poniedziałek, 28 grudnia 2009

...

-To sen?
-Tak, to sen.

czwartek, 24 grudnia 2009

How is your life today?

Wigilia.

W domu zima.

Poza domem wojna.

xxx

Nie każdy od razu jest Bułhakowem. O nie, o nie...

Mam ochotę przeczytać bardzo dobrą książkę iberoamerykańską! Chyba jeszcze raz połknę "Koleżkę wilka"

A tak poza tym to chuj.

środa, 23 grudnia 2009

24 uwertury.

A ja sobie coś przyrzekłam. I przyrzeczenia się nie trzymam.
xxx

Święta. To demotywuje. Bardzo.

xxx

Bo ja jestem takim słodkim chamem. Ludzie mnie kochają za szczerość. Ludzie mnie nienawidzą za szczerość.

xxx

Obiecałam sobie. Nigdy więcej męskich perfum, nigdy przenigdy już nie na pół. Zawsze chciałam być już sama. Czemu więc? Dlaczego?
Kolekcjonuję chwile, w których się śmieje. Do rozpuku, do łez. A statystyka ta mnie wcale nie zachwyca.
Ktoś kiedyś powiedział, że ja mam dystans do życia. Możliwe, ale nie do mojego życia. Nie do tego życia.
Staram się mieć umiar we wszystkim... Nie wychodzi mi.

xxx

Pamiętasz jak my? Jak my? Chodziliśmy bez celu od drzwi do drzwi? Szaleństwo knajpiane, szaleństwo wyuzdane. Szaleństwo na MY.

W sumie dziś pomyślałam o Ka. Tak z Rodzynem w rozmowie. Był czas kiedy za nią przepadałam. Mamy imieniny tego samego dnia i składałyśmy sobie nawzajem życzenia. I nikt inny nie składał. Odkąd już się nie znamy, nikt nie składa życzeń. A przecież poszło o pierdołę...

xxx

ZakochaNIE. Znów o tym będzie nuta... Bo ja sobie obiecałam, bo ja nie chcę, a to już trochę trwa... Trochę trwa! Nie chodzi mi tu o sprawy damsko męskie, to by było za łatwe, chodzi mi o środek mnie...

xxx

Bo wiesz... My filozofowie z powołania potrzebowaliśmy kogoś, kto patrzy na życie takim, jakie ono jest...

xxx

Ok, ok, you win. You made me feel so low, so low...

xxx

Poskładałam z wielu. Z zakamarków jaźni te 24 piosenki, ale nie było łatwo. Poza tym wiem, że można było lepiej, że coś pomięłam. Poza tym mam ich 25!!

xxx

Odkrywam brytyjską muzykę. Powiem jedno: UWIELBIAM! Ja w ogóle uwielbiam Anglię i zastanawiam się czy.... Na serio zastanawiam się...

xxx

Jak to dobrze, że są jeszzce ludzie, którym posyłasz linki a oni w odpowiedzi nie pytają "Co to kurwa jest??" Jak to dobrze, że oni jeszcze są. To moi przyjaciele właśnie. Bo każdy ich ma. Ale nie każdy może przyjaźnić się ze mną... Ot!

poniedziałek, 14 grudnia 2009

8.

Ooooooosiem stron! Ale stron takich rzygowin, że głowa mała... Aaaaale będzie zalka, będzie! Mam taką małą nadzieję...

xxx

Po spacerze żyję, oswoiłam się już z wszystkimi porankami świata...

niedziela, 13 grudnia 2009

Humaniści pozdrawiają ścisłowców!

Jest godzina 3.09 nad ranem. Idę na spacer. Bo to ja jestem. Spontaniczna, z rzeczami do załatwienia na wczoraj i nie ma dla mnie godzin nocnych, są tylko dzienne "niedospania". Postanowiłam zrobić sobie tą przyjemność i po pisaniu pracy od godziny 10-tej postanowiłam tak! Że idę sobie. Bo to godzina jak każda inna, a ja mam ochotę na spacer!! :)

Z głową w śmietniku, a raczej ze śmietnikiem w głowie...

Poza tym. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Ot co.

Trochę tęsknię, ale tutaj nie o tym. Zupełnie nie o tym! Aaaa bo ja już taki malkontent jestem co cały czas tęskni za czymś. A to za kwiatkami na drzewach na wiosnę, albo za morzem, albo za pierogiem, albo za świętami, albo za słońcem... Tylko za śniegiem nigdy nie! Za śniegiem nie!

Ok. Idę. Znów mnie nosi. Ja chyba nie przesiedzę tego życia... Nie mogę no! Nosi mnie! I pisz tu pracę...

...

Wcale nie jest fajnie...

piątek, 11 grudnia 2009

O 4 lata za dużo.

Dumna. Bo stawiłam w końcu czoła mojemu demonowi. Dwie prace do napisania w ciągu 5 lat to nic przyjemnego. Ja już mam 7 stron! Jeszcze 53 i mam odbębnione! Moja praca, jakby nie było, jest o gównie. Dochodzę do wniosku, że skoro piszę o gównie i wszystko, co dotyczy mojej pracy jest o gównie, to czemu moja praca nie ma być gówniana sama w sobie? :D
Też sobie temat wybrałam. Tosznotwornyj effekt. Tosznotwornyj effekt to ja mam, jak patrzę się na moje wypociny. Tak się patrzę i nic nie rozumiem. Ani to rąk nie ma, ani nóg, ani nawet korpusu. Spłodziłam ułomność, spłodziłam coś strasznego, zrodziłam w bólach coś, co nie nadaje się do tego, by istnieć w ogóle. Ale ważne jest zaliczenie. Ważne jest to, by iść dalej... By pokonywać kolejne dni na uczelni uśmiechem (nie Z uśmiechem!), kombinować, uśmiechać się i przytakiwać jak mówią. Że niby im wierzysz, tak, tak. To oczywiste przecież że semiotyka kultury traktuje o znaczeniu przedmiotów kultury. To takie oczywiste. I tak, tak: funkcja fatyczna w komunikacji międzyludzkiej jest bardzo ważna... Jakby ktoś nie zauważył: studiujemy rosyjski, a nie socjologię kultury! Tak, przyznaję rację: ten ostatni wywód Pelca o teorii reguł znaczeniowych języka mnie bardzo urzekł... I już wszystko jest takie oczywiste! I już zjedliśmy wszystkie rozumy! I już jesteśmy mądrzejsi, a semiotyka terminu "jurodliwyj" bardzo nam się przyda w życiu. Zawsze w towarzystwie można strzelić anegdotkę o jurodliwych w Rosji, czemu nie? Będziem błyszczeć na salonach!

Czasem tak sobie myślę: że o 4 lata za długo. Ze wszystkim. Ze studiami o 4 lata, z ... No właśnie. 4 lata męczyłam się przeokropnie! I z tym, i z tym. Z jednym już dałam sobie spokój, teraz trzeba stawić czoła drugiemu. A ja nie wiem, czy jeszcze mam siłę. Powinnam mieć. Gdzieś miałam zapasy, robiłam! Ale zapomniałam, gdzie je schowałam... Wszystkiego o 4 lata za wiele. O 4 lata za smutno...

Rzucam palenie. Już też mam dość. O .... lat za dużo.!

Live with me.

It don't matter, when you turn
Gonna Survive, you live and learn
I've been thinking about you, baby

By the light of dawn,
A midnight blue ... day and night ... I've been missing you.
I've been thinking about you, baby.
Almost makes me crazy,
Come and live with me.


Either way, Win or Lose,
When you're born into trouble,
You live the blues,
I've been thinking about you, baby.
See it almost makes me crazy

Times, Nothing's right, if you ain't here
I'll give all that I have, just to keep you near
I wrote you a letter, I tried to, make it clear
You just don't believe that i'm sincere
I've been thinking about you, baby.

Plans and schemes, hopes and fears
Dreams that deny, for all these years
I, I've been thinking about you, baby
Living with me, wow

I've been thinking about you, baby

Times, Nothing's right, if you ain't here
I'll give all that I have, just to keep you near
I wrote you a letter, darling, tried to make it clear,
But you just don't believe that I'm sincere

I've been thinking about you, baby
I want you to live with me, wow
I've been thinking about you, baby
I want you to live with me.

http://www.youtube.com/watch?v=2LgrGHWSy6k&feature=fvw

czwartek, 10 grudnia 2009

HOW COME I ENDED WHERE I STARTED?

Właśnie. It's freakin funny. Jak to się stało, że znów jestem u punktu wyjścia? RADIOHEAD MADE MY DAY. Thank You, Thom Yorke.

Mam dziś taki ambitny plan. Bardzo ambitny.

środa, 9 grudnia 2009

"Don't fight me, I know you never do"

Czekanie na cud? Ależ cud się nigdy nie zdarza! Cudów nie ma. Są zbyt cudowne, by mogły istnieć. Dziś znów nie prześpię nocy! Dziś znów powalczę ze światem ciemnym! Powiadają, że geniusze cierpią na bezsenność. Tak? To jest nas zdecydowanie za dużo! Wciąż za wiele... Chodzi mi po głowie piosenka Puscifer lalala "it's just a broken heart, son This pain will pass away" LIKE A KIDNEY STONE! A czy którekolwiek z was wie jak kurewsko boli kamień w nerce?? Just like a kidney stone. Takie sobie pffff, takie nic, tak?? Niech Keenan spróbuje mieć kamień w nerce, przepuścić go przez kanalik moczowy (długi, mozolny kanalik moczowy! Chociaż nie wiem, czy taki długi, jest Anglikiem...)i powiedzieć: just like kidney stone! JUST. Just do it!

Chyba śnią mi się podróże. Chyba chcę stąd uciec. Nie będę jedną z tych egzegetów, którzy twierdzą, że w Polsce zostaną. Bo ja sama nie wiem. Może zostanę, może popłynę, może polecę... Piąty rok. Zmusza do myślenia piąty rok. Praca! Tak, pisz Lubosz, pisz! Pracę pisz jak ci każą. Ale ja zawsze robiłam na opak i zawsze twierdzę, że mam jeszcze czas. A czasu nie ma. Mówię to sobie, mówię i mam tą świadomość, ale jakoś się nie zabieram. Nie potrafię sama siebie przestraszyć. Wszyscy straszą wokół. A ja, że luźno luz i mam czas. Przeraża mnie to... Nieogar 100%. Jak zwykle. Mogło być inaczej??

xxx

I WILL NEVER BE YOUR STEPPING STONE, TAKE IT ALL OR LEAVE ME ALONE...

xxx

Can't stop myself drinking, can't stop being me...

Arriving somewhere but not here.

At the age of sixteen I grew out of hope. SLEEP OF NO DREAMING.
Najlepsze jest Porcupine Tree, przecież nieraz powtarzałam, że na zimę najlepszy jest Steven Wilson, Radiohead na lato, a TOOL i Puscifer all year long. Ponoć "wymiatam" z muzyki, ponoć się znam. Ja nie wiem, ja lubię po prostu...

If you were in my heart I'd surely not break you, I'll keep you in safety, forever protect you, I'll hide you. I HIDE U.

Czas na "Coma white"- smak tych młodych czasów.
A! 16 czerwca jest Metallica w Warszawie! C u there! I tym razem nie będę się uczyła do sesji, nie! Tym razem chcę Hetfielda na żywo! Bo. Lubię wspominać stare dobre czasy z Metalliką. Kawał życia. Kawał muzyki. Śmieszny kawał.

Z Tatą.

[12:56:41] agrrrafffkaaa napisał(a): ja jestem juz stara dusza...
[12:56:59] agrrrafffkaaa napisał(a): mój wiek jest już stary. Za stary
[12:58:43] Tatusiak napisał(a): To co ja mam powiedzieć - chcesz to nękaj starego ojca młodzieńczymi nicniemuszącymi znaczyć fanaberiami - zamień się!
[12:59:08] agrrrafffkaaa napisał(a): co to znaczy nicniemuszacymi?! To wszystko znaczy cos
[12:59:17] agrrrafffkaaa napisał(a): kocham.
[13:00:18] Tatusiak napisał(a): Pewnie - wszystko znaczy coś - (przebiję Cię) BARDZO KOCHAM!!!
[13:00:36] agrrrafffkaaa napisał(a): teskno mi, Panie
[13:00:40] agrrrafffkaaa napisał(a): !
[13:05:09] Tatusiak napisał(a): Gdzie mój rewolwer?
[13:06:17] agrrrafffkaaa napisał(a): w szufladach! :)
Na filmach zawsze jest w szufladach.

-Zaczynam wątpić w świat -rzekł chłopiec do mamy.
-Co przez to rozumiesz, synu? -odrzekła matka.
-Rozumiem siebie przez to. Zaczynam wątpić w świat jaki widzę swoimi oczami. Jaki świat ty widzisz, mamo?
-Ja widzę świat pełe perspektyw dla ciebie, synu. Pełen magii, snów, marzeń, ambicji, kolorów...
-...A dla siebie? Jaki świat widzisz dla siebie?
-Dla siebie nie widzę świata...

-Zaczynam wątpić w świat -rzekł chłopiec do mamy.
-Weź się pierdol. -odrzekła matka.

Zaczynam wątpić w świat. Zaczynam. Tylko wena wraca, a to dobrze. Znów cytat z Borgesa! Znów się on przejawia w moim życiu. Mam takie napady (lękowe?), że nie piszę nic. A potem pisze cały dzień. DZIŚ JEST TEN DZIEŃ! Ale to znów z Borgesa stan, znów tak... Niestety!

KOCHAM CIĘ TATO. I są 2 osoby, którym to mówię. TO mówię. Bo kochać znaczy dać się pokroić. Zawsze za mało czasu... Dlaczego tak? Bo tak. I wiem, że to się zmieni kiedyś. I wiem, że będę sobie wypominać. Wiesz, Lubosz umarłaś jak małolat! Prawda? Ja pamiętam te pamiętniki! Ja wszystko pamiętam. Każdą godzinę, każdy sen, każde muśnięcie ręki, każdą koszulę. Kolekcjonuję. I pamiętam to, jak się uśmiechasz. I pamiętam to, jak się uśmiecham, gdy jestem przy Tobie. Chciałabym, by sie ktoś tak uśmiechał przy mnie... Czas z Tobą na pół, pełen książek, pasji, magii i muzyki. Muzyka lat, muzyka dni. Kiedyś byliśmy tacy, że umieliśmy chodzić po mieście, szlajać się bez celu, skakać po kocich łbach uśmiechając się do siebie. Teraz musi być cel, muszą być pieniądze, musi byc to COŚ, żeby było PO COŚ. A u nas wciąż jest PO NIC. I przyjeżdżam do Ciebie po nic. I kocham Cię za nic. To ty nauczyłeś mnie słuchać muzyki, ty wiesz? Ty wiesz? Kiedyś szlajaliśmy się po zakurzonych knajpach, puszczaliśmy the Cure w szafach grających i opowiadaliśmy sobie anegdoty życia. Życie jest śmieszne, gdy jestem z Tobą. Wciąż będzie za mało czasu by opowiedzieć to wszystko. Pamiętasz jak opowiadaliśmy sobie o Cortazarze? Jak kochaliśmy książki iberoamerykańskie? Jak moczyliśmy je w wannie? (ja nadal mam wannę mimo przeprowadzki, przeprowadzek! Zawsze wanna!) Mam to po Tobie w genach. Mamy idealny układ. Rozumiemy się. I nie musimy dużo mówić, powłóczmy się po prostu...

Praca? Do napisania? Do napisania jest wiele cudowniejszych rzeczy niż praca! Do napisania jest jeszzce tyle nie wypowiedzianych myśli, tyle zdarzeń, tyle marzeń, tyle drżeń...

xxx

"The life and crimes of Richard Ramirez" - ta książka będzie już miała rok za niedługo. NIE, JA NIE JESTEM NORMALNA, mówię przecież...

Heart by half.

Już nie mam cię, już nie masz mnie. Już nie ma nas. Świat już nie ma nas.

Pogodaszaruga, pogoda za długa, pogoda w kratkę, pogoda w paski... Pogoda dla wytrwałych, pogoda dla zmarniałych. Pogoda dla pogodnych!

Ujście zimy znajduje się w moim pokoju, w czterech ścianach mojego jestestwa, w szarudze dnia, w niebieskości ścian na wskroś.

Pamiętasz jak zaciskałaś pięści i jak sine one były? Skąpana w nicości dnia, poprzez wiatr i śnieg, otulona swoim alkoholem, w bezpieczeństwie upojenia, tańczyłaś z liśćmi... To wszystko jest wyrwane z kontekstu, to wszystko jest bez sensu, to wszystko może kiedyś sens będzie miało, rzeczywistość: to już mi zmarniało!

Noce są za długie, by je przesypiać, nie śpi się przy silnym pięknie; te noce skąpane w nowiu są za ciężkie, by je móc pokonywać. Przygniatają ciężarem i nie dają się wyswobodzić z objęć. Dużo czarów, dużo magii, dużo niczego, za mało wszystkiego.

Zawsze lubiłaś się uśmiechać patrząc na mnie. Myślisz, że nie zauważyłem? Jak kradniesz mi spojrzenia, jak się wynurzasz spod znaku cienia, jak przyciągasz zapachy, jak wirujesz, jak wzbudzasz ochy, achy!

Ta historia jest i długa, i niczyja, ta historia się nie kończy, nie zaczyna.
Ta historia jest i o mnie, i o Tobie, ta historia jest już taka sobie.

xxx

Na muszkach jesiennych osiadł wiatr.

xxx

W sumie nie wiem po co znów zaczynam po raz enty, już przecież wszystko jest tu nieważne, pozbawione daty produkcji. Te dni są wyrwane z kalendarza tak jak ja. Jak ja. Nie ma daty ważności, a jednak wiem, że to jest przeterminowane! To lato, ten skwar, siedzenie na balkonie (balkonie!), to jedzenie nocą już jasną, ten niedosyt. To zakochanie! Zakochana byłam w tylu rzeczach naraz. Pasja ta wielka, niczym ucieczka. Pisanie? Spanie? Malowanie? Żałowanie? Czytanie? PISANIE. PI-SA-NIE! NIE! I nie mogłam sobie odżałować tylu rzeczy, tylu słów, tylu marzeń; i nie mogłam przegapić tylu zdarzeń. ZakochaNIE. Przyrzekłam sobie na nie. Nigdy więcej już żałości w sercu, nigdy więcej radości na zmianę ze śmiercią. Nigdy więcej marzeń o rzeczach wielkich. Bo co, bo nic...

Wtargnęło jednak, rozruszyło (rusycyzm?) porządek dnia, zabrało wenę, zabrało mnie. Jakoś się z tym pogodzę, jak ze wszystkim. Zawsze mówię ciche "tak", jak po środku krzyczę nie. Zawsze kiwam głową nie przecząco. Po środku świata stoję ja, ja jak każda inna. INNA! Z szumem w głowie, z pająkiem na ręce, z wiecznymi skarpetkami nie do pary...

Patrzę na to jak świat z telewizora wycieka mi na buty. Zasrał całą rzeczywistość. I już jesteśmy zpikselowani, już jesteśmy w kratkę, już nie mamy o czym śnić...! To takie prawdziwe! To takie ludzkie nie być ludzkim! To takie żenujące, krępujące, osaczające.

Jakoś nie chce mi się zmieniać tej domeny, mimo, że już wszystko opisane tutaj jest poza terminem, tak więc kontynuuję tu, a jednak na nowo. Może tym razem się uda. Uda się? Uda?