sobota, 29 sierpnia 2015

I don't wanna hurt you but you live for the pain
I'm not tryna say it but it's what you became
You want me to fix you but it's never enough
That's why you always call me cause you're scared to be loved
But I'll always be there for you, I'll always be there for you
I'll always be there for you, girl I have no shame

Jeszcze tylko jeden dzień. Wytrzymasz.

środa, 26 sierpnia 2015

RIP

Siedzę w pracy i ludzie gotują sobie lunch. Pachnie kiszoną kapustą. Taką, jaką zawsze robiła Wala... I uderza mnie to cholernie, że już nigdy nie zasmakuje tego babcinego obiadu... Przypomniały mi się stare czasy, jeszcze na Skłodowskiej, kiedy mówiłam jej, że nie lubię kminku i żeby nie dodawała do kapusty. A ona na to: I tak zjesz. I i tak jadłam... Robiła wspaniałą zupę pomidorową, przepyszne mielone (jedyne, które byłam w stanie zjeść) i marchewkę gotowaną z zasmażką. Pamiętam, że kiedy chciałam coś do "słodyczowania", dawała mi rodzynki....... Jak przekomarzała się z Ojcem i to jak wiele mówiła. Gadała na okrągło. Pamiętam też, jak przyjeżdżała do Hermanowej na koniaczka. Wtedy, nonszalancko trzymając kieliszek koniaka w jednej dłoni, popalała papierosa w drugiej... Już nigdy nie napiję się z nią koniaczka i nie zapalę razem z nią papierosa. Pamiętam również jej 80. urodziny, na które pojechałam z Szy. Kryliśmy się za ścianą z papierosem - ona, bo była już za stara, by palić, a ja za młoda; Szy nie chciał podpaść rodzinie, więc stworzyliśmy swoiste trio w ukryciu.

Była pełna władz umysłowych do samego końca. Pamietam, że kiedy dziadek już powoli umierał, opiekowała się nim do samego końca. Silna kobieta. Pamiętam też, że była świadkiem mojego pierwszego - i zarazem ostatniego - wieczorku poetyckiego. Klaskała najmocniej ze wszystkich zebranych...

Uwielbiała mnie. Często pytała się, czy się z kimś spotykam i czy dożyje mojego ślubu...Często pytała też, czy nie jestem głodna - przekonaj babcię, że wcale nie jesteś... Przypomina mi się, jak jeździliśmy w góry - babcia, ja i Ojciec. Uciekaliśmy wtedy z Ojcem przed babcią, żeby w zaciszu lasu napić się browara. Lub pięciu browaów ;) ...Nie mogę jeszcze w to uwierzyć, jeszcze chyba nie dotarło. Pogrzebu nie będzie. Zostanie spalona. I urna zostanie położona obok dziadka.

Skończył się kolejny rozdział w moim życiu.
Spoczywaj w spokoju, babciu.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Dzisiaj umarła. Nie napisałam tej książki....

czwartek, 20 sierpnia 2015

W (przed)biegach.

Zostawiamy sobie wiadomości w biegu. On mi pisze, że żyje i że spotkał się z Tomem i że tęsknił za nim. I za mną. Ja mu, że przeżyłam Grape, mimo tego, że szukałam namiotu przez godzinę. I mimo burzy stulecia. On zaś, że lubi angielską pogodę. Ja mu, że w Pradze pada. Sprawdzamy swoje wiadomości średnio co 12 godzin. Nie mamy czasu. Ja jestem zajęta pracą i projektem dla Jake'a. On jest zajęty odwiedzaniem znajomych w rodzinnym mieście. Stęskniłam się trochę. Ale jestem nazbyt zajęta, przy zwracać na to uwagę... Dziś jest pierwszy wolny wieczór od bardzo dawna. I teraz uderza mnie to, jak bardzo chcę z nim dzielić czas. Jeszcze tylko tydzień...

Jay-K wciąż zaprasza do Londynu. Wciąż jadę. ....I może ON ze mną.

wtorek, 11 sierpnia 2015

I’m sorry babe I’m in a mess
I’m starting something I can’t change
I’m howling for away from you
Our deepest nightmare can come true.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

It's just a stupid phase I'm going through.

Cukier. Jako diabetyk powinnam nosić przy sobie cukier. Cukierki. Słyszałam, że to powoduje, że zła faza po trawie ci spada. Nie mam cukru. Popadam w paranoję. Te ulice są zbyt puste, by dotrzeć do domu. To wszystko jest tutaj. W mojej głowie. Chodź i weź to ode mnie. Tę paranoję, ten hałas głowy, tą niestabilność i asekurację. Wyjmij mi z głowy moje myśli; te głosy, które szepczą do mnie o marności świata.

Przyjrzyj się śmierci z bliska.

Jest we mnie coś, czego faceci się boją. Dlatego nikt nie atakuje mnie w nocy. Mogę spacerować po pustych ulicach bez obaw. Chociaż płacząca za Tobą mogę wydawać się trochę bardziej wrażliwa. Chodź i weź mnie. Nawkładaj mi prawd do głowy, urzeźb mnie w dłoniach; chcę być twoim dziełem. Dziełem, które powstaje lepsze każdego dnia. Ulecz mnie. Wysłuchaj. Nie wyrywaj serc. Do rany powinnam przyłożyć lód. Tak jak mnie uczyłeś: "Jeżeli kiedykolwiek zrobię ci krzywdę, to rany liż tak a tak. I lód przyłóż.".

Pozwól mi być człowiekiem.

Powinnam przyłożyć lód. ...I cukier. Jako diabetyk powinnam nosić przy sobie cukier. Cukierki. Słyszałam, że to powoduje, że zła faza po trawie ci spada.

Spoglądam na telefon. Zero wiadomości.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Poles.

All these broken hearts on that pole
Man, if pole dancers are art you know how many fuckin’ artists I know
Got some new bills in the mail
Got some big favours I owe
Got some good things ahead of me
When these bad bitches let go

Walk your broken heart through that door
Sit yo sexy ass on that couch
Wipe that lipstick off of your mouth

She in love with my crew
She said make enough so I can try some
I thought taking drugs jus’ aint you
Yeah girl, just be you