Ale ja zawsze robiłam na opak i zawsze twierdzę, że mam jeszcze czas. A czasu nie ma. Mówię to sobie, mówię i mam tą świadomość, ale jakoś się nie zabieram. Nie potrafię sama siebie przestraszyć. Wszyscy straszą wokół. A ja, że luźno luz i mam czas. Przeraża mnie to... Nieogar 100%. Jak zwykle. Mogło być inaczej??

xxx

I WILL NEVER BE YOUR STEPPING STONE, TAKE IT ALL OR LEAVE ME ALONE...

xxx

Can't stop myself drinking, can't stop being me...

Arriving somewhere but not here.

At the age of sixteen I grew out of hope. SLEEP OF NO DREAMING.
Najlepsze jest Porcupine Tree, przecież nieraz powtarzałam, że na zimę najlepszy jest Steven Wilson, Radiohead na lato, a TOOL i Puscifer all year long. Ponoć "wymiatam" z muzyki, ponoć się znam. Ja nie wiem, ja lubię po prostu...

If you were in my heart I'd surely not break you, I'll keep you in safety, forever protect you, I'll hide you. I HIDE U.

Czas na "Coma white"- smak tych młodych czasów.
A! 16 czerwca jest Metallica w Warszawie! C u there! I tym razem nie będę się uczyła do sesji, nie! Tym razem chcę Hetfielda na żywo! Bo. Lubię wspominać stare dobre czasy z Metalliką. Kawał życia. Kawał muzyki. Śmieszny kawał.

Z Tatą.

[12:56:41] agrrrafffkaaa napisał(a): ja jestem juz stara dusza...
[12:56:59] agrrrafffkaaa napisał(a): mój wiek jest już stary. Za stary
[12:58:43] Tatusiak napisał(a): To co ja mam powiedzieć - chcesz to nękaj starego ojca młodzieńczymi nicniemuszącymi znaczyć fanaberiami - zamień się!
[12:59:08] agrrrafffkaaa napisał(a): co to znaczy nicniemuszacymi?! To wszystko znaczy cos
[12:59:17] agrrrafffkaaa napisał(a): kocham.
[13:00:18] Tatusiak napisał(a): Pewnie - wszystko znaczy coś - (przebiję Cię) BARDZO KOCHAM!!!
[13:00:36] agrrrafffkaaa napisał(a): teskno mi, Panie
[13:00:40] agrrrafffkaaa napisał(a): !
[13:05:09] Tatusiak napisał(a): Gdzie mój rewolwer?
[13:06:17] agrrrafffkaaa napisał(a): w szufladach! :)
Na filmach zawsze jest w szufladach.

-Zaczynam wątpić w świat -rzekł chłopiec do mamy.
-Co przez to rozumiesz, synu? -odrzekła matka.
-Rozumiem siebie przez to. Zaczynam wątpić w świat jaki widzę swoimi oczami. Jaki świat ty widzisz, mamo?
-Ja widzę świat pełe perspektyw dla ciebie, synu. Pełen magii, snów, marzeń, ambicji, kolorów...
-...A dla siebie? Jaki świat widzisz dla siebie?
-Dla siebie nie widzę świata...

-Zaczynam wątpić w świat -rzekł chłopiec do mamy.
-Weź się pierdol. -odrzekła matka.

Zaczynam wątpić w świat. Zaczynam. Tylko wena wraca, a to dobrze. Znów cytat z Borgesa! Znów się on przejawia w moim życiu. Mam takie napady (lękowe?), że nie piszę nic. A potem pisze cały dzień. DZIŚ JEST TEN DZIEŃ! Ale to znów z Borgesa stan, znów tak... Niestety!

KOCHAM CIĘ TATO. I są 2 osoby, którym to mówię. TO mówię. Bo kochać znaczy dać się pokroić. Zawsze za mało czasu... Dlaczego tak? Bo tak. I wiem, że to się zmieni kiedyś. I wiem, że będę sobie wypominać. Wiesz, Lubosz umarłaś jak małolat! Prawda? Ja pamiętam te pamiętniki! Ja wszystko pamiętam. Każdą godzinę, każdy sen, każde muśnięcie ręki, każdą koszulę. Kolekcjonuję. I pamiętam to, jak się uśmiechasz. I pamiętam to, jak się uśmiecham, gdy jestem przy Tobie. Chciałabym, by sie ktoś tak uśmiechał przy mnie... Czas z Tobą na pół, pełen książek, pasji, magii i muzyki. Muzyka lat, muzyka dni. Kiedyś byliśmy tacy, że umieliśmy chodzić po mieście, szlajać się bez celu, skakać po kocich łbach uśmiechając się do siebie. Teraz musi być cel, muszą być pieniądze, musi byc to COŚ, żeby było PO COŚ. A u nas wciąż jest PO NIC. I przyjeżdżam do Ciebie po nic. I kocham Cię za nic. To ty nauczyłeś mnie słuchać muzyki, ty wiesz? Ty wiesz? Kiedyś szlajaliśmy się po zakurzonych knajpach, puszczaliśmy the Cure w szafach grających i opowiadaliśmy sobie anegdoty życia. Życie jest śmieszne, gdy jestem z Tobą. Wciąż będzie za mało czasu by opowiedzieć to wszystko. Pamiętasz jak opowiadaliśmy sobie o Cortazarze? Jak kochaliśmy książki iberoamerykańskie? Jak moczyliśmy je w wannie? (ja nadal mam wannę mimo przeprowadzki, przeprowadzek! Zawsze wanna!) Mam to po Tobie w genach. Mamy idealny układ. Rozumiemy się. I nie musimy dużo mówić, powłóczmy się po prostu...

Praca? Do napisania? Do napisania jest wiele cudowniejszych rzeczy niż praca! Do napisania jest jeszzce tyle nie wypowiedzianych myśli, tyle zdarzeń, tyle marzeń, tyle drżeń...

xxx

"The life and crimes of Richard Ramirez" - ta książka będzie już miała rok za niedługo. NIE, JA NIE JESTEM NORMALNA, mówię przecież...

Heart by half.

Już nie mam cię, już nie masz mnie. Już nie ma nas. Świat już nie ma nas.

Pogodaszaruga, pogoda za długa, pogoda w kratkę, pogoda w paski... Pogoda dla wytrwałych, pogoda dla zmarniałych. Pogoda dla pogodnych!

Ujście zimy znajduje się w moim pokoju, w czterech ścianach mojego jestestwa, w szarudze dnia, w niebieskości ścian na wskroś.

Pamiętasz jak zaciskałaś pięści i jak sine one były? Skąpana w nicości dnia, poprzez wiatr i śnieg, otulona swoim alkoholem, w bezpieczeństwie upojenia, tańczyłaś z liśćmi... To wszystko jest wyrwane z kontekstu, to wszystko jest bez sensu, to wszystko może kiedyś sens będzie miało, rzeczywistość: to już mi zmarniało!

Noce są za długie, by je przesypiać, nie śpi się przy silnym pięknie; te noce skąpane w nowiu są za ciężkie, by je móc pokonywać. Przygniatają ciężarem i nie dają się wyswobodzić z objęć. Dużo czarów, dużo magii, dużo niczego, za mało wszystkiego.

Zawsze lubiłaś się uśmiechać patrząc na mnie. Myślisz, że nie zauważyłem? Jak kradniesz mi spojrzenia, jak się wynurzasz spod znaku cienia, jak przyciągasz zapachy, jak wirujesz, jak wzbudzasz ochy, achy!

Ta historia jest i długa, i niczyja, ta historia się nie kończy, nie zaczyna.
Ta historia jest i o mnie, i o Tobie, ta historia jest już taka sobie.

xxx

Na muszkach jesiennych osiadł wiatr.

xxx

W sumie nie wiem po co znów zaczynam po raz enty, już przecież wszystko jest tu nieważne, pozbawione daty produkcji. Te dni są wyrwane z kalendarza tak jak ja. Jak ja. Nie ma daty ważności, a jednak wiem, że to jest przeterminowane! To lato, ten skwar, siedzenie na balkonie (balkonie!), to jedzenie nocą już jasną, ten niedosyt. To zakochanie! Zakochana byłam w tylu rzeczach naraz. Pasja ta wielka, niczym ucieczka. Pisanie? Spanie? Malowanie? Żałowanie? Czytanie? PISANIE. PI-SA-NIE! NIE! I nie mogłam sobie odżałować tylu rzeczy, tylu słów, tylu marzeń; i nie mogłam przegapić tylu zdarzeń. ZakochaNIE. Przyrzekłam sobie na nie. Nigdy więcej już żałości w sercu, nigdy więcej radości na zmianę ze śmiercią. Nigdy więcej marzeń o rzeczach wielkich. Bo co, bo nic...

Wtargnęło jednak, rozruszyło (rusycyzm?) porządek dnia, zabrało wenę, zabrało mnie. Jakoś się z tym pogodzę, jak ze wszystkim. Zawsze mówię ciche "tak", jak po środku krzyczę nie. Zawsze kiwam głową nie przecząco. Po środku świata stoję ja, ja jak każda inna. INNA! Z szumem w głowie, z pająkiem na ręce, z wiecznymi skarpetkami nie do pary...

Patrzę na to jak świat z telewizora wycieka mi na buty. Zasrał całą rzeczywistość. I już jesteśmy zpikselowani, już jesteśmy w kratkę, już nie mamy o czym śnić...! To takie prawdziwe! To takie ludzkie nie być ludzkim! To takie żenujące, krępujące, osaczające.

Jakoś nie chce mi się zmieniać tej domeny, mimo, że już wszystko opisane tutaj jest poza terminem, tak więc kontynuuję tu, a jednak na nowo. Może tym razem się uda. Uda się? Uda?

środa, 4 listopada 2009

http://czarnadziurazycia.blogspot.com/

- Czarny... Jesteś jak ten zapach swiąt... Wiesz który? Ten zapach rodzinnych świąt. Gdzie jest ciasto. I telewizor, i makowce, i...
- Myślisz, że móglbym pracowac jako grajek uliczny?
-...Wiesz, świąt ze sniegiem za oknem. Gdzie jest mama, tata i pies domowy...
- Tylko trzeba znaleźć jakiś sprzęt grający... Grzebień może... Albo gitarę
- Jaka szkoda, że jest czerwiec, bo chciałabym już swięta... Ale nie z moją mamą. Z toba, z tobą chciałabym te swięta, bo ty pachniesz jak one...
- Wiesz ile byśmy mieli pieniedzy? Na dalsze podroze...
- Mam gitarę w domu!
- Święta też masz w domu.

xxx

- Czarny? co to jest za badziew? - pytam go. On mi odpowiada niezrozumiale, że to pozostałość po jego babci
- Żebro? -pytam od niechcenia
- Nie, Mira, nie żebro. To chyba pamiątka po niej, albo po kimś innym... Ja już nie pamiętam, ale podoba mi sie. Cudo, prawda?

xxx

- Czarny, zapleć mi warkoczyki.
- Nie.
- Czarny, pożycz z tego sklepu paczkę fajek
- Nie.
- Czarny, czy to prawda ze jesteś dobry?
- Nie.

A przy nagrobku będzie czuwać cisza co i tak odfruwa...

You think I'm crazy or something
Always following you around
You say I'm a hopeless case
Run an obsession into the ground

You call me a loser
You call me a shadowing fool
Look over your shoulder
And you say I'm haunting you

So why do you call me
Why do you look for me
Why do your eyes follow me the way they do

You call me a loser
You call me a shadowing fool
But I was a good girl
Yeah, 'til you taught me
What it means to be true

Why do you call me
I know you look for me
Why do your eyes follow me the way they do

wtorek, 27 października 2009

I find it kind of funny, I find it kind of sad/The dreams in which I'm dying are the best I've ever had

This is mad world...

It's only broken heart,son
This pain will pass away



xxx
Still waiting


xxx
For a miracle to come...

środa, 14 października 2009

szum drzew

Tak Moi mili, nastala chwila, której sie obawiałam najbardziej Przyszła zima (wieeem ja tylko o tej zimie). Załączylam dziś Porcupine Tree i świętuję nadejście zimy jak należy, czyli chorobą. Leżę w łóżku z niesamowitym bólem gardła, jestem słaba, ledwo co mówię...
Śnią mi się ostatnio dziwne rzeczy. Dawni znajomi. Mp tacy ze wsi: Wafel, Oliwka i wiele innych ludzi z Nowej Wsi. I nie wiem czym mam sobie to tłumaczyć, chyba tylko tym, że czasem tęsknię za tymi mordami :)) Bardzo dawno mnie tam nie było.. Tak naprawdę nie mam o czym pisać, bo siedzę ww domu cały boży dzień i narzekam na to, na czym ten świat stoi... Jakbym jeszcze studiowala, to byłoby ciekawiej ale jak tu studiować, skoro z ledwością dochodzę do kibla, nie mówiąć już o jechaniu do Sosnowca na wydział, a co dopieroo skupiać sie na zajęciach. Jutro chyba już przyjmę ludzi na korki. Wpadnie jakiś hajs. To dobrze... Idę dalej nie robić nic. Dobranoc :*

poniedziałek, 5 października 2009

20 lat wspólnoty

Z Misią znamy się 20 lat. Zawsze myślałam, że znamy się 17, ale mama wyprowadziła mnie z błędu. Znamy się już tyle lat, że nawet nie pamiętamy kiedy się poznałyśmy. Poza tym byłaśmy za małe na to, by pamiętać cokolwiek. Obydwie mialyśmy wtedy pamięć złotej rybki... To już tyle lat, a ja ją uwielbiam z każdym dniem coraz bardziej. kocham ja jak siostrę i wiem, że zawsze stanie za mną murem. ja za nią też. Mimo, że jesteśmy zupełnie różne: ona blond, ja do niedawna czarna, ona szczupła, ja troche przy sobie, ja romantyczka, a ona... ;) Ja imprezowiczka, ona raczej domownik. Ale wiemm, że mimo wszystkich tych cech jest do mnie cholernie podobna. Bo mnie rozumie. Bo jest przy mnie. Bo przyjdzie z herbatą, gdy jestem chora. I wie jak mnie rozśmieszyć. Zawsze się przy niej śmieję. To dobrze.
Dziś mam czas na docenienie przyjaciół, jutro mogę już go nie mieć. Za to, że jestteście: Misia, Agatips, Karolajna vel Czeczen, Mysza, Uki, Rodzyn i Agatka M. za to, że słuchacie. Za to, że jeszzce jest ktoś, kto rozumie moje skrzywione poczucie humoru. Że rozumie po prostu...

niedziela, 4 października 2009

dickhead

Why r u bein' a dickhead for???
Stop bein' a dickhead
Why r u bein' a dickhead for???
u're just fuckin' up situations!

wtorek, 29 września 2009

WOREK NA CIAŁO

Zimą... Zimą znów zaszyję się w domu i będę słuchać Porcupine Tree... I zasypiać przy "Recordings". Boję się tej zimy, bowiem jeszcze nigdy, albo od bardzo dawna przejście w tryb zimowy nie było tak trudne. Zawsze był ktoś przy kim zima wydawała się tylko dodatkiem, tłem do spędzania dni... A teraz zima zaatakuje, znów zaskoczy kierowców, uszczypnie w nos, a ja będę po środku tego wszystkiego totalnie rozbita na części...

Zauważyłam, że zimą zawsze słucham Porcupine Tree. To będzie okropna zima... Najokropniejsza ze wszystkich innych.

Ostatnio byłam na Gruszce u Agaty i Pawła, potem pojechaliśmy na urodziny Arkusa i Agaty do Acid (knajpa obok Zanzi) ale oczywiście okazało się, że mamy wejść za bar. I dogadaliśmy się z Pawłam, że będziemy się wymieniać co godzinę, aby każde z nas mogło się pobawić. Godzinę ja na urodzinach, on za barem, następna godzina na odwrót. W sumie urodziny się średnio udały. Lepiej mi się stało za barem niż było na tych urodzinach. Stali też nowi faceci i nie mogliśmy z Pawłem się bawić razem, bo zawsze ktoś miał być ze "stałej" ekipy (w tym już ja :)) aby pilnować młodych za barem, tak zwanych świeżych... Po urodzinach, okolo 4 nad ranem wyruszyłam do Myszy. Miałam bezpośrednio tramwaj do niego więc założyłam, że to jest lepsze rozwiązanie po ostatnim moim wracaniu do domu, gdzie do ronda jechalam 3 (!) tramwajami a od ronda pieszo. O 2 nad ranem! Takie wracanie było mi trochę nie w smak, więc uprzedzilam Myszę, że przyjdę. A że Mysza jest nocnym Markiem (tu to powiedzenie się niezwykle sprawdza, bo Mysza ma na imię Marek i jest nocny :P). Nazajutrz znów pojechaliśmy na Gruszkę (jak już się przebudziliśmy kolo tej 17) i posiedzieliśmy tam trochę przy wiśnióweczce :D Potem poszłam spać do K. Wczoraj natomiast prawie cały dzień przesiedziałam u K., spotkałam się z Misiakiem, a potem jeszcze pojechałam do Myszy pomoć mu sprzątać. Oczywiście nie zostalam doceniona że mu z własnej woli pomagam, tylko opieprzona że wylalam sos na podlogę:D Ja chyba muszę przestać być matką miłosierdzia dla wszystkich, bo daję z siebie wiele a spotykam się z niewdzięcznością. Poza tym - jak to mówił Arystoteles? Wdzięczność starzeje się najszybciej. Ale żeby aż tak?? :D Po sprzątaniu wrócilam do domu, padnięta jak koń po westernie, bo u K. mało spalam, nie wiem czy w ogóle. Wiercilam się cała noc. Mysza zniósł to dzielnie, chociaż sam się też wiele razy budził w nocy. Tak więc wróciłam do domu trochę zła, trochę smutna, trochhę nie w sosie, trochę naburmuszoona, trochę niewyspana i trochę zmasakrowana życiem :P A tu... Dziadkowie wrócili ze wsi... Od jakichś 4 miesięcy wracałam do pustego mieszkania, a jak się zobaczy dziadków w domu to zawsze jest taki trochęból, że nie możesz zostać sam na sam z paranojami, które zbudowaly Ciebie, tylko musisz wysłuchiwać, że nieposprzątane, że pościel niezmienona, że Bóg wie co jeszcze. Walnęłam się do łóżka w ubraniu o 12.30 w nocy, padłam na nos i obudziłam się dziś o 13. A dziś przyjeżdża do mnie Czeczen i idziemy gdzieś poszaleć :D Albo zostaniemy w domu i pogadamy na spokojnie... Jeszcze nie mamy sprecyzowanych planów. Miał przyjechać jeszcze Agatips, ale jej wojak przyjechał na 2 dni od miesiąca i Agatips chciała się z nim spotkać (a kto by nie wolał się spotkać ze swoim facetem miast z koleżanką - niekoniecznie zdrową psychicznie?? Ja niestety mam ograniczony wybór, bo faceta oczywiście brak! Stara dupa Lubosh wciąż do wzięcia, a może znowu do wzięcia?? :D Tak czy siak jestem singlem, bo to podobno teraz modne jest, a ja chcę być jazzy trendy i cool. Ostatnio doszlismy z Myszą do wniosku, że określenie cool już jest passe. Więc ja chcę byś trendy, jazzy i stajlisz! O!) Ok, muszę kończyć, bo siedzę w kiblu i mi się dobijają do drzwi... Żegnaj, samotne życie samotnego okrętu przy ul. Wyszyńskiego! Znów ci się zaczną dobijać do drzwi i mówić, że za dlugo siedzisz w/na kiblu... I tak całą zimę, calą zimę!! Rok w rok...

Zimą... Zimą znów zaszyję się w domu i będę sluchać Porcupine Tree...

Chcę lato cały czas i chcę spokojnie wejść do kibla też!!!!!!!!!!

Żegnam.
Może dziś spotkacie rudą kobietę na jednej z katowickich ulic z zabójczo piękną koleżanką. Tak, ja będę tą brzydszą :P

poniedziałek, 28 września 2009

DOM NADZEI I MIŁOSIERDZIA

“Tatusiu, dlaczego wszystkie drzewa są połamane? Tatusiu, dlaczego wszystkie ptaki leżą nieżywe? Tatusiu, dlaczego niebo jest takie brzydkie i poskręcane? Tatusiu, dlaczego morze jest twarde i nieruchome?"


- Powiedz mu, że żałuję, że go nie zabiłem - powiedział “Papa".
- Powiem.
- Ty go zabij.
- Tak jest.


- Kocham cię - powiedziała z prostotą.
- Jakim głupcem był Frank!
- Dlaczego?
- Dlatego, że cię oddał.
- On mnie nie kochał. Miał się ze mną ożenić wyłącznie na życzenie “Papy". On kocha inną.
- Kogo?
- Kobietę, którą znał w Ilium.


Od tak dawna samotna,
Czy zdarzy się, że drugą, bratnią duszę spotka?

Nazbyt długo
Kluczyłem i błądziłem z dala
Od miejsc, gdzie bratnie dusze
Spotykać się mogą.

O wy, moje podeszwy!
O ty, duszo moja!
Spłyń w nie,
Stęskniona duszo,
A zaznasz pieszczoty.
Mmmmm.



Co to za kuchnia,
Skoro brak w niej rzeczy
Najpotrzebniejszej, ważniejszej niż wszystko?
Muszę mieć taki pojemnik na śmieci,
W którym się zmieści cała rzeczywistość


Usiądziemy naprzeciwko siebie
I zetkniemy się stopami z całej siły,
I będziemy się kochali z całej siły,
Jak kochamy naszą starą Matkę Ziemię.

Kurt Vonnegut "Kocia Kołyska" fragmenty wybrane i lubiane...


***
Jest taki dom, w którym jestem lubiana. Jest taki dom i to nie w moich snach!

wtorek, 22 września 2009

Sleep of no dreaming...

At the age of sixteen
I grew out of hope
I regarded the cosmos
Through a circle of rope
So I threw out my plans
Ran on to the wheel
And emptied my head
Of all childish ideals
The sleep of no feeling
I married the first girl
Who wasn't a man
And smiled as the spiders
Ran all over my hands
Made a good living
By dying it's true
As the world in my TV
Leaked onto my shoes

Taka sobie piosnka na mój pogrzeb. I proszę o tym pamietać i uszanować to. Wtajemniczeni wiedzą kto jest wykonawcą...

poniedziałek, 21 września 2009

FITTER, HAPPIER, MORE PRODUCTIVE!!!

Fitter, happier, more productive,
comfortable,
not drinking too much,
regular exercise at the gym
(3 days a week),
getting on better with your associate employee contemporaries ,
at ease,
eating well
(no more microwave dinners and saturated fats),
a patient better driver,
a safer car
(baby smiling in back seat),
sleeping well
(no bad dreams),
no paranoia,
careful to all animals
(never washing spiders down the plughole),
keep in contact with old friends
(enjoy a drink now and then),
will frequently check credit at
(moral) bank (hole in the wall),
favors for favors,
fond but not in love,
charity standing orders,
on Sundays ring road supermarket
(no killing moths or putting boiling water on the ants),
car wash
(also on Sundays),
no longer afraid of the dark or midday shadows
nothing so ridiculously teenage and desperate,
nothing so childish - at a better pace,
slower and more calculated,
no chance of escape,
now self-employed,
concerned (but powerless),
an empowered and informed member of society
(pragmatism not idealism),
will not cry in public,
less chance of illness,
tires that grip in the wet
(shot of baby strapped in back seat),
a good memory,
still cries at a good film,
still kisses with saliva,
no longer empty and frantic
like a cat
tied to a stick,
that's driven into
frozen winter shit
(the ability to laugh at weakness),
calm,
fitter,
healthier and more productive
a pig
in a cage
on antibiotics.
Sample looping in background:
[This is the Panic Office, section nine-seventeen may have been hit. Activate the following procedure.]

Ten tekst Radiohead przypomina mi jak daleko mi do ideału...
Rajdowcy, Zanzi, projekt: Paryż, góry, powrót Agaty (to już 9 października!). To tak w skrócie co się dzieje...

wtorek, 15 września 2009

Lap nadal zdechły...

Wczoraj byłam u Misi na noc. Nie zdała, ale za to napisała wspaniały list do profesora na pisemnym. Gratulacje! Tak trzeba z nimi postepować, po co odpowiadać na pytania jak można napisać list o tym, że słońce świeci i ptaki ćwierkają? Ona jest jedyna w swoim rodzaju. I za to ją kocham :)
Szakira miała wczoraj u siebie imprezkę. To wstąpilyśmy na chwilę do góry, był tam Gurgul, przyjaciel Pieczary, Beatka i Szakira. Posiedzialyśmy trochę z nimi, wypiłyśmy piwka, pooglądaliśmy filmy na Youtube, a około czwartej poszliśmy spać. Wstalam kolo jedenastej, bo obudziła nas kukiełka telefonem. Musiałam po południu odsypiać co już mi ssię długo nie zdarzało...
Dziś Misia spotyka się z Szcz. Jest magia w przyjaciołach z dawnych lat, którzy pokazują się w naszym życiu na chwilę, a potem znów znikają na parę lat. Tacy są dla siebie Mi i Szcz. Też mam takiego przyjaciela, tylko, że to ja jestem dla niego Szcz. Zjawiam się zazwyczaj znienacka, niezaproszona, zostaję na kilka dni, po czym znów wyruszam dalej. Kiedy tylko jestem w pobliżu, to go odwiedzam. Kiedy nie ma go akurat w domu, to zostaję w pobliżu dopóki się nie zjawi. A jak się zjawia to są łzy szczęścia i radość. Widujemy się średnio co dwa lata, a ja zawsze pamiętam, by odwiedzić go na szlaku. Lubię go. A on mnie. I dzwonimy do siebie w urodziny...
Lubię być czasem powracającym wspomnieniem

(dobrym mam nadzieję :P)

poniedziałek, 14 września 2009

No dobra. Nie chcę narzekać na swoje życie, ale czasem trzeba. Nie uwierzycie z czego ja teraz piszę tego posta. Z najmniejszego chyba lapa na świecie... Nie potrafię w ogóle na nim pisać. Stary? Zdechł. Wyłączył się, obraził i odmówił posłuszeństwa... No to ja jestem ciekawa na czym ja napiszę tą moja j*** pracę magisterską. Chyba na maszynie do pissania... A! NIE! Bo maszyny do pisania też nie mam! I tyle muzyki poszło się kochać! I tyle świetnych zdjęć :(( Może dramatyzuję, ale wyobraźcie sobie, że wam się to przytrafiło. To tak jakby ktoś wam zabrał coś, co kolekcjonujecie od lat. Ja tak miałam z muzyką na komputerze... Cholera, co ja teraz zrobię? Jeżeli ktoś ma jakiś pomysł, co z tym zrobić a nie wydać za dużo kasy, to proszę o kontakt. Wiecie gdzie mnie szukać. AVE!
Krzysiu się odzywa, chce się spotkać. Dzieje się, dzieje...
W czwartek znów stoję za barem w Zanzi. Kolejna osiemnastka i kolejni faceci z mlekiem pod nosem... ;)

...so run with me baby now

Run with me baby, let your hair down
through every station, through every town
run with me baby, let's take a chance
from Heathrow to Hounslow, from the Eastern Block to France

Europe is our playground, London is our town
so run with me baby now

Run with me baby, let your hair down
through every station, through every town
run with me baby, let's make a stand
from peepshow to disco, from Spain to Camber Sands

Europe is our playground, London is our town
so run with me baby now...

niedziela, 13 września 2009

Mój Tomek!! Ostatnio widzieliśmy się 25.08.2009, ale wiem, że to nie ostatni raz. :)!

Jizzed in my pants

Wczoraj byłam w Zanzi, by się pobawić, by poskakać sobie do muzyki Pawła, a tu nagle, że nie mają kogo za bar postawić i czy nie wejdę na chwilę , a ja że ok, że spoko i lałam piwo na osiemnastce z 3 godziny. Potem poszłam się pobawić na parkiet, ale te szczyle chciały coś tam z hip hopu, więc za fajnie nie było... Następnie zagadało do mnie dwóch facetów, że się nudzą, bo wszyscy tu mają 18 lat a oni by chcieli gdzieś jechać się wybawić i potańczyć do normalnej muzyki. Poleciłam im Kultową. Oni mówią: "A kiedy szefowa kończy pracę? To byśmy się razem przejechali. Jesteśmy autem" Ja im, że już dawno skończyłam, że ja tu w ogóle dziś nie miałam pracować i że chętnie się z nimi zabiorę do Katowic. Weszliśmy na parkiet do Kultowej około godziny 2 nad ranem i zostaliśmy chyba do 4.30. Okazało się, że ci faceci to bardzo fajni poukładani chłopcy, pełni pasji, oczytani, inteligentni, pracowici... Krzysiu już mi napisał smsa o 5.40 :D Ja go dopiero przeczytałam jak wstałam, czyli o 12 gdzieś.
Spałam dziś w dużym pokoju przy telewizji i całą noc (?) były programy o egzorcyzmach... Więc śniły mi się jakieś bzdury :P

Ps. Mój kuzyn podał mi świetny tekst na śledzika z nk.

"UWAGA!!! USUNĄĆ ŚLE... Jizzed in my pants" hahahahaah zabiło mnie to, zabiło na śmierć!! :D

sobota, 12 września 2009

Updated!

Przecież!!!! Thom Yorke jest spod znaku wagi!!!!!!! :D
Czyżby romans?? ;)

Wczoraj miałam nockę w zanzi. NIGDY WIĘCEJ NOCEK W PIĄTKI!!!!!!! Ludzi od cholery, a niemiłe to to i zrzędzi, że stoją już dwie godziny przy barze. A my stoimy po 9 i co?? Poza tym nie lubię ludzi, wkurwiają mnie i rozlewają alkohol za bar. Wczoraj tyle poszło szkła, że szok. Z natłoku pracy i przemęczenia tłukliśmy kieliszki jeden po drugim, jakiś horror, biegasz, szalejesz, wychodzisz z siebie i musisz być jeszcze miły dla tych stworzeń... Masakra jakaś. Koło 2 pół sali poszło spać, ale nie do domu, tylko na sofy w knajpie, przebudziła się chołota około czwartej i dalje zamawiali piwo... Praca nie miała końca. Ja tak w sumie narzekam na tych ludzi, a ja sama też kończę imprezy ostatnia :P Już teraz wiem jaki wkurw mają na mnie barmani :P Teraz umiem to zobaczyć :) I muzyka nie ta wczoraj. Cały czas drum n' base. Jedyny kawałek drumowy jaki lubię to Fatboy Slim "Love island" ale Fatboy Slim jest mistrzem w swej dziedzinie, to co się dziwić.
Poza tym nie mam bezprzewodowego neta i centrum dowodzenia mam w przedpokoju... Jak ja teraz będę pornosy oglądać?? :D
Dziś też chyba idę do Zanzi, ale jako klient, bo kuzyn dziś na dj-ce stoi a ja uwielbiam jak ona gra. Zawsze coś z Kosheen, zawsze coś z MJ, zawsze coś, czym mnie zadziwi (co jest raczej trudne ;))
Coś poza tym? Dziś wpada do mnie kumpel i idziemy gdzieś na miasto...
Zapytałam się dziś wróżki o moje życie. Dla zabawy. Wyszło mi, że spotkam kogoś w miejscu, do którego bardzo często chodzę (Zanzi? Guga? Uczelnia? Mysza?) i że to ja zrobię pierwszy krok ;| Ja?? I że od razu przykuje ten ktoś moją uwagę i że będę od razu wiedzieć, że to ON. Rok ogólnie pomyślny finnsowo, ale zmienię pracę, która będzie wymagać poszerzenia kwalifikacji i jak związek to tylko z wagą. Kto?? Waga?? Nie znam żadnej wagi!!!!!!
Snił mi się dziś kumpel i Radiohead. I że się razem woziliśmy po jakiejś wsi. I że ta wieś była ich rodzimą wsią, z której pochodzą (hahaha!). Nagle zniknęli. Nie ma. Dzwonię do kumpla, a kumpel mi mówi, że zabrał Radiohead do burdelu :D Thom Yorke był w tym śnie taki... Rzeczywisty. Mogłam go dotknąć, mówił do mnie, śmiał się z moich żartów... Tak, wszyscy wiedzą, że Thom Yorke to moja wiecznie niespełniona miłość...

piątek, 11 września 2009

xxx

i want to give the world aids. i am very generous.

Marilyn Manson.

"So what, death always went with territory. See you in Disneyland!" Richard Ramirez.

Wczoraj zaczęłam nową pracę. Tylko na weekendy, ale zawsze jakiś grosz wpadnie... W sumie to ja bym mogła tak żyć, w weekendy dorabiać sobie (w jaki sposób? O tym później, albo wcale!), a w tygodniu dorabiać udzielając korków, jakoś by się przeżyło...
Pracuję w Zanzibarze lejąc piwo, brzmi aż za banalnie, ale świetnie się przy tym bawię. Stałam za barem z moim kuzynem, który pochwalił mnie, że zaskakująco szybko nauczyłam się piwo lać ;) Wczoraj był znikomy ruch i pozwoliliśmy sobie na małe szaleństwo...
Mieliśmy wczoraj 18tkę na około 100 osób, ale te dzieciaki tylko colę i colę zamawiały, więc nie doszłam do wprawy jeszcze w laniu piwa :D Dopiero jak Bulaszek przyszedł, to w końcu alkohol się polał :D A potem na parkiet! Te osiemnastki się na nas patrzyły jak na debili, że się lepiej od nich bawimy na ich urodzinach, rokręciliśmy imprezę: ja, Bulaszek i Paweł.
Muzyka była wyśmienita: Kosheen, Prodigy, RATM, trochę drum n'base, trochę lat 80 i 90, trochę Michaela Jacksona. Podobałoby się to Myszy... Taki klimat Kultowej bardzo. I daleko też nie jest, to 10 minut tramwajem z ronda...
Dziś natomiast idę na 23 (tak, zaczynam PRACĘ o 23, niezła pora, nie ma co, ale płacą, to co będę narzekać ;))
Co poza tym? Misia się uczy do poprawki (to już 14-go!), Mysza w Czarnobylu (tak! Jak wróci będzie się świecił na zielono :D), nie mogę się z Raperem zgadać na piwo, rajdowcy zaginęli gdzieś w Polsce,z Czeczenem spróbuję się zgadać na niedzielę na gwarki, Agata K. w Bielsku, a Agata M. w UK pracuje. Czasem bardzo za nią tęsknię. W ogóle czasem tęsknię...

Ps. Widziałam Cię wczoraj. Przytyłeś. Ha!! :D

czwartek, 10 września 2009

Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości

Często twe oczy,
Miast wiosennieć zielenią,
Są takie zimne i dziwne...
W chorych rozmowach,
Oczy patrzą gdzie indziej,
Patrzą tylko gdzie by tu sie schować...
Twoje ramiona-
Nie kruszące sie ciasto,
nie pachna miętowa maścią.
Ja w twoich ramionach-
nieistotny dysonans,
Deszcz szczęścia,
Strzał nad przepaścia...

Szeptem na ucho powiem,że
Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Tych ranków jak febra-
U okien twych jak żebrak-
Siedziałem za drzewem nie raz...
Tych gwiazd spadających-
Pijanych gwiazd na stos-
Nocą gdy będe umierał
Szeptem na ucho powiem że

Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Wyrzekam,bo...


Nikt tak pieknie nie mówił,
Że sie boi miłości...
Nikt tak pieknie nie mówił,
Że się boi miłości... jak Ty


Zanim piorun i tecza,
Przejdą przez smutków most,
Zanim dzień stąd odleci na chmurze...
Zanim groszki i róże,
Pocałują się znów przez płot,
Zanim kurz pozamiata podwórze...

Szeptem na ucho powiem,ze
Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Wyrzekam bo...

Nikt tak pieknie nie mówił,
Że sie boi miłości...
Nikt tak pieknie nie mówił,
Że się boi miłości... jak Ty

środa, 9 września 2009

There's a look on your face I would like to knock out
See the sin in your grin and the shape of your mouth
All I want is to see you in terrible pain
Though we won’t ever meet I remember your name

Can't believe you were once just like anyone else
then you grew and became like the devil himself
Pray to God I think of a nice thing to say
But I don't think I can so fuck you anyway

You`re a scum, you`re a scum and I hope that you know
That the cracks in your smile are beginning to show
Now the world needs to see that it's time you should go
There's no light in your eyes and your brain is too slow

Can't believe you were once just like anyone else
then you grew and became like the devil himself
Pray to God I can think of a nice thing to say
But I don't think I can so fuck you anyway

Bet you sleep like a child with your thumb in your mouth
I could creep up beside put a gun in your mouth
makes me sick when I hear all the shit that you say
so much crap coming out it must take you all day

There's a space kept in hell with your name on the seat
With a spike in the chair just to make it complete
When you look at yourself do you see what I see
If you do why the fuck are you looking at me

There’s a time for us all and I think yours has been
Can you please hurry up cos I find you obscene
We can’t wait for the day that you’re never around
When that face isn’t here and you rot underground

Can’t believe you were once just like anyone else
Then you grew and became like the devil himself
Pray to god I can think of a nice thing to say
But I don’t think I can so fuck you anyway

So fuck you anyway...

wtorek, 8 września 2009

GOOOOOD GIVE US A WORLD WHEN DRUGS ARE FREE AND EVERY SHAG ENDS UP WITH ORGASM!

Human Traffic.

WOOOW AFTER I JUMPED IT OCCURED TO ME: LIFE IS PERFECT, LIFE IS THE BEST, FULL OF MAGIC, BEAUTY, OPPORTUNITY AND TELEVISION... AND SUPRISES, LOTS OF SUPRISES... YEAH! AND THEN THERE'S A BEST STUFF OF COURSE, BETTER THAN ANYTHING ANYONE EVER MADE UP, CAUSE IT'S REAL....

The Million Dollar Hotel.

Europe is our playground

Niedługo przyjdzie zima, ta okrutna zima, która wymazuje wszystko z pamięci... I ten cholerny śnieg na drogach, czarny od spalin, ta plucha, ta zawierucha. Ja nie chcę. Chcę lato cały czas. Jak już będę dorosła i wysoka jak sosna, to zamieszkam w przyczepie, gdzieś gdzie jest cały czas ciepło i słońce świeci okrągły rok. Zostało już tylko 10 miesięcy nauki a potem jadę gdzieś szukać swego raju. Marzy mi się podróżowanie. Mieszkanie w nietypowych miejscach i mycie się na stacjach benzynowych, przemierzanie Europy na stopa i zarabianie pieniędzy w dorywczych pracach. Nie, nie jestem normalna...

W piątek byłam w Piekarach, bawiłam się bardzo słodko, bo już dawno nie widziałam się z D. Dobrze jest czasem wrócić w miejsca, których dawno nie udeptywałeś... W sobotę kurs na Mikołów, bowiem Ania kupiła dom w tejże mieścinie i robiła domówkę. Byli ludzie z podstawówki, powspominaliśmy dawne (niezbyt dobre) czasy, a mnie jak zwykle bolał łeb, ale dałam radę. W niedzielę pojechałam do Tarnowskich Gór do Taty. Słchaliśmy muzyki i śmialiśmy się z życia. Lubię te dni z Tobą. Kiedy umiemy się śmiać, kiedy mówimy sobie rzeczy, których dawno od siebie nie słyszeliśmy. Jesteś jednym z moich najbliższych przyjaciół i bardzo lubię być koło Ciebie. Zachowaj ten plakat Emersona. On jest z Tobą od wieków, ja go będę nadal podziwiać przejazdem... Lubię King Crimson z Tobą i Emersona z Tobą... I Pink Floyd z Tobą na połowę. Wiesz, że bardzo Cię kocham. I nie przejmuj się tym, co Ci się śni po nocach, nadrobimy to. Ja też nie jestem niewinna w tym całym ambarasie. Czasem mam po prostu za mało czasu na cokolwiek, ale myślę o Tobie codziennie...
W niedzielę wieczorem pojechałam do Myszy i zostałam tak u niego, jak ten pies przybłęda do dzisiaj. Cały poniedziałek oglądaliśmy filmy, pokonaliśmy 7 filmów i poszliśmy spać o 5 rano. Lubię tam być...
Więc robię wszystko by nie być w domu, bo ja lubię szwędać się po Polsce. Chciałabym dalej ale fundusze mi nie pozwalają (jak zwykle biedny student!)
Jak to śpiewał Dub_FX? "I'm livin' on the road just like a gypsy cuz stayin' in one place fuckin' shits me" i to jest o mnie. Nie mogę usiedzieć w miejscu. Na ten weekend mam zaplanowane Tarnowskie Góry (again!) i pewnie jeszcze coś się trafi...
EUROPE IS OUR PLAYGROUND... so run with me baby now (tak, suede). Ktoś chętny??


Ps. Magisterka idzie jak po grudzie, czytałam ostatnio "Dostoevsky trip". Czy ktoś może mi u cholery wyjaśnić o co w tym chodzi?? Wtajemniczonych proszę o kontakt na gadu ;) Nie wierzę, że mam o tym napisać całą pracę. 100 stron na temat kolesia, którego nie kumam. No cóż, czego można się spodziewać po kolesiu, który żre gówna? (tak! Żre gówna! Achhh ci szaleni Rosjanie) :D!
Ps2. Czeczen, już niebawem się widzimy!!!!

piątek, 4 września 2009

Поэма о мужчинах.

ЖЕНЩИНА - СОСУД ДЛА МУЖСКОЙ СПЕРМЫ.

И кто в состоянии сказать, что мы, женщины, время от времени не чувствуемся именно так?? Вы, мужчины, суки ебаные! Только трахать хочется, а потом вы уезжаете в хуй и никто больше не слушал о вас! Вредные, грубые суки!!! Собаки вы!

Cortazar śpiewa wierszem.

Mam tyle nowych książek do przeczytania, a powracam do tych, które już były; które już czytałam. Tak samo mam z innymi rzeczami. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, mówią. A ja w chodzę po trzykroć... Może więcej. I nigdy na tym dobrze nie wychodzę. Dlaczego więc??...

środa, 2 września 2009

Pees.

Ps. Mam fajnie w głowie,
Może kiedyś Wam opowiem...

wtorek, 1 września 2009

Mam fajnie w głowie. Czujesz to? Czujesz?? Chyba tylko wtedy nie czuję tych wszystkich mąk przeokropnych związanych z bytem i niebytem.
Mam fajnie w głowie. I lubię tak. Lubię.

Jadę do Ojca. pamiętasz Tato jak zasypiałam z Tobą i słuchaliśmy Pink Floyd i King Crimson?
Kocham Cię.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

CAT FOOD, CAT FOOD, CAT FOOD
AGAIN!!!!!!!!

niedziela, 30 sierpnia 2009

Can't breathe too well.

Piszę to po to,
By zrobić coś tak pięknego
Jak Ty
Kiedy jestem z Tobą.
Chcę być tym samym bohaterem
Którym chciałem być
Mając 7 lat
Doskonałym mężczyzną,
Który zabija.

L. Cohen

***

Nie zna żadnego z montrealskich narzeczy
Nie chce usiąść. Nie ma gęsiej skórki.
Odpala papierosa od gazowego palnika.
Odrzuca długie włosy do tyłu.

Nie zapominaj o starych przyjaciołach,
Których znałaś zanim poznałaś mnie
W czasach, o których nic nie wiem,
Będąc kimś, kto żywi się sobą
I tylko odwiedza cię na szlaku

Tak, tak, to o Tobie.

***

I know someday you'll have a beautiful life
I know you'll be a sun in somebody else's sky
But why, why, why can't it be...how can I be more?

***

Jesteś zimna. Jak ta noc, kiedy podwiozłem cię do domu całą w dreszczach. Jesteś zimna jak ta październikowa noc, kiedy straciłaś swą niewinność na pół przytomna od alkoholi i gorączki. Ja i Ty w zimnej taksówce. Zaciskałaś pięści. Nie uśmiechałaś się. "To nic strasznego" - powtarzałem, "to nic strasznego" - uwierzyłaś. Śnieg padał nam na głowy. Ty, z rumieńcem od kaszlu i od wstydu przemierzałaś ze mną pusty wieczór.
Teraz wszystkie Twoje plany ziściły się tylko po to, by zastygnąć w kamień. Tak, to Ty. Wciąż ta zimna, wciąż filigranowa Ty. Uwielbiałaś się uśmiechać, uwielbiałaś wtulać się we mnie wieczorami... Często uciekałaś, wychodziłaś po angielsku. Tylko zimą powracałaś, by rozjaśnić mi życie. Z permanentnym rumieńcem, z wypiekami mówiłaś "KOCHAM.", po czym odchodziłaś na długo, bym mógł znowu wyczekiwać Cię w oknie. Wiedziałaś o tym, wiedziałaś o mojej tęsknocie. Zjawiałaś się znienacka, znów z jakiejś dalekiej podróży. Nieproszona, niechciana, a zaraz po tym wkupiałaś się w łaski gorącym seksem, a nad ranem zostawała tylko mgiełka Twoich perfum. Nie chciałem tak. Wiedziałaś. Mówiłaś, że nie możesz inaczej, że nie potrafisz się już zmienić. Dziś leżysz obok mnie bez wyraźnej różnicy, ale brak mi Twoich wypieków na twarzy... No cóż, musiałem Cię jakoś zatrzymać...

***

Muzyka dni, nuty minut.
Zawsze czytałaś książki w ten sam sposób:
zatrzymując wzrok na zdaniach, które ci się podobały, a potem cytowałaś mi je przerywając pajęczynę milczenia. Wiecznego milczenia między nami.
Cortazar, Marquez, Sainz - to był nasz język. Nasze listy powietrzne.

***
W końcu coś od siebie:

Ktoś kiedyś tak robił... Czytał na głos "Grę w klasy". Wybrane zdania. Bo ponoć "Grą w klasy" można wszystko powiedzieć. Kto tak robił? Nie mogę sobie przypomnieć... Była taka para. Rozmawiała przez Cortazara, kłóciła się przez Cortazara, śmiała się przez Cortazara. I praktycznie nie rozmawiali ze sobą. Tylko posyłali sobie cytaty z "Gry w klasy".
Tylko kto to był?? A może mi się to śniło?

***

Bywają życia jak artykuły literackie w periodykach i czasopismach, wspaniałe na pierwszej stronicy, lecz z ogonami ciągnącymi się wstydliwie gdzieś na stronach trzydziestych, wśród ogłoszeń i reklam pasty do zębów.
J. Cortazar

Siedzę sobie na balkonie (balkonie! Raczej na czymś co miało przypominać balkon) w pełnym słońcu i przypominają mi się wakacje. Na wsi. Jak jeszcze byłam mała. Beztrosko. Gry w badmintona przez wieczory. Rower.

Pytanie retoryczne.
Sama nie wiem czemu. Może przejadł mi sie wieczny NIE-dostęp do neta i te plotki wiejskie...Ale chyba tam pojadę w przyszłym tygodniu. Chyba tak zrobię. Chyba tak.

Siedzę sobie na balkonie w pełnym słońcu i powtarzam sobie, że jutro spędze tak cały dzień. Po chwili uświadamiam sobie, że jutro już poniedziałek i nie spędzę tak całego dnia. Będe musiała wstać i toczyć walkę z życiem; walkę, za wygranie której nie dostajesz absolutnie żadnej nagrody...

Uwielbiam te dni, gdy lepka od skwaru rozłupuję świeże orzechy w dłoni. Ze słomianym kapeluszem, który siatkuje mi twarz. Nie umiem objąć wzrokiem tego kleistego upału z muszkami zawieszonymi w gęstym powietrzu. Pokonuję wtedy na bosaka czas.
Z rosą na twarzy wyczekuję kulminacji: świata nie do wytrzymania, nie do pokonania. Wtedy chronię się pod gałęziami drzew zjadając wzrokiem każdy nienarodzony owoc tego zgniłego lata.
Uwielbiam czuć się sama w takie dni. To przecież takie intymne! Nogi fruwają w powietrzuze słonecznym paskiem pośrodku.
Mam ochotę wtedy pisać opowiadania, mówić na tematy, których nie udało mi się jeszcze rozgryźć. To genialne kretyństwo zmusza mnie bym już nigdy nie wracała do seksów, do telefonów, do spraw mniej ważnych.
Biegam na wpół brudna mając kwiaty polne za świadka. Z rumieńcami od słońca i wina, w tej intymności dnia, w tej nieznośności dnia.!

Tak było na wsi. We wsi. W Nowej Wsi. Jadę tam!

[właśnie widziałam jakiegoś dziadka na składaku na przerzutki ;|]

sobota, 29 sierpnia 2009

W oddali czuć było tę pustkę. Smog unoszący się w powietrzu wieczoru. Ten zapach wiosennej burzy... Znajome drętwienie ust. Tak, Harry, koniec już bliski.

On jedyny sprawił, że płakałem. Płakałem ze szczęścia, z zachwytu, z żalu, smutku, bliżej nieokreślonej furii...

Zaiskrzyło coś z daleka. Ta duchota, ten skwar i spanie przy otwartym oknie, bys mógł dosłyszeć wszystkie odgłosy miasta. Czy tylko tego chciałeś, Harry?
Ktoś próbował wybudzić z wieczngo snu.

Wieczny sen.
Wieczny zywot.
Pióro wieczne.

Twoje dzieciństwo, Harry. Mówili ci, że to ty wszystko popsułeś.

Ubrania na podłodze - ty tak zawsze... Nie nienawidź się za to.

Kolekcjonujesz zapachy, a każdy jeden kojarzy ci się z innym etapem twojego zycia. Czy możesz mi je wszystkie zliczyć?
Po co to robisz, Harry?

Zapomnij.

Szklane meble w twoim domu. Nazbyt kruche byś mógł z nich korzystać.
Ale pamiętaj, że twoje serce nie jest ze szkła.

Wieczna ciemność. Umierasz już. Od środka gnijesz.

Pamiętasz? Kiedyś ręka usychała ci od pisania opowiadań, które teraz zbierają kurz w twojej szufladzie.
Teraz ręce pachną ci kwiatami.

Idź spać.

I nie myśl za dużo, bo podobno od nadmiernego myślenia biorą się te wszystkie przeokropne choroby psychiczne.
Nie stań się jednym z nich. O to cię proszę...

Dużo palę. Często się uśmiecham. Kiedy ktoś, kogo nie znam mówi mi "dzień dobry", odpowiadam. W towarzystwie wypowiadam się śmiało i jestem przekonana o tym, o czym mówię. Bałaganiara ze mnie. Nieposkładana. Wiecznie gdzieś gnam i ciągle gdzieś mnie nosi. Często gubię rzeczy. Lubię, jak ktoś robi mi zdjęcia. Lubię zdjęcia. Lubię śpiewać i tańczyć. Moim hobby jest muzyka, pisanie i książki. Nie przepadam za filmami. Staram się nie przeklinać i być obowiązkowa (nie wychodzi mi). Czasem chciałabym być w dwóch miejscach naraz.
Odnoszę się z szacunkiem do ludzi. Jeżeli stracę do kogoś zaufanie, trudno jest je potem odzyskać. Lubię jeść cheeseburgery z McDonalda i pić mleko (najlepiej ten zestaw razem).
Uważam się za osobę sympatyczną i z poczuciem humoru. Mam dystans do siebie.
Nie lubię kłamstwa i chamstwa. I marudzenia. I narzekania.
Tak poza tym to wszystko ok.

A teraz znów gnam Moi Mili, bowiem dziś jest ślub. Ślub Gosi. NIE MÓJ!
Lubię śluby i wesela. Pogrzeby też lubię. Kościoła nie lubię.
Znów gdzieś lecę. Czy znajdzie się kiedykolwiek ktoś, kto mnie zatrzyma?

Dziś Michael Jackson skończyłby 51 lat, a ja się idę weselić... W sumie nie wiem czy to dobrze. Sami oceńcie.

piątek, 28 sierpnia 2009

.

Szukaj a znajdziesz.
Szukaj aż znajdziesz...

czwartek, 27 sierpnia 2009

Dla M.

W tym dniu nieistniejącym święta kobiet
A jednak właśnie ten dzień się pamięta
Doprawdy składam tę wiązankę tobie
Z wyrzutów sumienia

Niech że na gorsze nic już nigdy się nie zmieni
I nikt nie każe ci być twardą i bez wad
Miej zawsze dużo dobrych rzeczy do jedzenia
Bezpieczny własny świat

Cóż jeszcze tylko bukiet szczerych chęci
Co nie jest więcej wart niż ćwiartka w bramie
Niech nic już nigdy złego się nie święci
Święte niech - święci się

Nie telep się samotnie w czterech ścianach
W każdy odgłos się nie wsłuchuj jak ten pies
Niech tylko słońce w twoje okno skośnie wpada
Nie tylko ciągle deszcz

A życie twoje niechże będzie żywe
I pełne miłych żywych niespodzianek
I nie bierz dobrych monet za fałszywe
Mimo że mimo że

Ubieraj się w kolory - nie na czarno
I niech telefon dzwoni bodaj cały dzień
I nie trać wiary - niech na twoją przyszłość całą
Nie padnie nigdy cień

Posklejane z wielu.

Kiedy usłyszysz, że telefon nie dzwoni,
Znaczy, że to ja nie dzwonię.

Czasem wieczory są puste. Przepełnione są nicością i beznadzieją. Człowiek w taki wieczór stara się znaleźć swoje miejsce na ziemi. Czasem, w takie wieczory, wszystkie fotografie wydają się zakłamane i nic niewarte. I przed oczyma staje wyraźne pytanie: Kto Cię odprowadzi do domu kretynko?? Kto cię przeprowadzi przez te wszystkie opadające liście?
W te wszystkie wieczory świata desperacko szukasz wybawienia. I wmawiasz sobie, że to daje ci szczęście i ukojenie.
Czasem, w te brudne wieczory szukasz siebie. I w pewnej chwili zaczynasz bardzo tęsknić Za niczym. Za wszystkim. Zdaje ci się, że wszystkiego już w życiu wysłuchałaś: że on kocha, ona nienawidzi, że oni są i będą szczęśliwi... I już cię nic nie zaskakuje w takie wiczory jak ten. Nie ma już miejsca w sercach ludzi na twoje telefony rozpaczy, na łzy, na śmiech. I na krzyk. Pozostało ci jedynie dotykać kogoś, kto nigdy nie istniał w zaciszu czterech ścian, które zbudowały ciebie.
W te wieczory często płaczesz. Bo nikt nie przegląda listów od ciebie, a ktoś wyjmuje z ramki twoje zdjęcie. Całe powietrze milczy. Twój płacz przykrył cały hałas świata.
W ten wieczór, w te wszystkie niewyraźne najciemniejsze wieczory są z tobą ci wszyscy ludzie, do których nie było ci dane się uśmiechnąć. Ludzie, których nie było ci dane dotknąć, przytrzymać za rękę... Poczuć zapachu nie było ci dane, smaku... Ludzie, z którymi cię łączy więcej niż z innymi, bo oni czują tak samo, wyjmują ci z ust słowa, których ty nigdy nie byłabyś w stanie wypowiedzieć, bo rozumieją, bo chodzą spać z taką samą tęsknotą i budzą się z taką samą nadzieją.
Czasem, w niektóre wieczory, niebo zdaje się przykrywać, przygniatać świat swą wielkością.
Patrzysz w lustro - to nie ty, to ktoś, kto żyje wraz z tobą. Jego oczy mają ten sam blask co wtedy...
Tylko, że to nie ten sam świat.
To brak świata.

środa, 26 sierpnia 2009

Z tatą.

Acha! Jeszcze! Kasety1 Jak maszjakiekolwiek niepotrzebne, to kiedyś...może?
[20:36:40] agrrrafffkaaa napisał(a): mam niepotrzebne
[20:36:53] agrrrafffkaaa napisał(a): i dam.
[20:38:28] Tatusiak napisał(a): całusam, bo jeżdżam mnogo i nie zawsze radio head, bardziej badziewiead!
[20:39:36] agrrrafffkaaa napisał(a): radiohead nie.
[20:39:39] agrrrafffkaaa napisał(a): wiem co ci dam
[20:39:47] agrrrafffkaaa napisał(a): tak pod ciebie wybiore
[20:40:30] Tatusiak napisał(a): I now, you wiesz!
[20:40:39] agrrrafffkaaa napisał(a): wiem wiem bardzo!
[20:41:17] Tatusiak napisał(a): A plakat ELP sobie na to patrzy!
[20:41:36] agrrrafffkaaa napisał(a): tak
[20:41:42] agrrrafffkaaa napisał(a): kasete ELP tez mam
[20:41:44] agrrrafffkaaa napisał(a): i dam.
[20:41:50] agrrrafffkaaa napisał(a): wyroslam juz z kaset

Animal Instinct

Suddenly something has happened to me
As I was having my cup of tea
Suddenly I was feeling depressed
I was utterly and totally stressed
Do you know you made me cry
Do you know you made me die

And the thing that gets to me
Is you'll never really see
And the thing that freaks me out
Is I'll always be in doubt
It is a lovely thing that we have
It is a lovely thing that we
It is a lovely thing, the animal
The animal instinct

So take my hands and come with me
We will change reality
So take my hands and we will pray
They won't take you away
They will never make me cry, no
They will never make me die

And the thing that gets to me
Is you'll never really see
And the thing that freaks me out
Is I'll always be in doubt

The animal, the animal, the animal instinct in me
It's the animal, the animal, the animal instinct in me
It's the animal, it's the animal, it's the animal instinct in me

U Borgesa na śniadaniu

Z chęcią pisania to ja mam tak dziwnie. Że piszę tylko wtedy gdy... Zresztą... Tutaj dobrze wyrazi mój stan cytat z Borgesa: CZŁOWIEK SZCZĘŚLIWY NIE CHCE PISAĆ, NIC NIE CHCE ROBIĆ, CHCE PO PROSTU BYĆ. A ja to w sumie nie chcę po prostu być... Za miesiąc piąty rok studiów, a potem wypieprzam do lasu. Mieszkać nad jeziorem. I pisać książki o tych wszystkich porankach, które przeżyłam, o wschodach słońca, które udało mi się zobaczyć... O orzechach i o czereśniach na pół z Tobą.
Dawno nie pisałam. Dawno nic nie NApisałam. Próba enta zaczynania czegoś na nowo. Bo ja zaczynam dużo rzeczy i nie kończę, ale taka już chyba moja uroda.
Dużo się zmieniło. Dużo ludzi się postarzało... Dużo przyjaźni się rozmyło, dużo się nabyło. W sumie nie było mnie tu trochę.

Paranoje.

Lenny Kravitz w Krakowie na Wiankach, Wesołe miasteczko, OFF Festiwal, Mazury, RADIOHEA_D w Poznaniu, za chwilę MGMT i Groove Armada w stolicy, co tydzień karaoke i w tym wszystkim ja. Fajne dni. Nie wszystkie, ale większość na pewno. Czasem tylko tęsknię. Nie, nie za Tobą. Za Tobą nie. NIE!

wtorek, 24 lutego 2009

W sumie to wracam po takiej absencji. Absencji, nie abstynencji! Znów zachciało mi się pisać. To chyba dobrze, ostatnio to zaniedbałam. Nie było dawno już żadnego opowiadania, żadnego wiersza, żadnego posta, opuściłam się... Ale mam nadzieję na nowy start z głową pełną nowych pomysłów, z pomysłem na siebie. Będzie jak ma być...