Nie odzywałam się tyle czasu, bowiem złamałam rękę [sic!]
Tęskniłam za pisaniem, jednak okazało sie to zbyt bolesne. Ciągle jest. Ale nie niemożliwe...
Taki okres jest czasem próby. Próby siebie i... próby przyjaciół. W okresie tym dowiedziałam się kto tak naprawdę jest moim przyjacielem i kto faktycznie mi pomógł. Rezultaty mnie baaardzo zdziwiły. Postanowiłam trzymać się tylko tych ludzi, a resztę odstawić jak niesmacznego papierosa (z takim samym wyrazem twarzy).
Cóż rzec.
Life ain't easy. Ale dzięki takim sytuacjom jak ta, ciagle się uczymy i wyciągamy nowe wnioski. Jest mi przykro, że zawiodłam się na kilku osobach, ale jednocześnie jestem mile zaskoczona postawą innych.
Nic no, wracam. Piszę dalej. Piszę elektronicznie, a już (mam nadzieję) za miesiąc, wrócę do pisania ręcznego. Trzymajcie kciuki.
Wszystkie łzy wylałam, teraz pozostaje wysiąkać nos i iść dalej przed siebie, szybciej i mocniej niż kiedykolwiek - tylko oby to nie skończyło się kolejnym zlamaniem...
czwartek, 22 grudnia 2016
Autor:
Pola
o
czwartek, grudnia 22, 2016
0
komentarze
niedziela, 18 grudnia 2016
Mam apetyt na te silne bodźce
Kiedy jem, kiedy rżnę, kiedy słucham i gram
I zanim przez to się wykończę
Parę rymów ode mnie niech ma, niech ma
Autor:
Pola
o
niedziela, grudnia 18, 2016
0
komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)