środa, 13 czerwca 2012

deja vu

Chyba mam deja vu. Wtedy też byłam taka niesmutna i niewesoła jak dzisiaj. Powietrze pachniało takim samym bezsensem jak dzisiaj. Byłam wtedy tak samo niewmiłości i tak samo niewpojedynkę. Deszcz nawet padał tak samo...

wtorek, 12 czerwca 2012

poskładaNIE.

W czerwcu miały się poukładać dni i nie być już takie zakurzone i o smaku wina.
Miało wszystko stanąć na nogi, miałam ja stanąć na nogi.

A okazuje się, że to kolejne dni wyrwane z kalendarza, nic więcej.
Kasuję je wybitnie, wydzieram i wyrzucam do kosza.

Pamiętasz? co ta za pojemnik, skoro brak w niej rzeczy ważniejszej niż wszystko?
Muszę mieć taki kontener na śmieci, w którym zmieści się cala rzeczywistość.

Ot.

Zwalczam dni do oporu, boję się nocy.

Dziś na obiad pomidorowa.

zamieć.

Powinnam już dawno nie żyć
Pozamykać wszystkie okna i sprawy na wczoraj.
Rozkładać się w waszych myślach jak migrena.

xxx

Umarłaś słabo, za słabo.
Umarłaś jak małolat.
Już nigdy nie powiesz, że jest za późno, by umierać młodo.

Zrobiłaś to wariatko!
Mówiłaś często, że to życie cię zabije.
Ot, voila!
Wola nieba, twoja wola.