wtorek, 29 września 2009

WOREK NA CIAŁO

Zimą... Zimą znów zaszyję się w domu i będę słuchać Porcupine Tree... I zasypiać przy "Recordings". Boję się tej zimy, bowiem jeszcze nigdy, albo od bardzo dawna przejście w tryb zimowy nie było tak trudne. Zawsze był ktoś przy kim zima wydawała się tylko dodatkiem, tłem do spędzania dni... A teraz zima zaatakuje, znów zaskoczy kierowców, uszczypnie w nos, a ja będę po środku tego wszystkiego totalnie rozbita na części...

Zauważyłam, że zimą zawsze słucham Porcupine Tree. To będzie okropna zima... Najokropniejsza ze wszystkich innych.

Ostatnio byłam na Gruszce u Agaty i Pawła, potem pojechaliśmy na urodziny Arkusa i Agaty do Acid (knajpa obok Zanzi) ale oczywiście okazało się, że mamy wejść za bar. I dogadaliśmy się z Pawłam, że będziemy się wymieniać co godzinę, aby każde z nas mogło się pobawić. Godzinę ja na urodzinach, on za barem, następna godzina na odwrót. W sumie urodziny się średnio udały. Lepiej mi się stało za barem niż było na tych urodzinach. Stali też nowi faceci i nie mogliśmy z Pawłem się bawić razem, bo zawsze ktoś miał być ze "stałej" ekipy (w tym już ja :)) aby pilnować młodych za barem, tak zwanych świeżych... Po urodzinach, okolo 4 nad ranem wyruszyłam do Myszy. Miałam bezpośrednio tramwaj do niego więc założyłam, że to jest lepsze rozwiązanie po ostatnim moim wracaniu do domu, gdzie do ronda jechalam 3 (!) tramwajami a od ronda pieszo. O 2 nad ranem! Takie wracanie było mi trochę nie w smak, więc uprzedzilam Myszę, że przyjdę. A że Mysza jest nocnym Markiem (tu to powiedzenie się niezwykle sprawdza, bo Mysza ma na imię Marek i jest nocny :P). Nazajutrz znów pojechaliśmy na Gruszkę (jak już się przebudziliśmy kolo tej 17) i posiedzieliśmy tam trochę przy wiśnióweczce :D Potem poszłam spać do K. Wczoraj natomiast prawie cały dzień przesiedziałam u K., spotkałam się z Misiakiem, a potem jeszcze pojechałam do Myszy pomoć mu sprzątać. Oczywiście nie zostalam doceniona że mu z własnej woli pomagam, tylko opieprzona że wylalam sos na podlogę:D Ja chyba muszę przestać być matką miłosierdzia dla wszystkich, bo daję z siebie wiele a spotykam się z niewdzięcznością. Poza tym - jak to mówił Arystoteles? Wdzięczność starzeje się najszybciej. Ale żeby aż tak?? :D Po sprzątaniu wrócilam do domu, padnięta jak koń po westernie, bo u K. mało spalam, nie wiem czy w ogóle. Wiercilam się cała noc. Mysza zniósł to dzielnie, chociaż sam się też wiele razy budził w nocy. Tak więc wróciłam do domu trochę zła, trochę smutna, trochhę nie w sosie, trochę naburmuszoona, trochę niewyspana i trochę zmasakrowana życiem :P A tu... Dziadkowie wrócili ze wsi... Od jakichś 4 miesięcy wracałam do pustego mieszkania, a jak się zobaczy dziadków w domu to zawsze jest taki trochęból, że nie możesz zostać sam na sam z paranojami, które zbudowaly Ciebie, tylko musisz wysłuchiwać, że nieposprzątane, że pościel niezmienona, że Bóg wie co jeszcze. Walnęłam się do łóżka w ubraniu o 12.30 w nocy, padłam na nos i obudziłam się dziś o 13. A dziś przyjeżdża do mnie Czeczen i idziemy gdzieś poszaleć :D Albo zostaniemy w domu i pogadamy na spokojnie... Jeszcze nie mamy sprecyzowanych planów. Miał przyjechać jeszcze Agatips, ale jej wojak przyjechał na 2 dni od miesiąca i Agatips chciała się z nim spotkać (a kto by nie wolał się spotkać ze swoim facetem miast z koleżanką - niekoniecznie zdrową psychicznie?? Ja niestety mam ograniczony wybór, bo faceta oczywiście brak! Stara dupa Lubosh wciąż do wzięcia, a może znowu do wzięcia?? :D Tak czy siak jestem singlem, bo to podobno teraz modne jest, a ja chcę być jazzy trendy i cool. Ostatnio doszlismy z Myszą do wniosku, że określenie cool już jest passe. Więc ja chcę byś trendy, jazzy i stajlisz! O!) Ok, muszę kończyć, bo siedzę w kiblu i mi się dobijają do drzwi... Żegnaj, samotne życie samotnego okrętu przy ul. Wyszyńskiego! Znów ci się zaczną dobijać do drzwi i mówić, że za dlugo siedzisz w/na kiblu... I tak całą zimę, calą zimę!! Rok w rok...

Zimą... Zimą znów zaszyję się w domu i będę sluchać Porcupine Tree...

Chcę lato cały czas i chcę spokojnie wejść do kibla też!!!!!!!!!!

Żegnam.
Może dziś spotkacie rudą kobietę na jednej z katowickich ulic z zabójczo piękną koleżanką. Tak, ja będę tą brzydszą :P

poniedziałek, 28 września 2009

DOM NADZEI I MIŁOSIERDZIA

“Tatusiu, dlaczego wszystkie drzewa są połamane? Tatusiu, dlaczego wszystkie ptaki leżą nieżywe? Tatusiu, dlaczego niebo jest takie brzydkie i poskręcane? Tatusiu, dlaczego morze jest twarde i nieruchome?"


- Powiedz mu, że żałuję, że go nie zabiłem - powiedział “Papa".
- Powiem.
- Ty go zabij.
- Tak jest.


- Kocham cię - powiedziała z prostotą.
- Jakim głupcem był Frank!
- Dlaczego?
- Dlatego, że cię oddał.
- On mnie nie kochał. Miał się ze mną ożenić wyłącznie na życzenie “Papy". On kocha inną.
- Kogo?
- Kobietę, którą znał w Ilium.


Od tak dawna samotna,
Czy zdarzy się, że drugą, bratnią duszę spotka?

Nazbyt długo
Kluczyłem i błądziłem z dala
Od miejsc, gdzie bratnie dusze
Spotykać się mogą.

O wy, moje podeszwy!
O ty, duszo moja!
Spłyń w nie,
Stęskniona duszo,
A zaznasz pieszczoty.
Mmmmm.



Co to za kuchnia,
Skoro brak w niej rzeczy
Najpotrzebniejszej, ważniejszej niż wszystko?
Muszę mieć taki pojemnik na śmieci,
W którym się zmieści cała rzeczywistość


Usiądziemy naprzeciwko siebie
I zetkniemy się stopami z całej siły,
I będziemy się kochali z całej siły,
Jak kochamy naszą starą Matkę Ziemię.

Kurt Vonnegut "Kocia Kołyska" fragmenty wybrane i lubiane...


***
Jest taki dom, w którym jestem lubiana. Jest taki dom i to nie w moich snach!

wtorek, 22 września 2009

Sleep of no dreaming...

At the age of sixteen
I grew out of hope
I regarded the cosmos
Through a circle of rope
So I threw out my plans
Ran on to the wheel
And emptied my head
Of all childish ideals
The sleep of no feeling
I married the first girl
Who wasn't a man
And smiled as the spiders
Ran all over my hands
Made a good living
By dying it's true
As the world in my TV
Leaked onto my shoes

Taka sobie piosnka na mój pogrzeb. I proszę o tym pamietać i uszanować to. Wtajemniczeni wiedzą kto jest wykonawcą...

poniedziałek, 21 września 2009

FITTER, HAPPIER, MORE PRODUCTIVE!!!

Fitter, happier, more productive,
comfortable,
not drinking too much,
regular exercise at the gym
(3 days a week),
getting on better with your associate employee contemporaries ,
at ease,
eating well
(no more microwave dinners and saturated fats),
a patient better driver,
a safer car
(baby smiling in back seat),
sleeping well
(no bad dreams),
no paranoia,
careful to all animals
(never washing spiders down the plughole),
keep in contact with old friends
(enjoy a drink now and then),
will frequently check credit at
(moral) bank (hole in the wall),
favors for favors,
fond but not in love,
charity standing orders,
on Sundays ring road supermarket
(no killing moths or putting boiling water on the ants),
car wash
(also on Sundays),
no longer afraid of the dark or midday shadows
nothing so ridiculously teenage and desperate,
nothing so childish - at a better pace,
slower and more calculated,
no chance of escape,
now self-employed,
concerned (but powerless),
an empowered and informed member of society
(pragmatism not idealism),
will not cry in public,
less chance of illness,
tires that grip in the wet
(shot of baby strapped in back seat),
a good memory,
still cries at a good film,
still kisses with saliva,
no longer empty and frantic
like a cat
tied to a stick,
that's driven into
frozen winter shit
(the ability to laugh at weakness),
calm,
fitter,
healthier and more productive
a pig
in a cage
on antibiotics.
Sample looping in background:
[This is the Panic Office, section nine-seventeen may have been hit. Activate the following procedure.]

Ten tekst Radiohead przypomina mi jak daleko mi do ideału...
Rajdowcy, Zanzi, projekt: Paryż, góry, powrót Agaty (to już 9 października!). To tak w skrócie co się dzieje...

wtorek, 15 września 2009

Lap nadal zdechły...

Wczoraj byłam u Misi na noc. Nie zdała, ale za to napisała wspaniały list do profesora na pisemnym. Gratulacje! Tak trzeba z nimi postepować, po co odpowiadać na pytania jak można napisać list o tym, że słońce świeci i ptaki ćwierkają? Ona jest jedyna w swoim rodzaju. I za to ją kocham :)
Szakira miała wczoraj u siebie imprezkę. To wstąpilyśmy na chwilę do góry, był tam Gurgul, przyjaciel Pieczary, Beatka i Szakira. Posiedzialyśmy trochę z nimi, wypiłyśmy piwka, pooglądaliśmy filmy na Youtube, a około czwartej poszliśmy spać. Wstalam kolo jedenastej, bo obudziła nas kukiełka telefonem. Musiałam po południu odsypiać co już mi ssię długo nie zdarzało...
Dziś Misia spotyka się z Szcz. Jest magia w przyjaciołach z dawnych lat, którzy pokazują się w naszym życiu na chwilę, a potem znów znikają na parę lat. Tacy są dla siebie Mi i Szcz. Też mam takiego przyjaciela, tylko, że to ja jestem dla niego Szcz. Zjawiam się zazwyczaj znienacka, niezaproszona, zostaję na kilka dni, po czym znów wyruszam dalej. Kiedy tylko jestem w pobliżu, to go odwiedzam. Kiedy nie ma go akurat w domu, to zostaję w pobliżu dopóki się nie zjawi. A jak się zjawia to są łzy szczęścia i radość. Widujemy się średnio co dwa lata, a ja zawsze pamiętam, by odwiedzić go na szlaku. Lubię go. A on mnie. I dzwonimy do siebie w urodziny...
Lubię być czasem powracającym wspomnieniem

(dobrym mam nadzieję :P)

poniedziałek, 14 września 2009

No dobra. Nie chcę narzekać na swoje życie, ale czasem trzeba. Nie uwierzycie z czego ja teraz piszę tego posta. Z najmniejszego chyba lapa na świecie... Nie potrafię w ogóle na nim pisać. Stary? Zdechł. Wyłączył się, obraził i odmówił posłuszeństwa... No to ja jestem ciekawa na czym ja napiszę tą moja j*** pracę magisterską. Chyba na maszynie do pissania... A! NIE! Bo maszyny do pisania też nie mam! I tyle muzyki poszło się kochać! I tyle świetnych zdjęć :(( Może dramatyzuję, ale wyobraźcie sobie, że wam się to przytrafiło. To tak jakby ktoś wam zabrał coś, co kolekcjonujecie od lat. Ja tak miałam z muzyką na komputerze... Cholera, co ja teraz zrobię? Jeżeli ktoś ma jakiś pomysł, co z tym zrobić a nie wydać za dużo kasy, to proszę o kontakt. Wiecie gdzie mnie szukać. AVE!
Krzysiu się odzywa, chce się spotkać. Dzieje się, dzieje...
W czwartek znów stoję za barem w Zanzi. Kolejna osiemnastka i kolejni faceci z mlekiem pod nosem... ;)

...so run with me baby now

Run with me baby, let your hair down
through every station, through every town
run with me baby, let's take a chance
from Heathrow to Hounslow, from the Eastern Block to France

Europe is our playground, London is our town
so run with me baby now

Run with me baby, let your hair down
through every station, through every town
run with me baby, let's make a stand
from peepshow to disco, from Spain to Camber Sands

Europe is our playground, London is our town
so run with me baby now...

niedziela, 13 września 2009

Mój Tomek!! Ostatnio widzieliśmy się 25.08.2009, ale wiem, że to nie ostatni raz. :)!

Jizzed in my pants

Wczoraj byłam w Zanzi, by się pobawić, by poskakać sobie do muzyki Pawła, a tu nagle, że nie mają kogo za bar postawić i czy nie wejdę na chwilę , a ja że ok, że spoko i lałam piwo na osiemnastce z 3 godziny. Potem poszłam się pobawić na parkiet, ale te szczyle chciały coś tam z hip hopu, więc za fajnie nie było... Następnie zagadało do mnie dwóch facetów, że się nudzą, bo wszyscy tu mają 18 lat a oni by chcieli gdzieś jechać się wybawić i potańczyć do normalnej muzyki. Poleciłam im Kultową. Oni mówią: "A kiedy szefowa kończy pracę? To byśmy się razem przejechali. Jesteśmy autem" Ja im, że już dawno skończyłam, że ja tu w ogóle dziś nie miałam pracować i że chętnie się z nimi zabiorę do Katowic. Weszliśmy na parkiet do Kultowej około godziny 2 nad ranem i zostaliśmy chyba do 4.30. Okazało się, że ci faceci to bardzo fajni poukładani chłopcy, pełni pasji, oczytani, inteligentni, pracowici... Krzysiu już mi napisał smsa o 5.40 :D Ja go dopiero przeczytałam jak wstałam, czyli o 12 gdzieś.
Spałam dziś w dużym pokoju przy telewizji i całą noc (?) były programy o egzorcyzmach... Więc śniły mi się jakieś bzdury :P

Ps. Mój kuzyn podał mi świetny tekst na śledzika z nk.

"UWAGA!!! USUNĄĆ ŚLE... Jizzed in my pants" hahahahaah zabiło mnie to, zabiło na śmierć!! :D

sobota, 12 września 2009

Updated!

Przecież!!!! Thom Yorke jest spod znaku wagi!!!!!!! :D
Czyżby romans?? ;)

Wczoraj miałam nockę w zanzi. NIGDY WIĘCEJ NOCEK W PIĄTKI!!!!!!! Ludzi od cholery, a niemiłe to to i zrzędzi, że stoją już dwie godziny przy barze. A my stoimy po 9 i co?? Poza tym nie lubię ludzi, wkurwiają mnie i rozlewają alkohol za bar. Wczoraj tyle poszło szkła, że szok. Z natłoku pracy i przemęczenia tłukliśmy kieliszki jeden po drugim, jakiś horror, biegasz, szalejesz, wychodzisz z siebie i musisz być jeszcze miły dla tych stworzeń... Masakra jakaś. Koło 2 pół sali poszło spać, ale nie do domu, tylko na sofy w knajpie, przebudziła się chołota około czwartej i dalje zamawiali piwo... Praca nie miała końca. Ja tak w sumie narzekam na tych ludzi, a ja sama też kończę imprezy ostatnia :P Już teraz wiem jaki wkurw mają na mnie barmani :P Teraz umiem to zobaczyć :) I muzyka nie ta wczoraj. Cały czas drum n' base. Jedyny kawałek drumowy jaki lubię to Fatboy Slim "Love island" ale Fatboy Slim jest mistrzem w swej dziedzinie, to co się dziwić.
Poza tym nie mam bezprzewodowego neta i centrum dowodzenia mam w przedpokoju... Jak ja teraz będę pornosy oglądać?? :D
Dziś też chyba idę do Zanzi, ale jako klient, bo kuzyn dziś na dj-ce stoi a ja uwielbiam jak ona gra. Zawsze coś z Kosheen, zawsze coś z MJ, zawsze coś, czym mnie zadziwi (co jest raczej trudne ;))
Coś poza tym? Dziś wpada do mnie kumpel i idziemy gdzieś na miasto...
Zapytałam się dziś wróżki o moje życie. Dla zabawy. Wyszło mi, że spotkam kogoś w miejscu, do którego bardzo często chodzę (Zanzi? Guga? Uczelnia? Mysza?) i że to ja zrobię pierwszy krok ;| Ja?? I że od razu przykuje ten ktoś moją uwagę i że będę od razu wiedzieć, że to ON. Rok ogólnie pomyślny finnsowo, ale zmienię pracę, która będzie wymagać poszerzenia kwalifikacji i jak związek to tylko z wagą. Kto?? Waga?? Nie znam żadnej wagi!!!!!!
Snił mi się dziś kumpel i Radiohead. I że się razem woziliśmy po jakiejś wsi. I że ta wieś była ich rodzimą wsią, z której pochodzą (hahaha!). Nagle zniknęli. Nie ma. Dzwonię do kumpla, a kumpel mi mówi, że zabrał Radiohead do burdelu :D Thom Yorke był w tym śnie taki... Rzeczywisty. Mogłam go dotknąć, mówił do mnie, śmiał się z moich żartów... Tak, wszyscy wiedzą, że Thom Yorke to moja wiecznie niespełniona miłość...

piątek, 11 września 2009

xxx

i want to give the world aids. i am very generous.

Marilyn Manson.

"So what, death always went with territory. See you in Disneyland!" Richard Ramirez.

Wczoraj zaczęłam nową pracę. Tylko na weekendy, ale zawsze jakiś grosz wpadnie... W sumie to ja bym mogła tak żyć, w weekendy dorabiać sobie (w jaki sposób? O tym później, albo wcale!), a w tygodniu dorabiać udzielając korków, jakoś by się przeżyło...
Pracuję w Zanzibarze lejąc piwo, brzmi aż za banalnie, ale świetnie się przy tym bawię. Stałam za barem z moim kuzynem, który pochwalił mnie, że zaskakująco szybko nauczyłam się piwo lać ;) Wczoraj był znikomy ruch i pozwoliliśmy sobie na małe szaleństwo...
Mieliśmy wczoraj 18tkę na około 100 osób, ale te dzieciaki tylko colę i colę zamawiały, więc nie doszłam do wprawy jeszcze w laniu piwa :D Dopiero jak Bulaszek przyszedł, to w końcu alkohol się polał :D A potem na parkiet! Te osiemnastki się na nas patrzyły jak na debili, że się lepiej od nich bawimy na ich urodzinach, rokręciliśmy imprezę: ja, Bulaszek i Paweł.
Muzyka była wyśmienita: Kosheen, Prodigy, RATM, trochę drum n'base, trochę lat 80 i 90, trochę Michaela Jacksona. Podobałoby się to Myszy... Taki klimat Kultowej bardzo. I daleko też nie jest, to 10 minut tramwajem z ronda...
Dziś natomiast idę na 23 (tak, zaczynam PRACĘ o 23, niezła pora, nie ma co, ale płacą, to co będę narzekać ;))
Co poza tym? Misia się uczy do poprawki (to już 14-go!), Mysza w Czarnobylu (tak! Jak wróci będzie się świecił na zielono :D), nie mogę się z Raperem zgadać na piwo, rajdowcy zaginęli gdzieś w Polsce,z Czeczenem spróbuję się zgadać na niedzielę na gwarki, Agata K. w Bielsku, a Agata M. w UK pracuje. Czasem bardzo za nią tęsknię. W ogóle czasem tęsknię...

Ps. Widziałam Cię wczoraj. Przytyłeś. Ha!! :D

czwartek, 10 września 2009

Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości

Często twe oczy,
Miast wiosennieć zielenią,
Są takie zimne i dziwne...
W chorych rozmowach,
Oczy patrzą gdzie indziej,
Patrzą tylko gdzie by tu sie schować...
Twoje ramiona-
Nie kruszące sie ciasto,
nie pachna miętowa maścią.
Ja w twoich ramionach-
nieistotny dysonans,
Deszcz szczęścia,
Strzał nad przepaścia...

Szeptem na ucho powiem,że
Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Tych ranków jak febra-
U okien twych jak żebrak-
Siedziałem za drzewem nie raz...
Tych gwiazd spadających-
Pijanych gwiazd na stos-
Nocą gdy będe umierał
Szeptem na ucho powiem że

Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Wyrzekam,bo...


Nikt tak pieknie nie mówił,
Że sie boi miłości...
Nikt tak pieknie nie mówił,
Że się boi miłości... jak Ty


Zanim piorun i tecza,
Przejdą przez smutków most,
Zanim dzień stąd odleci na chmurze...
Zanim groszki i róże,
Pocałują się znów przez płot,
Zanim kurz pozamiata podwórze...

Szeptem na ucho powiem,ze
Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Wyrzekam bo...

Nikt tak pieknie nie mówił,
Że sie boi miłości...
Nikt tak pieknie nie mówił,
Że się boi miłości... jak Ty

środa, 9 września 2009

There's a look on your face I would like to knock out
See the sin in your grin and the shape of your mouth
All I want is to see you in terrible pain
Though we won’t ever meet I remember your name

Can't believe you were once just like anyone else
then you grew and became like the devil himself
Pray to God I think of a nice thing to say
But I don't think I can so fuck you anyway

You`re a scum, you`re a scum and I hope that you know
That the cracks in your smile are beginning to show
Now the world needs to see that it's time you should go
There's no light in your eyes and your brain is too slow

Can't believe you were once just like anyone else
then you grew and became like the devil himself
Pray to God I can think of a nice thing to say
But I don't think I can so fuck you anyway

Bet you sleep like a child with your thumb in your mouth
I could creep up beside put a gun in your mouth
makes me sick when I hear all the shit that you say
so much crap coming out it must take you all day

There's a space kept in hell with your name on the seat
With a spike in the chair just to make it complete
When you look at yourself do you see what I see
If you do why the fuck are you looking at me

There’s a time for us all and I think yours has been
Can you please hurry up cos I find you obscene
We can’t wait for the day that you’re never around
When that face isn’t here and you rot underground

Can’t believe you were once just like anyone else
Then you grew and became like the devil himself
Pray to god I can think of a nice thing to say
But I don’t think I can so fuck you anyway

So fuck you anyway...

wtorek, 8 września 2009

GOOOOOD GIVE US A WORLD WHEN DRUGS ARE FREE AND EVERY SHAG ENDS UP WITH ORGASM!

Human Traffic.

WOOOW AFTER I JUMPED IT OCCURED TO ME: LIFE IS PERFECT, LIFE IS THE BEST, FULL OF MAGIC, BEAUTY, OPPORTUNITY AND TELEVISION... AND SUPRISES, LOTS OF SUPRISES... YEAH! AND THEN THERE'S A BEST STUFF OF COURSE, BETTER THAN ANYTHING ANYONE EVER MADE UP, CAUSE IT'S REAL....

The Million Dollar Hotel.

Europe is our playground

Niedługo przyjdzie zima, ta okrutna zima, która wymazuje wszystko z pamięci... I ten cholerny śnieg na drogach, czarny od spalin, ta plucha, ta zawierucha. Ja nie chcę. Chcę lato cały czas. Jak już będę dorosła i wysoka jak sosna, to zamieszkam w przyczepie, gdzieś gdzie jest cały czas ciepło i słońce świeci okrągły rok. Zostało już tylko 10 miesięcy nauki a potem jadę gdzieś szukać swego raju. Marzy mi się podróżowanie. Mieszkanie w nietypowych miejscach i mycie się na stacjach benzynowych, przemierzanie Europy na stopa i zarabianie pieniędzy w dorywczych pracach. Nie, nie jestem normalna...

W piątek byłam w Piekarach, bawiłam się bardzo słodko, bo już dawno nie widziałam się z D. Dobrze jest czasem wrócić w miejsca, których dawno nie udeptywałeś... W sobotę kurs na Mikołów, bowiem Ania kupiła dom w tejże mieścinie i robiła domówkę. Byli ludzie z podstawówki, powspominaliśmy dawne (niezbyt dobre) czasy, a mnie jak zwykle bolał łeb, ale dałam radę. W niedzielę pojechałam do Tarnowskich Gór do Taty. Słchaliśmy muzyki i śmialiśmy się z życia. Lubię te dni z Tobą. Kiedy umiemy się śmiać, kiedy mówimy sobie rzeczy, których dawno od siebie nie słyszeliśmy. Jesteś jednym z moich najbliższych przyjaciół i bardzo lubię być koło Ciebie. Zachowaj ten plakat Emersona. On jest z Tobą od wieków, ja go będę nadal podziwiać przejazdem... Lubię King Crimson z Tobą i Emersona z Tobą... I Pink Floyd z Tobą na połowę. Wiesz, że bardzo Cię kocham. I nie przejmuj się tym, co Ci się śni po nocach, nadrobimy to. Ja też nie jestem niewinna w tym całym ambarasie. Czasem mam po prostu za mało czasu na cokolwiek, ale myślę o Tobie codziennie...
W niedzielę wieczorem pojechałam do Myszy i zostałam tak u niego, jak ten pies przybłęda do dzisiaj. Cały poniedziałek oglądaliśmy filmy, pokonaliśmy 7 filmów i poszliśmy spać o 5 rano. Lubię tam być...
Więc robię wszystko by nie być w domu, bo ja lubię szwędać się po Polsce. Chciałabym dalej ale fundusze mi nie pozwalają (jak zwykle biedny student!)
Jak to śpiewał Dub_FX? "I'm livin' on the road just like a gypsy cuz stayin' in one place fuckin' shits me" i to jest o mnie. Nie mogę usiedzieć w miejscu. Na ten weekend mam zaplanowane Tarnowskie Góry (again!) i pewnie jeszcze coś się trafi...
EUROPE IS OUR PLAYGROUND... so run with me baby now (tak, suede). Ktoś chętny??


Ps. Magisterka idzie jak po grudzie, czytałam ostatnio "Dostoevsky trip". Czy ktoś może mi u cholery wyjaśnić o co w tym chodzi?? Wtajemniczonych proszę o kontakt na gadu ;) Nie wierzę, że mam o tym napisać całą pracę. 100 stron na temat kolesia, którego nie kumam. No cóż, czego można się spodziewać po kolesiu, który żre gówna? (tak! Żre gówna! Achhh ci szaleni Rosjanie) :D!
Ps2. Czeczen, już niebawem się widzimy!!!!

piątek, 4 września 2009

Поэма о мужчинах.

ЖЕНЩИНА - СОСУД ДЛА МУЖСКОЙ СПЕРМЫ.

И кто в состоянии сказать, что мы, женщины, время от времени не чувствуемся именно так?? Вы, мужчины, суки ебаные! Только трахать хочется, а потом вы уезжаете в хуй и никто больше не слушал о вас! Вредные, грубые суки!!! Собаки вы!

Cortazar śpiewa wierszem.

Mam tyle nowych książek do przeczytania, a powracam do tych, które już były; które już czytałam. Tak samo mam z innymi rzeczami. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, mówią. A ja w chodzę po trzykroć... Może więcej. I nigdy na tym dobrze nie wychodzę. Dlaczego więc??...

środa, 2 września 2009

Pees.

Ps. Mam fajnie w głowie,
Może kiedyś Wam opowiem...

wtorek, 1 września 2009

Mam fajnie w głowie. Czujesz to? Czujesz?? Chyba tylko wtedy nie czuję tych wszystkich mąk przeokropnych związanych z bytem i niebytem.
Mam fajnie w głowie. I lubię tak. Lubię.

Jadę do Ojca. pamiętasz Tato jak zasypiałam z Tobą i słuchaliśmy Pink Floyd i King Crimson?
Kocham Cię.