środa, 27 stycznia 2010

wtorek, 26 stycznia 2010

Tak, tak w tym lustrze to niestety ja.

Każdy kiedyś umierał od środka. Gniły mu żyły, mózg nie istaniał, sumienie nabrało innego znaczenia. Każdemu udało się pokonać małe śmierci. Każdy z nas kiedyś był tą kartką wyrwaną z kalendarza...
Po co się truć padliną dni? Po co mówić sobie "jestem" jak tak naprawdę sie kiedyś było? Teraz to już jest bez znaczenia. Zwalczasz dni jak schody w przyciemnej klatce.
Właśnie, masz rację - obudzić się choć raz bez tego poczucia winy, że można było przeżyć ten wieczór inaczej, że można było zmienić tą beznadzieję. Zmienić w co?

xxx

Zapełnia mi się mózg. Głowa ciężka od wszechwiedzy.

xxx

Jutro Tatuś idzie do szpitala. Ja pamiętam. Ja nie mam czasu, a pamiętam. Ja się dam za Ciebie pokroić, tylko nie rób mi tego teraz. Jutro mam egzamin, wiesz? A zamiast na egzaminie będę z Tobą i trzymać Cię za rękę. Bo nie możesz mi tego zrobić, nie teraz, nie tutaj, nie przy ludziach!!

xxx

Dni bez snu. Noce bez myśli. Ile jeszzcze można tak przeżyć życie? Z wiecznym aluminium przy ustach, z szumem godzin, z nienarodzonym talentem.
Węgiel w płucach. Unicestwianie się co dnia. Tylko po to, by odrodzić się kolejnego świtania i zapytać się siebie o godzinę.

xxx

Czekanie. Najstraszniejsza forma rozrywki. Czekanie na bliżej nieokreślony mniejszy chaos, na poukładane ksiązki na półkach, na kolejny sen...
Dziś świat stał się obły i tłusty. Dziś już mu nie wierzę. Dziś pokonam świat...

xxx

I am mine. Masz rację. Niczyj inny, tylko swój. Dlaczego zatem tak bardzo jesteśmy zależni od innych? Po co? Po nic?
To ciekawe, ale codziennie w nas umiera świat. Rozkłada się, a my naiwnie co świtania wierzymy, że da się to jeszcze naprawić. Muszę Cię zmartwić. Niestety...

xxx

Mamy w sobie tą nadzieję jeszcze. Tylko jak długo?

niedziela, 24 stycznia 2010

Czekając.

Niebezpiecznie powracam w te rejony. W rejony podświadomości i świadomości tej!
Niebezpiecznie jakoś tego nie unikam.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Wszystko jest takie psie. I za grube w pasie trochę...

Ale i tak mam fajnie w głowie...
Bezsenność znów się wdziera, Boszzzz ja powinnam juz dawno spać!
Ale zrobiłam dziś wszystko, co było do zrobienia, dlatego jestem zadowolona. Zaczynam ogarniać nieźle.

Mam swoje postanowienia do spełnienia i ich będę się trzymać. Będę. A może nie? Zobaczymy jak wyjdzie...

Oprawiłam dziś zdjęcie w ramkę. Tak, nasze zdjęcie. I postawiłam na biurku. A niech jest. Niech stoi. Zawsze jest miło coś wspomnieć od czasu do czasu...

Jest godzina trzecia za trzy. Sen nie przychodzi. To już przyzwyczajenie.

Złapałam dziś Cię za nogi. I ja już będę się tak Ciebie trzymać. Bo tak mi raźniej.

Z wolnych zapisków można wydedukować, że ja chyba mam nie po kolei w głowie. Ale kto z nas ma? Z resztą - co to znaczy PO KOLEI? Że w kolejce? Że w rządku? Że porządek jest? Kto z nas ma porządek??

Bo to jest tak, że za każdym razem kiedy chcę napisać coś, z tego czegoś powstaje nic. Taki już mam chaos. Ale całkiem przyjemny chaos.

I dość na dziś. Jest trzecia, już nie za trzy. Czas się kłaść. Sesja. To się zbliża i śmieje się ze mnie. Ech, znów dasz radę, przecież wiem...

Żyjemy jeszcze. I chyba to się najbardziej liczy. A jak nie, to nie chcę wiedzieć, co się tak naprawdę liczy...

Zaznajamiam się z nową mną. Z taką, co połyka dni i noce całymi garściami, taką, co umie, jeszcze jest w stanie wstać rano do pracy, południem jechać na uczelnie, a wieczorem uczyć ludzi, a noce spędzać na nauce siebie samej. Zaznajamiam się z tym wszystkim. Na nowo. Bo trzeba. Bo zaniedbałam. I ja wiem to!

sobota, 16 stycznia 2010

Babe, you know Im gonna leave you?
That Im lasting my lust behind
Im gonna leave you, baby
Theres no way you told me to shut up

Babe, Im gonna leave all your eyes behind
Im gonna trust my personality
Im gonna leave you, baby
Say good bye to your virginity

Through the dusting air
Through the smoke
I told you Im not gonna leave
...It was a joke

Babe, just understand
Im gonna leave cuz Im a man
Dont cry for me
Stop being sad, damn!

But Im gonna leave you, babe
I dont love you you wanted me to
Its just a intimal matter
I must say this good bye to you

Lifes not that harsh
Say good bye and smile
dry your tears
and think of me once a while

Czy pamiętasz moje zmarnowane życie?
Czy spotkałeś mnie na peronach?
Czy znienawidziłeś czas?
Czy?

środa, 13 stycznia 2010

Po Tobie.

Wiesz? Po Tobie już nie ma świata. Są tylko szczątki słów poskładane w bełkot.
Wiesz? Po Tobie już nie ma życia. Jest tylko egzystencja bez większej emocji, bez większego bólu, bez większego ruchu.
Wiesz? Po Tobie już nic się nie dzieje. Jest tylko dźwięk zza ściany.
Wiesz? Po Tobie już nie ma uśmiechu. Pozostał już tylko niesmak w ustach.
Wiesz? Po Tobie już nie tańczę.
Po Tobie już nie śpiewam.
Po Tobie już nie jem czereśni.