Mijamy się na ścieżkach Pragi podróżując przez weekend w Uberach, spotykając się w przypadkowych klubach. Zamykamy się w obskórnych kiblach wciągając kreski koki.
"Tak, daj jeszcze jedną tabletkę, tak dobrze mi się tańczy",
"Tak, kup mi kolejnego szota".
Jesteśmy kolorowi, rozbiegani, roztańczeni, rozedrgani. Ruszamy powolnie głową w takt elektroniki, muzyka nas przeszywa, przeżywa-my ją wewnątrz. Elektonika i chemia mieszają się ze sobą w czystą ekstazę.
Zamykam oczy. Powiedz, ze mnie kochasz. Uśmiecham się. Weź mnie do domu. Zaopiekuj się.
W światłach stroboskopów bierzesz mnie za rękę. Wsiadamy do Ubera. Jedziemy nie wiem dokąd. Jest mi błogo i jest mi nieważne dokąd. Mmmm...
Więcej emocji, więcej silnych bodźców, więcej wszystkiego. Przeżyć wszystko całą sobą. Muzykę, świat, tę noc...
wtorek, 17 stycznia 2017
Autor:
Pola
o
wtorek, stycznia 17, 2017
0
komentarze
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Idąc zaśnieżoną ścieżką Pragi miałam poczucie, że wszystko po prostu wróciło do normy. Wszystko jest NORMALNE. Ktoś zdjął ze mnie wielki ciężar; niewidomy głaz z ramion. Odetchnęłam teraz z ulgą i stwierdziłam, że jest fajnie.
On jednak nie pocałował mnie o północy...
Autor:
Pola
o
poniedziałek, stycznia 02, 2017
0
komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)