Nie odzywałam się tyle czasu, bowiem złamałam rękę [sic!]
Tęskniłam za pisaniem, jednak okazało sie to zbyt bolesne. Ciągle jest. Ale nie niemożliwe...
Taki okres jest czasem próby. Próby siebie i... próby przyjaciół. W okresie tym dowiedziałam się kto tak naprawdę jest moim przyjacielem i kto faktycznie mi pomógł. Rezultaty mnie baaardzo zdziwiły. Postanowiłam trzymać się tylko tych ludzi, a resztę odstawić jak niesmacznego papierosa (z takim samym wyrazem twarzy).
Cóż rzec.
Life ain't easy. Ale dzięki takim sytuacjom jak ta, ciagle się uczymy i wyciągamy nowe wnioski. Jest mi przykro, że zawiodłam się na kilku osobach, ale jednocześnie jestem mile zaskoczona postawą innych.
Nic no, wracam. Piszę dalej. Piszę elektronicznie, a już (mam nadzieję) za miesiąc, wrócę do pisania ręcznego. Trzymajcie kciuki.
Wszystkie łzy wylałam, teraz pozostaje wysiąkać nos i iść dalej przed siebie, szybciej i mocniej niż kiedykolwiek - tylko oby to nie skończyło się kolejnym zlamaniem...
czwartek, 22 grudnia 2016
Autor:
Pola
o
czwartek, grudnia 22, 2016
0
komentarze
niedziela, 18 grudnia 2016
Mam apetyt na te silne bodźce
Kiedy jem, kiedy rżnę, kiedy słucham i gram
I zanim przez to się wykończę
Parę rymów ode mnie niech ma, niech ma
Autor:
Pola
o
niedziela, grudnia 18, 2016
0
komentarze
piątek, 21 października 2016
Yet It's just another day for you and me in "paradise"...
Autor:
Pola
o
piątek, października 21, 2016
0
komentarze
czwartek, 20 października 2016
Czy Wy tez tak macie, że tęsknicie za tą Polską lat 80. i wczesnych 90.? Za Lady Pank w radiu i za brudnymi utworami od Kultu i Ciechowskiego? I za tym, że jak ojciec długo nie wracał z knajpy to puszczaliście sobie "Nie płacz Ewka" z kasety, wypatrując w okno?
Żegnam was już wiem
Nie załatwię wszystkich pilnych spraw
Idę sam, właśnie tam
Gdzie czekają mnie
Tam przyjaciół kilku mam, od lat
Dla nich zawsze śpiewam, dla nich gram
Jeszcze raz, żegnam was
Nie spotkamy się
Zawsze myślałam, że Ewką jestem ja, a ten gość, który to śpiewa to mój ojciec, który odszedł.
Tęskno mi jakoś do tego powietrza szaroburego przez okno. Do budynków obskórnych z wielkiej płyty; do czarnego boiska ze żwiru przed blokiem; do wierzb uschniętych; do codzienności; do czerwonych maluchów zaparkowanych na śliskim od deszczu asfalcie; do skrzypiącej furtki sąsiada; do psów ujadających w nocy; do ciszy zawieszonej w lepkim od skwaru powietrzu;do przeglądania się w bombkach na choince; do niewinności; do marzeń; do nadziei; do wyczekiwań...
Z włączonym radiem na Trójce i z nagranym Mr. Big na kasetę Fasolek.
Jakie to już wszystko jest stare. A ja tam za tym tęsknię - nie wiedzieć czemu - tak niewyobrażalnie tęsknię. Nawet za tym bólem, gdy on nie wracał. Nawet za tymi łzami, które wyłkałam przy oknie w kuchni wypatrując go w oddali...
Autor:
Pola
o
czwartek, października 20, 2016
0
komentarze
poniedziałek, 10 października 2016
Mózg mam podziurawiony myślami.
Kiereszują mnie uczucia i emocje.
Tyle dobrze, że skupiam się na sobie.
Coraz częściej zastanawiam się nad sobą, więc chyba jest progres. Kiedyś w ogóle nie myślałam o sobie i trwałam w dniu. Nie miałam wpływu na nic - nie chciałam mieć. Teraz zaczynam czuć moją decyzyjność. Jeszcze nie jestem decyzyjna, ale czuję, że mogę być.
To coś nowego.
Odkrywam się, zaczynam się zastanawiać nad tym, co lubię robić. Lepię się do nowych rzeczy - malowałam cały weekend. I odkrywam, że lubię to robić. Porzuciłam malowanie tak dawno temu... Teraz wracam jak syn marnotrawny, z podkulonym ogonem i mówię sobie: spróbujmy.
Trzeba walczyć, trzeba drapać pazurami, trzeba gryźć, trzeba wydrapać ze mnie gnijące części mnie.
Trzeba mieć wobec siebie oczekiwania i czasem ich nie spełniać. Bo każdy czasem popełnia błędy. Nauczyć się jednak, jak tych błędów popełniać mniej.
I nie przejmować się zbytnio. Otoczeniem. Innymi. Inni boją się tak samo i mają to samo w głowie. Niektórzy jednak dobrze to skrywają. Trzeba skupić się na sobie i na tym, co ma się u siebie w głowie. I na tym, jak bardzo nie chcemy tego mieć...
Żyć dla siebie.
W równowadze ze sobą.
W zgodzie.
Odkrywać świat na nowo i próbować go namalowć. Opisać. Stworzyć.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, października 10, 2016
0
komentarze
niedziela, 9 października 2016
Oddajcie mi te wszystkie noce, kiedy zamiast tworzyć rzygałam na tęczowo w jednej z Praskich bram.
Chodź, załóżmy rodzinę, miejmy dom z ogrodem, psy i koty i udawajmy, że nie jesteśmy emocjonalnie niegotowi na to.
Weź mnie w miejsca, które lubisz. Skradnij mi całusa.
Chcę znów poczuć życie na nowo.
Teraz jestem już na takim etapie życia, że w ogóle nie potrafię zrozumieć, że byłam kiedyś tak do bólu zakochana. Że wszystko po kolei mnie raniło, byłam nadwrażliwa i łatwa do krzywdzenia. Teraz już tak chyba nie umiem. Ani kochać z pasją, ani dawać się ranić. Jakoś dziwnie to chodzi ze sobą w parze. I jest mi i smutno, i wesoło, że tego już nie ma. Z tym odeszła cząstka mnie, ale też duża dawka melancholii i przygnębienia.
Autor:
Pola
o
niedziela, października 09, 2016
0
komentarze
sobota, 8 października 2016
Smutnych ludzi nikt nie lubi.
Jestem rozszarpywana. Między ciebie, a Ciebie, a nich. Dziobią mnie kruki, wrony, nadszarpuje mnie czas i świadomość tego, jak bardzo nie radzę sobie w życiu.
Czytając "Najgorszego człowieka na świecie" odczuwam wielką chęc podrapania się po lewym udzie. Podrapania się wszędzie tam, gdzie mnie swędzi. Nagle nachodzi mnie chęć posiadania tego wyciorka do naczyń- tego, którym czyści się wazy i długie szklanki; chcę go mieć i podrapać nim całe wnętrze. Wszystko wyczyścić, wydrapać, wyjąć - co mnie drażni, swędzi, co mi przeszkadza.
Jestem smutna.
A wiadomo - smutnych ludzi nikt nie lubi, więc siedzę cicho. Siedzę cicho przy barze pełnym osób, sącząc trzecią sangrię. I milczę. Jestem milcząco tak bardzo smutna. I idę na spacer nawet. Z muzyką w uszach i z piwem w ręku. I śpiewam. Śpiewam na cały głos "Got it good" Kaytranady i myślę sobie jednocześnie, że ja to nie mam "good" ani trochę. No nic, ale siadam na ławce, wyśpiewuję żale i zastanawiam się nad opcją niepicia - biorąc kolejnego łyka piwa - wiadomo. Zastanawiam się jakby to wszystko wyglądało bez alkoholu. Wszyscy mówią, że zupełnie inaczej. Coś pamiętam - jak przez mgłę - że rzeczywiście świat wyglądał trochę mniej podle sobotniego poranka, kiedy się nie piło. Może warto spróbować? [łyk piwa]. Spróbuję. [Łyk piwa].
I ci terapeuci. Zamnknięci z Tobą w jednym pokoju o białych ścianach. Ty vis a vis człowieka z zeszytem. Obcy człowiek. I ja nagle mam teraz stać/ siedzieć/ leżeć i mówić mu całą mnie. Mam mu teraz powiedzieć, co jest nie tak. Nie wiem co jest nie tak! Gdybym wiedziała, to by mnie tu nie było! Zapisuje coś w zeszycie. Zawsze ciekawiło mnie, co oni zapisują w tych zeszytach? Nigdy nie dają spojrzeć. Być może są to bardzo fachowe spostrzeżenia na temat psychiatrii bechawioralnej, a może jest to coś w stylu "LOL ale debil", "Naiwna dupa myśli, że facet do niej wróci ha-ha!". Czuję się w tym pokoju źle, będąc opisywaną. Mówię cały ból, wszechstronny Weltschmerz, wszystko, co mam w głowie - a oni ołówkiem po papierze - ciach ciach. Dziwi mnie ten fakt, bo tego, co ja mam w głowie nie sposób opisać - czy im się to naprawdę udaje? A może jedyne co piszą w tych zeszytach o mnie, to to, że
Jestem smutna.
Pójdę dziś na spacer, na pchli targ, na rower, nad rzekę. To miasto jest pełne przygód. Tylko ja ich nie widzę, bo nos mam ciągle w kieliszku. Na ocasach, ze szminką, z ciuchami z Camaieu i z cieniami do powiek od NUDES, ale wciąż w kieliszku. Chcę przeżyć to życie inaczej. To mi się znudziło i tego już nie lubię. Muszę jednak znaleźć siłę, żeby pozbierać się do kupy po wielu porażkach i mieć odwagę, by zacząć na nowo. Dręczy też mnie mój wiek. Nie wiem, czy nie jestem za stara na jakieś rewolucje? Być może to taki kryzys wieku średniego - że zmienić, ale nie wiadomo co w co? Być może to tylko takie moje widzi-mi-się? Czas chyba najlepiej to wszystko zweryfikuje, czas w którym ciągle, bez ustanku, bez przerwy, bez pytań i odpowiedzi
Jestem smutna.
A że smutnych ludzi nikt nie lubi -
Jestem sama.
Autor:
Pola
o
sobota, października 08, 2016
2
komentarze
piątek, 7 października 2016
Wracając wczoraj z koncertu, z bardzo przygnębiającego koncertu, cisnąc się w zakurzonym, przyciemnym autobusie, wspominałam Ciebie. Wspominałam, jak pocałowałeś mi przecięty palec, żeby szybciej się zagoił; wspominałam nasz śmiech i nasze pocałunki na wietrze; przypomniały mi się spacery po kamiennych ulicach Pragi. Rozmyślałam o tym, jak znaleźliśmy buty na środku chodnika i o tym, że przyniosłeś mi kasztana na pożegnanie. Zdałam sobie sprawę, że ja tak pięknie i cudownie za Toba tęsknię, aż mnie to boli. Że boli mnie ten autobus, ta cała moja bylejakość kiedy Ciebie przy mnie nie ma mnie boli. Bez Ciebie jestem szara i byle jaka. To Ty sprawiałeś, że czułam się zabawna; sprawiałeś, że czułam się mądra i sprawiłeś, że poczułam się lepszym człowiekiem. A teraz - w tym nocnym 136 cisnę się wraz z bandą nawalonych nastolatków i wszystko wydaje się być dzwine, tłuste, szare i przydymione. Ja sama jestem szara i przydywmiona. Chciałam wyjść, wyć, wydrzeć się. Że lecę, że pierdolę, że już mnie masz. Że tam jest moje miejsce - że od zawsze było. Życie podjęło decyzję za mnie - niedługo się pakuję. I polecę.
I już więcej mnie nie zobaczycie.
Autor:
Pola
o
piątek, października 07, 2016
0
komentarze
poniedziałek, 26 września 2016
sobota, 10 września 2016
Tęsknię za Tobą.
Wszyscy to znacie.
Tęsknicie za kimś, upijacie się do nieprzytomności, bierzecie podejrzane prochy, z nadzieją, że już jutro się nie obudzicie. Że wraz z życiem tęsknota się skończy... A to się nigdy nie kończy. I z każdym razem upijacie się bardziej i bierzecie więcej. Słuchacie The Weeknd wspominając jak Wam kiedyś było dobrze i wygodnie.
Bo teraz wygodnie nie jest ani trochę.
Tęsknię za Tobą.
Brakuje mi najlepszego przyjaciela. Powiernika.
Wracam do domu z przypadkowymi gośćmi, żeby dali mi chociaż namiastkę tego, co dawałeś mi Ty. Nikt nie jest w stanie zapełnić jednak tej dziury po Tobie. Dziury w moim sercu, która rośnie.
Autor:
Pola
o
sobota, września 10, 2016
0
komentarze
środa, 31 sierpnia 2016
Dziś czuję się o wiele lepiej już. Zaczynam doceniać ten cudowny przaśny dźwięk za moim oknem. Zawsze słuchać czeską telewizję podkręconą na cały regulator i szmer ludzi w pobliskiej restauracji.
Skrobię paznokciem farbę na parapecie, farba odpryskuje - tak samo jak mój lakier na paznokciach. Słucham sobie tego wszystkiego w oknie, patrzę sobie na to wszystko i myślę, że jednak trudno by mi było odejść tak dzisiaj. Chcę jeszcze coś z tego powyciskać, chcę jeszcze pobyć tutaj. Nawsłuchać się, nawąchać, poodpryskiwać jeszcze trochę farby. Napatrzeć się na to późnoletnie słońce, nacieszyć się, nagromadzić wspomnienia, nakochać, nabrzmieć.
Autor:
Pola
o
środa, sierpnia 31, 2016
0
komentarze
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Uważam, że byłam z Tobą tylko by udowodnić coś sobie i Tobie. Że nie jestem aż taka zepsuta; że potrafię się sobą dzielić. Jednak zawiodłam. Bo jestem zła i zepsuta do szpiku kości.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, sierpnia 29, 2016
0
komentarze
środa, 17 sierpnia 2016
Źle się dziś czuję. Mam wrażenie, że wszystkie siły odchodzą ode mnie. Jest mi źle. Życie przecieka mi przez palce, bo ciągle - ustawicznie - chcę się na kimś oprzeć. Zapominam, że można oprzeć się na sobie. Jednak nie bardzo wiem jak mam to zrobić. Chciałabym mieć w sobie oparcie; chciałabym umieć walczyć i mieć wszystko w dupie. Chciałabym nie odczuwać świata zbyt boleśnie.
Autor:
Pola
o
środa, sierpnia 17, 2016
0
komentarze
wtorek, 9 sierpnia 2016
Porzuć to, zostaw w spokoju. Nie dotykaj. Nie potrafisz nad tym zapanować. To jest jak potwór, który zżera cię od środka. Zapomnij o wszechświecie i wszechbycie. Bądź dla siebie.
Brakuje mi tych wtorków, kiedy mogłam się wysłowić. Kiedy mogłam opowiedzieć całą mnie - a nigdy nie starczało czasu...
Lato wybuchło z całych sił. Jakoś nie potrafię cieszyć się latem.
Autor:
Pola
o
wtorek, sierpnia 09, 2016
0
komentarze
sobota, 6 sierpnia 2016
Dzisiaj Tomek miałby trzydzieste urodziny. Bardzo tęsknię. Nie zapukam już w to okno nigdy.
Autor:
Pola
o
sobota, sierpnia 06, 2016
0
komentarze
piątek, 5 sierpnia 2016
Sean wczoraj przyleciał. Było miło powspominać, pomarzyć; ułożyć nową przyszłość razem. Zawsze tak robimy. Mimo, że wiemy, że nigdy nic z tego nie będzie. On mi bardzo pomaga marzyć.
Znów mam tę namiastkę szczęścia.
Me: Hello Princess!
How was first night at Brix?
SS: I am a princess and it was good.
Me: Great! I'm glad
And Today we are going DAAAANCING!
SS: We can dance if we want to.
Me: Yes we can! We can do everything! It's Friday! And we are (ekhm!) relatively young and relatively bautiful!
SS: We are both young and beautiful.
xxxx
Zatańczymy jak za starych czasów.
To jest niesamowite jakim zgranym teamem jesteśmy, gdy jesteśmy razem.
Co zrobić, żeby to nie było tylko na chwilę?
Autor:
Pola
o
piątek, sierpnia 05, 2016
0
komentarze
czwartek, 9 czerwca 2016
Nie mamy skrzydeł.
Ledwo otwieram oczy, więcej chyba nie mogę.
Choćbym obiecał coś tobie i sobie,
I tak przy pierwszej lepszej okazji znowu to zrobię.
Krzyczę, że czuję, że żyję, mimo iż już prawie jestem martwy.
Słychać śpiew, a w tle salwy,
granica to cienka linia, kolejna z papilarnych.
I tak to miejsce nie da nam szans na więcej.
Podaj mi rękę, a wskażę Ci drogę,
przez dno dna ku niebu dzisiaj spotkasz się z Bogiem.
Im dalej tym coraz cichszy jest hałas.
Nie ma tu racji dla nas, sensu w planach,
Tam będzie lepiej, tutaj - ktoś nas okłamał.
Nie chcemy wracać w tyle nie wartych tego miejsc.
Wyżej od świata gdzie ciszej jest.
~Miłosz Borycki.
Autor:
Pola
o
czwartek, czerwca 09, 2016
0
komentarze
czwartek, 2 czerwca 2016
Czar Mar.
Kiedy śpisz, to się trzęsiesz.
Kiedy zamwiamy jedzenie w knajpie, to odnosisz brudne naczynia na bar.
Kiedy się uśmiechasz, widać Ci pożółkłą trójkę.
Kiedy rozbierasz koszulkę, widać Ci zero włosów na klacie.
Kiedy przeczesujesz włosy, masz artystyczny nieład na głowie.
Kiedy tańczysz, podnosisz prawą rękę do góry.
Kiedy idziemy jeść, nie bierzesz całego plecaka, bierzesz tylko portfel z drobnymi.
Kiedy podróżujesz, to tylko na deskorolce.
Kiedy jesteś u mnie, ściągasz buty w przedpokoju.
Nie masz łaskotek.
Kupujesz ciuchy w secondhandzie.
Masz psa.
Kochasz wszystkich ludzi.
Ja Cię już trochę znam.
Tak mi było miło zasypiać z Tobą w to słoneczne popołudnie z elektroniczną muzyką w tle.
Polubiłam Twoje zdjęcia na dzień dobry.
Polubiłam tańczyć z Tobą.
Polubiłam Cię poznawać.
Polubiłam poznawać Twój język i Twoich znajomych.
...
Powiedział, że nigdy nikt nie był tak otwarty na ludzi, jak ja.
Powiedział, że nigdy nikt o niego tak nie dbał, jak ja.
Polubiłam ten świat.
I wiem, że mimo, iż niczego nie będzie - zobaczymy jak będzie.
Autor:
Pola
o
czwartek, czerwca 02, 2016
0
komentarze
niedziela, 22 maja 2016
Z piątku na sobotę umarliśmy sobie w objęciach. Świat nie istniał, istnieliśmy my. Przez te kilka godzin.
Autor:
Pola
o
niedziela, maja 22, 2016
0
komentarze
piątek, 13 maja 2016
To wszystko kosztuje. Terapie, narkotyki, pigułki wyrównujące nastrój. To wszystko kosztuje zdrowie, pieniądze... Ale czy mi zależy? - Chyba nie zależy.
Wlokę się przez dzień. Zwalczam godziny. Nie mogę się doczekać jutra. A jutro będę na nowo wlóc się przez dzień, czołgać się, chodzić na czworkach, pełzać.
I tak mi mijają miesiące, kwartały, lata.
Wszystko jest zasnute mgłą. Widzę się niewyraźnie i mimo, że obserwuję się teraz uważniej, to ciągle dokonuję wyborów, które trudno pojąć jest nawet i mnie. Tłumaczę sobie, że to tylko taki czas, taki okres, który trzeba przeżyć. Że zamiatam wspomnienia i niepowodzenia w kąt. Że odsuwam od siebie, to, co jest złe.
A prawda jest taka, że ja przyciągam wszystko, co złe.
Jestem zła.
Autor:
Pola
o
piątek, maja 13, 2016
0
komentarze
środa, 4 maja 2016
Even when you know...
Słyszę R. rzygającego w kuchni. To w sumie normalka. Pozostałość po weekendzie. Weekend był szalony. Tańczyliśmy jak szaleni do rana po zarzuceniu extasy. Wyszliśmy z klubu o 7. rano. Po klubie postanowiliśmy pozwiedzać park. Wzięliśmy ze sobą 2 butelki szampana i poszliśmy do parku z widokiem na Pragę. Tam wysączyliśmy tego szampana, jakby był Sylwester i ... najzwyczajniej poszliśmy spać. W parku! Na trawie! Potem szlajaliśmy się jeszcze trochę po centrum.
Układam swoje myśli w ramy. Próbuję nie myśleć, że włosy jutro znowu w kok, że ta zasrana deszczem Praga i śmierdzący ludzie w metrze. "A może znów Home Office?" - myślę.. - "Zdecyduję jutro." - kwituję po chwili. Pozwalam sobie na szaleństwo - bo kiedy, jak nie teraz? Teraz jest czas na zapominanie, na tańczenie, na rozedrganie, na bycie roztańczonym pyłem tego świata. Teraz jest czas na głupoty, na głupie miny, na unikanie siebie w lustrze.
Za tydzień idziemy znowu.
Łyk whisky - pozostałość jeszcze z weekendu. Teraz jednak postanawiam nie dolewać coli.
Autor:
Pola
o
środa, maja 04, 2016
0
komentarze
środa, 27 kwietnia 2016
Depresja maniakalna, lenistwo, bałaganiarstwo oraz inne moje zalety...
Autor:
Pola
o
środa, kwietnia 27, 2016
0
komentarze
piątek, 22 kwietnia 2016
How can you just leave me standing?
Alone in a world that's so cold?
Maybe I'm just too demanding
Maybe I'm just like my father too bold
Maybe you're just like my mother
She's never satisfied
Why do we scream at each other
This is what it sounds like
When doves cry.
I pomyśleć, że cytowałam go tutaj na dzień przed śmiercią.
Autor:
Pola
o
piątek, kwietnia 22, 2016
0
komentarze
środa, 20 kwietnia 2016
Miną wieki zanim pozbędę się wszystkiego po tobie. Zanim wyrzucę na śmietnik myśli i zatuszuję wspomnienia. Minie miliardy lat zanim przestanę myśleć o tym, jaka niegdyś byłam szczęśliwa. Ale dzieje się TU i TERAZ. I próbuję być Tu i Teraz. I nie odchodzić za daleko.
Every choice was easier in the past,
And every madness simply justified.
Now I feel that something is breaking me down
How can I turn back these unbearable times.
So I’m fighting, praying to God for nothing,
Trying to find the answer, trying to cope.
Secret baby, I have to tell you indeed;
I hear the music cause it’s crying in me.
I do feel the music over. But apparently we can live without music (no?).
Autor:
Pola
o
środa, kwietnia 20, 2016
0
komentarze
That'll make you feel like time has just begun
A man that'll make you feel
Like you're the only thing that ever mattered
Underneath the sun
Who will turn your bad day
Into one long night of fun
Look no further - I'm, I'm the one.
Autor:
Pola
o
środa, kwietnia 20, 2016
0
komentarze
niedziela, 17 kwietnia 2016
No i tak to właśnie wygląda. Rozrabiacie razem kokę na ekranie jego telefonu, słuchacie razem epki The Weeknd. Zasypiacie. Po czym następną rzeczą jaką robisz, jest otwarcie mu drzwi domofonem, bo wraca nad ranem z imprezy. Z inną dziewczyną.
Autor:
Pola
o
niedziela, kwietnia 17, 2016
0
komentarze
środa, 16 marca 2016
Po czym poznać kiedy zaczyna się śmierć? - Czy to już?
Autor:
Pola
o
środa, marca 16, 2016
0
komentarze
poniedziałek, 14 marca 2016
Sprzedałaś wszystko, co miałaś, nie? -Sny, marzenia, uczucia... I kiedy uwierzyłaś, że to serio ma jakiś sens, że to jest po coś, jeb! - Obuchem w łeb. Jak zawsze. Ty się kurwa przyzwyczaj, że tak nie można. Że ludzie ranią siebie nawzajem. Że życie jest chujowe. Że Ty nie jesteś wystarczająco dobra. Że jesteś chujowa, a chujowych ludzi nikt nie lubi. Ty się przyzwyczaj, że nikt nigdy nie będzie żył za ciebie. Albo żyjesz, albo won z tego świata. Albo stawiasz czoła tej całej spierdolinie, albo do widzenia. Czas się zastanowić. Czas trzasnąć drzwiami do siebie raz na zawsze.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, marca 14, 2016
0
komentarze
niedziela, 13 marca 2016
W sobotę. Trzy pchnięcia nożem w ubikacji. Mój przyjaciel, a były chłopak i do tego kumpel ze szkolnej ławki, popełnił samobójstwo.
My wszyscy jesteśmy pojebani.
Szkoła świrów.
Inni mają gorzej.
Tomek, wróć.
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 13, 2016
0
komentarze
wtorek, 1 marca 2016
thank you for listening, goodbye
I can forfeit selfishness
I hope for you that you apply
this happiness
this peacefullness
I'm sorry, so sorry
xxx
Przepraszam, że nie byłam wystarczająco dobrą córką.
Przepraszam, że nie byłam wystarczająco dobrą przyjaciółką.
Przepraszam, że nie byłam wystarczająco dobrą dziewczyną.
Przepraszam, że nie byłam wystarczająco dobrym człowiekiem.
Przepraszam, że nie byłam wystarczająco dobrym pracownikiem.
Przepraszam, że nie byłam wystarczająco dobrym partnerem.
Mam nadzieję, że to się niebawem skończy.
Starałam się. Staranie się to jednak za mało, wiem.
W tym świecie nie można się starać, trzeba być.
Ja nie umiem być.
Autor:
Pola
o
wtorek, marca 01, 2016
0
komentarze
piątek, 26 lutego 2016
Słucham "Splinter" Sneaker Pimps i przemierzam ten świat, w którym niegdyś chodziłyśmy z Mi na wagary. Tutaj po raz pierwszy piłam piwo, a tutaj po raz pierwszy chłopak chwycił mnie za rękę. W tym domu przeżyłam najdziwniejszą domówkę mojego życia, a tutaj z Mo upiłyśmy się do nieprzytomności. Pod rondem ganiałyśmy się z Mi w kółko... Tak trudno mi się przyzwyczaić do tego, że to już wszystko jest inne. Pozbawione jakiejkolwiek daty produkcji i ważności. Tęsknię do tego miejsca, jednak już nie tego samego. Wszystko się pozmieniało. Jednakże to miasto, przykryte pod powłoką ciężkich chmur i smogu; szare, obskurne, ze smutnymi ludźmi w tramwajach i autobusach - jest moim miastem. Jest jak drzazga pod skórą, której nie chcę się pozbywać. Chcę pamiętać. Chcę jednak pamiętać to dawne miasto - kiedy jako czternastolatka chowałam się w krzakach pod Spodkiem i gdzie z Mi ganiałyśmy się po rynku. Tu teraz wszystko jest inne. Wyzbyto się mojej młodości tutaj. Usunięto relikwie, zabrano przedmioty, pomniki. Pozostaje to w moich snach. Czasem wraca do mnie to słoneczne miasto z "szesnastką" zawracającą jeszcze na Pętli Słonecznej i z budynkiem DOKP.
Żyć trzeba dalej.
W innym mieście. W innym kraju.
Bo tu jakoś za smutno, by żyć.
Autor:
Pola
o
piątek, lutego 26, 2016
0
komentarze
środa, 24 lutego 2016
Z cukrowego wizerunku wyłoniłeś się Ty.
W Katowickim werworze. Że chciałabym.
Chciałabym założyć rodzinę.
Ale że z tobą?
- To nie przystoi.
Polska zawsze była i jest. Zaściankowa.
Ja zrobię i tak po swojemu.
Wiesz? Tak zrozumiałam... Mój dziadek już nie ogarnia świata. I moja babcia gnoi go za to.
Zrozumiałam, że kiedy Ty nie będziesz już umiał świata, ja pomogę Ci go zrozumieć.
Kiedy będziesz stary i nie będziesz rozumiał, ja będę Twoim tłumaczem.
Nazwij to jak chcesz, ale dla mnie to po prostu jest miłość.
Autor:
Pola
o
środa, lutego 24, 2016
0
komentarze
piątek, 12 lutego 2016
Obwiniam.
Obwiniam, że nie umiem rozmawiać z ludźmi.
Obwiniam, że nie mam pojęcia na ile mogę sobie pozwolić w rozmowie z przełożonym.
Obwiniam, że nie potrafię mówić o uczuciach.
Obwiniam, że inni mają mnie za zimną sukę.
Obwiniam, że nie potrafię wyartykułowac myśli w taki sposób, jak tego chcę.
Obwiniam, że nie potrafię być otwarta na ludzi.
Obwiniam, że wszyscy mnie mają za dzikuskę.
Obwiniam, że w ogóle nie wiem, jak się odnaleźć w dorosłym życiu.
Winię cię za wszystkie niepowodzenia, na które nie mam wpływu.
Chociaż się staram, to nie działa.
Przykro mi, ale ja nie jestem w stanie tego zwalczyć.
Chciałabym wiedzieć jak rozmawiać z ludźmi.
Chciałabym wiedzieć na ile mogę sobie pozwolić w rozmowach z przełożonym - na razie tylko milczę.
Chciałabym mówić o uczuciach, ale jest mi niewyobrażalnie trudno ubrać w słowa ten rozgardiasz, który mam pod czaszką.
Chciałabym, żeby ludzie nie widzieli we mnie tylko zimnej suki - wcale tak nie jest.
Chciałabym umieć mówić myśli.
Chciałabym się otworzyć na ludzi.
Chciałabym, żeby ludzie nie śmiali się za moimi plecami i nie nazywali mnie dzikuską.
Chciałabym się odnaleźć w dorosłym życiu i nie zadawać głupich pytań.
Zadaję głupie pytania. Mnóstwo. Ale to dlatego, że ja nie wiem. Nikt mnie nie nauczył. Nikt nie powiedział, że trzeba żyć tak i tak. Ja chcę się uczyć, poznawać. Ale mam wrażenie, że za zadawanie pytań ludzie mnie karcą - do dzisiaj nie wiem dlaczego.
Niektórzy wiedzą jak żyć. Ja niestety nie. Proszę Was o wyrozumiałość. O to jedno Was proszę.
A obwiniam ciebie.
Autor:
Pola
o
piątek, lutego 12, 2016
0
komentarze
środa, 3 lutego 2016
W okna dzwoni zima.
Świat zamarł na miesiące.
Powietrze cicho zapada w sen.
Przezroczystość gęstnieje.
Przez mleczną rzeczywistość
Widzę cię po drugiej stronie mostu
Który palę.
By ogrzać się na chwilę.
Autor:
Pola
o
środa, lutego 03, 2016
0
komentarze
poniedziałek, 1 lutego 2016
Odkryłam, że nie nadaję się. Do życia.
Jestem do wyrzucenia.
Nie potrafię żyć. Z ludźmi.
Nie wychodzi mi to.
I ludzie wyrzucają mnie po czasie.
Bo widzą.
Że się nie nadam.
Że nie urodzę im dzieci.
Że jestem bezużyteczna.
Że mnie nie rozumieją.
Nie mam im tego za złe.
Ludzie chcą być szczęśliwi -
Ze mną nie mogą.
Nie chcę od życia nic więcej poza śmiercią...
Autor:
Pola
o
poniedziałek, lutego 01, 2016
0
komentarze
poniedziałek, 25 stycznia 2016
12.12.2013
Jako dziecko wychowane bez rodziców, mam bardzo skrzywdzone wyobrażenie o miłości. Potrzebuję rodzicielskiej opieki. Jestem pod tym względem bardzo ułomna. Zaczynam wierzyć, że nikt nigdy mi jej nie da. I to jest smutna prawda. Nigdy już nie będziesz kochana w dokładnie ten sposób, jaki tego chcesz. SORRY TO TELL YOU THAT. Mimo, że ja się staram - jak mogę - dać tę rodzicielską miłość, ona nigdy nie jest i nigdy nie będzie doceniona. Ani odwzajemniona. Bo ludzie nie wiedzą. Jak to jest. Kiedy obsesyjnie próbujesz znaleźć rodzicielską miłość. Nigdy nie zaznam spokoju w ten sposób. Nigdy mnie nikt nie zrozumie. Niestety. Idiotko...
Muszę przestać się nienawidzić. Muszę przestać rzygać na swój widok.
Kiedyś przecież było tak miło - jak łapałaś motyle, jak siadałaś na moście i patrzyłaś w rzekę. Jak PISAŁAŚ. Dużo pisałaś. Jak wystarczałaś samej sobie.
Będzie dobrze. Tylko spierdalaj z miejsca, gdzie jest ci źle i spierdalaj od ludzi, którzy sprawiają, że jest ci źle. Przecież wciąż możesz łapać motyle, możesz siąść na mostku, możesz jeździć na rowerze i zwiedzać nowe miejsca; możesz huśtać się na huśtawkach. Nikt ci tego nie może zabronić. No, chyba że ty sama...
PAMIĘTAJ, ŻE PO ŚMIERCI NIE MA JUŻ MUZYKI. KURWA, PAMIĘTAJ TO!
Autor:
Pola
o
poniedziałek, stycznia 25, 2016
0
komentarze
piątek, 22 stycznia 2016
Spowiedź.
Mózg mnie przeraźliwie boli. Serce mi pęka. Pod stopami topnieje lód. Chyba nigdy nie dojrzeję do tego, by zapytać się siebie: co robisz nie tak, kretynko? co znowu źle, idiotko?
Nigdy jakoś nie miałam czasu ani ochoty spojrzeć w głąb i spytać się siebie... Tak po prostu, po przyjacielsku, kładąc sobie rękę na ramieniu: "DLACZEGO?"
Jest wokól mnie tyle zła, które sama generuję, nawet nie zdając sobie z tego sprawy... Jest mi źle sama ze sobą. Policzkuję się w lustrze codziennie, pluję w twarz. Za to kim jestem. Nie za to kim się stałam, za to KIM JESTEM. Kim się urodziłam. Czuję, że nie potrafię inaczej BYĆ.
Generuję sobie w mózgu milion przeraźliwych myśli.
Czasem w nocy krzyczę przez sen. Śnię o płaczu, przerażeniu, samotności. A gdy się budzę, sen staje się realnością. Nie ma od tego ucieczki. Nikt nie potrafi zakleić tej dziury. Nawet ja sama.
Czuję się samotna, ale TO JA tą smotność generuję. Nie chcę dopuszczać do siebie ludzi. "Nie taką cię chciałem" - przebrzmiewa mi w myślach. ...Ja siebie też takiej nie chciałam. "To jaką mnie chciałeś więc?" - nachodzi mnie w myślach za późna odpowiedź. ...Jaką ja siebie chcę?
Wszyscy ludzie wokół są tak agresywnie szczęśliwi, że to aż boli. Ale jednocześnie wiem, że ja to nieszczęście sama generuję. Może po to się urodziłam? - By żyć i umrzeć nieszczęśliwa. Może jest jakiś wyższy cel? ...Nie wiem. Nie wiem nic.
Nie widzę dla siebie wyjścia. To strasznie smutne. Od tego przeraźliwie boli mnie mózg.
Autor:
Pola
o
piątek, stycznia 22, 2016
0
komentarze