Jestem na ziemi niczyjej. Zmagam się ze sobą każdego dnia. Tam już nie należę, tutaj jeszcze się nie odnajduję. Wiem jedynie, że tutaj odnalazłam coś więcej, co nie pozwala odejść. Stoję zatem na okopach życia, czekając aż rozwiązanie przyjdzie samo.
środa, 30 kwietnia 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
Znieruchomienie.
Codziennie budzę się z tym samym poczuciem porażki na wszelkich płaszczyznach. Wychodzę na zewnątrz zwalczać świat. Nie mam najmniejszej ochoty na zwalczanie ludzi na ulicach. Przeliczam drobniaki w torebce. Nie mam nawet na chleb.
Wychodzę od niego spocona i znieważona. Wiążę włosy schodząc po klatce schodowej. Wrócę do domu i skończę to wino. Zupełnie nie mam pomysłu na dzień. Mam pustkę w głowie. To będzie chujowy dzień, powtarzam w myślach, to będzie chujowy dzień.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 29, 2014
0
komentarze
czwartek, 17 kwietnia 2014
Just kids.
We were walking around toward the fountain, the epicenter of activity, when an older couple stopped and openly observed us. Robert enjoyed being noticed, and he affectionately squeezed my hand.
"Oh, take their picture" said the woman to her bemused husband "I think they're artists."
"Oh, go on," he shrugged. "they're just kids."
Autor:
Pola
o
czwartek, kwietnia 17, 2014
0
komentarze
wtorek, 15 kwietnia 2014
Mała Księżniczka.
Wiesz? Okłamano cię Mała Księżniczko. Obiecano ci dostatnie życie, diamenty, białe konie, połacie srebrzystych lasów. Okłamano cię wmawiając, że jesteś piękna i wyjątkowa. Dano ci uwierzyć, że jesteś kimś ważnym. Wyzwolono w tobie nadzieję i radość. Założyli koronę głowę. Posadzili na tron.
Podczas kiedy ty jesteś tylko zwykłym nieudacznikiem na psychotropach.
Korona spadła ci z głowy, tron spłonął.
Obietnic nie dotrzymano.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 15, 2014
0
komentarze
Popołudnia bezkarnie cytrynowe.
Siedzieliśmy w tej kawiarni na kształt lat 60. Nie mówiliśmy nic. On rysował, ja pisałam i na zmianę czytałam "Poniedziałkowe Dzieci" w oryginale. To było wspaniałe popołudnie. Grad szalał za oknem, a my tacy wspaniali, spokojni, milczący, ze szklanką świeżego soku z pomarańczy. Było nam tak spokojnie. Byliśmy szczęśliwi, byliśmy wspaniali.
Jesteśmy tylko dziećmi z wielkimi marzeniami. Z marzeniem, by tworzyć. I być razem. Nie potrzebujemy niczego więcej.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 15, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Poniedziałkowe dzieci.
Pamiętasz książkę "Poniedziałkowe Dzieci" Patti Smith? Teraz ja żyję w tej książce. Jesteśmy tylko dziećmi. Artystami. Nie chcemy patrzeć na świat. Chcemy tylko patrzeć na siebie. I tworzyć. Śmiać się z ludzi i nienawidzić ich głupoty. W tej francuskiej knajpce przytuleni wymyślaliśmy ludziom życia. Mówiłeś, że ona na pewno odnosi sukces w pracy, a on jest po prostu zwykłym idiotą, który chodzi na siłownię. Patrzyliśmy na świat przez okno zupełnie tak samo. Wtedy zrozumiałam, że my myślimy dokładnie tak samo. Mamy umysł zbudowany z tych samych myśli.
To była cudowna niedziela - mieliśmy pełno czasu. Nie musieliśmy nigdzie iść, nie mieliśmy żadnych zadań na ten dzień. Mieliśmy siebie, słońce i wolny umysł. Leżeliśmy na tej ławce wtuleni w siebie i świat przestał istnieć.
To była cudowna niedziela - drzewa rozkwitały pąkami, my też kwitliśmy na wiosnę. Zatrzymałam kwiatek z drzewa, włożyłam między dni kalendarza. To było cudowne popołudnie. Miotaliśmy się po mieście, śmiejąc się z wszystkiego.
Od początku wiedziałam, że jesteś smutny. Od dnia, kiedy Cię poznałam.
Dziś jesteś smutny trochę mniej. Dziś się uśmiechasz. Szczerze. A ja uwielbiam Twój uśmiech. Kocham te żarty, które wymyślamy i z których nikt inny się nie śmieje. I zabawne jest to, że aktualnie mamy tylko siebie. Jesteśmy sami - inni ludzie się nie liczą. Inni ludzie nie rozumieją nas a my nie rozumiemy ich. Jesteśmy jak para wyrzutków, którzy są za wrażliwi na ten świat. Pomagamy sobie zwalczać codziennie bóle, zwalczać dni. Kiedy jesteśmy osobno, nie potrafimy wytrzymać życia. Jesteśmy dla siebie jak powietrze. Ciągle jesteśmy w kontakcie, ciągle jest nam siebie za mało. Opowiadamy sobie o naszych dniach i wiemy, że pod koniec będzie znów cudownie. Trzeba tylko zwalczyć to, co jest nieuniknione i realne aż do bólu - potem znów otworzymy nasz mały świat, zamkniemy się na klucz w nim z nadzieją, żeby już nigdy z niego nie wyjść. Odwiedzam Cię w przerwach w Twojej pracy, Ty wymyślasz wymówki, że musisz wyjść wcześniej na spotkaniach z kolegami z pracy, żeby tylko się ze mną spotkać. To jest magiczne. Zawsze o Tobie marzyłam. Bądź już zawsze, proszę.
Skąpmy sobie twarze w słońcu raz jeszcze. Zapomnijmy o obowiązkach. Zacznijmy żyć jakby nie było świata. Przestańmy się martwić o wszystko. Żyjmy tą niedzielą. Miejmy siebie. Miejmy wszystko.
I twórzmy. Teraz mamy dobry czas. Motywujmy się, żeby stworzyć coś naprawdę dobrego. Mamy przecież dobre pomysły. I natchnienie. I siebie.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, kwietnia 07, 2014
0
komentarze