Chciałabym to wszystko zapamiętać - tak jak pamięta się lato.
Zebrać te wszystkie chwile, skolekcjonować na stałe.
Śmiech do łez.
W końcu ktoś rozśmiesza mi dni.
Chciałabym to wykrzyczeć.
Nie wiedziałam, że umiem jeszcze śpiewać na cały głos "California Dreamin'".
Nie podejrzewałam, że umiem jeszcze płakać ze śmiechu.
Nie znałam siebie takiej od bardzo dawna.
Dziwi mnie, że nie zapomniałam jak tańczyć na środku jezdni o 4 nad ranem.
Niech to trwa.
Niech tak już będzie po prostu.
Spacery w deszczu.
Czuję się tak specjalnie.
Jesteśmy wyjątkowi.
Jesteśmy szaleni.
Pijani sobą i wszystkimi alkoholami świata.
środa, 26 marca 2014
Wszystkie wieczory świata.
Autor:
Pola
o
środa, marca 26, 2014
0
komentarze
sobota, 22 marca 2014
Welcome to the inner workings of my mind
So dark and foul I can't disguise.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 22, 2014
0
komentarze
piątek, 21 marca 2014
Idiota.
Kiedy skończysz pracę skocz do mnie.
Tęsknię za tobą.
Chcę być z tobą.
Chcę czuć twoje ciepło.
Jestem tylko idiotą, który będzie na ciebie czekał rano.
Będę czekał.
Nie musisz nic robić. Przyjdź i połóż się obok mnie.
Wiesz gdzie są klucze.
Obiecaj mi, że będziesz.
Że obudzi mnie twój telefon, że już idziesz.
Ja wstanę i jak będziesz chciała, zrobię nam kubek ciepłego kakao.
Śniadanie może...
Jestem tylko idiotą, który zwariował na twoim punkcie.
-To, że ty teraz śpisz, nie znaczy, że ja nie śnię, J.
Autor:
Pola
o
piątek, marca 21, 2014
0
komentarze
To nie jest śmieszne. Nie jest zabawne. Jest przerażające. Przeraża mnie na tyle, że paraliżuje.
Ale tylko to sprawia, że uśmiecham się do siebie w metrze...
Autor:
Pola
o
piątek, marca 21, 2014
0
komentarze
czwartek, 20 marca 2014
Celebration Day.
Dziś jest celebration day. Uwolniłam się z koszmarów. Ten dzień dzisiaj. To słońce, ta wiosna, ten spacer. Słońce tak pięknie grzało nam twarze. Jakie to piękne!
- Dziś jest pierwszy dzień wiosny! - zapewniał. - Dziś jest pierwszy dzień wiosny! - uwierzyłam.
Tańczyliśmy po kocich łbach, rozpływając się w dniu.
Tak bardzo nie chcę teraz odchodzić, tak bardzo nie chcę pakować świątecznych lampek.
Tak bardzo nie mogę uwierzyć, że to się dzieje, kiedy już podjęłam decyzję...
Dziś odchodzę. Pijemy.
Autor:
Pola
o
czwartek, marca 20, 2014
0
komentarze
wtorek, 18 marca 2014
Konkluzja.
Kiedy na śniadanie palisz papierosa, a na obiad masz fusy kokosa z wody kokosowej. Kiedy ważysz dwa razy mniej, co 4 miesiące temu. Kiedy jesteś wychudzona i wygłodzona i lubisz ten stan. Umieranie na raty - mmmm! Tak mi dobrze.
Dziś na kolację tabletki nasenne.
Autor:
Pola
o
wtorek, marca 18, 2014
0
komentarze
niedziela, 16 marca 2014
The great escape.
So tell me more about the love that you rejected
Tell me more about the trust you disrespected
I still don't know, why did you hurt the very one
Why did you hurt the very one
That you should have protected?
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 16, 2014
0
komentarze
Less than life.
Za mało snu.
Za mało spokoju.
Myśli przybłąkane w ten deszczowy dzień.
Za mało jedzenia.
Za mało pieniędzy.
Obawa przed jutrem.
To mniej niż życie.
Zastanawiam się, czy to życie w ogóle.
Czas pokaże.
Czas pokarze.
Ps. Nie znoszę znów tych myśli, tylko nie one, błagam. Tylko nie one!!!
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 16, 2014
0
komentarze
sobota, 15 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
Like otters.
Zakochana w parku tą wczesną wiosną. We have all the time in a world... Promienie słońca, trawa, Praga, Ty tak realny, że czasem aż bolisz. To był dobry dzień.
Autor:
Pola
o
piątek, marca 14, 2014
0
komentarze
środa, 12 marca 2014
MO
Where is the love we had? love we had?
Where is the love we had?
Oh what a waste of time.
Why does it hurt so bad? Hurt so bad
Why do you always make me cry?
Oh what a waste of time.
Autor:
Pola
o
środa, marca 12, 2014
0
komentarze
wtorek, 11 marca 2014
JR.
Life is a dangerous place cause you know
Who's gonna care for your bleeding soul?
Take a run, take a run with me
Where the sky is blue forever.
Autor:
Pola
o
wtorek, marca 11, 2014
0
komentarze
niedziela, 9 marca 2014
Sunday.
Feels like we've come back from the dead
Heavy night, it was a heavy night
I cannot remember what I said (to anyone)
If we get up now, we can catch the afternoon
Watch the under-fifteens playing football in the park
Let's sleep in St. Leonard's on this alcoholic day
We're doing the best with what we've got
I love you in the morning
When you're still hungover
I love you in the morning
When you're still strung out
I work hard all week, and so do you
We deserve to let off some steam
Less orthodox creeping
We need to rage through this life
There might be ones who are smarter than you
That have the right answers, that wear better shoes
Forget about those melting icecaps
We're doing the best with what we've got
When I'm with you, I am calm
A pearl in your oyster
Head on my chest, a silent smile
A private kind of happiness
You see, giant proclamations
Are all very well
But our love is louder than words
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 09, 2014
0
komentarze
sobota, 8 marca 2014
Kruk.
Edgar Allan Poe.Noc już była, północ zgoła; rozmyślałem w pocie czoła
Nad trwożliwą tajemnicą z dawna zapomnianych ksiąg,
Przysypiając niespodzianie, gdy rozległo się pukanie,
Jakby ciche chrobotanie w mój samotny, senny dom.
"Jakiś gość", powiadam sobie, "w mój samotny stuka dom,
Nocny gość - i tylko on".
Ach, dokładnie to pamiętam: zima, grudzień, noc posępna,
Ogień, co dogasał w mękach, słał na ziemie legion zmor.
Nagle zapragnąłem świtu, wiedząc, że już nie wyczytam
Z ksiąg pociechy i dosytu po najmilszej mej Lenore!
Tej, o której aniołowie jedni mówią dziś - Lenore -
Ja już nigdy! Nevermore!
Skrzętny, smętny, jedwabisty szelest zasłon płomienistych
Płoszył, groził, budził jakiś lęk nieznany dotąd mi,
Więc, by serce oszalałe uspokoić, powtarzałem:
"Puka ktoś - a ja zaspałem. Puka ktoś do moich drzwi.
Zagapiłem się, zaspałem, a tu puka ktoś do drzwi!
Nocny gościu - czy to ty?"
Zaraz jednak, czując w duszy nowy przypływ animuszu,
"Panie!", mówię, "czy też - Pani! Wybaczenia udziel mi,
Gdyż jest faktem, że drzemałem i pukania nie słyszałem,
Było bowiem tak nieśmiałe twe pukanie do mych drzwi,
Żem nie wiedział - czy je słyszę, czy to tylko mi się śni -"
Otworzyłem. Noc i mgły.
Martwą ciszę wiercąc wzrokiem, nie ruszyłem się ni krokiem,
Tylko drżałem, śniąc na jawie sny o jakich nie śnił nikt.
Ciemność była niewzruszona Cisza była niezgłębiona.
Tylko ciszy szept - "Lenora!" - zjawił się i zaraz znikł.
To mój własny szept - "Lenora!" - echo oddawało mi.
Echo. Ciemno. Nocne mgły.
Drzwi zamknąłem. Stoję w cieniu, z biedną duszą na ramieniu,
Gdy wtem słyszę znów pukanie, donośniejsze niźli wprzód.
"To z pewnością coś na dworze, coś u okna wisi może;
Sprawdzę, co też to być może i wyjaśnię cały cud.
Tylko serce uspokoję i wyjaśnię cały cud:
Wiatr kołacze do mych wrót."
Szarpię okno - nic! - a potem z wielkim szumem i trzepotem
Kruk postawny wszedł do środka, zwiastun dawnych, świętych dni.
Ni dzień dobry, ni ukłonu, tylko wzleciał bez pardonu,
Jakby był u siebie w domu, nad komnaty mojej drzwi.
Na Pallady siadł popiersiu, które strzegło moich drzwi.
Przyszedł, wzleciał, siadł i tkwi.
Był mój gość ebonitowy tak dostojny i surowy,
Żem uśmiechnął się wbrew sobie i tak mówię, czyniąc skłon:
"Chociaż łeb twój łysy nieco, widać żeś jest nie byle co.
Groźny, górny i złowrogi - skąd przybywasz? Jak cię zwą?
Czy z plutońskich brzegów nocy tu przybywasz? Jak cię zwą?"
"Nevermore!", powiada on.
Zadziwiłem się niezmiernie, że przemawia tak misternie,
Chociaż sensu w jego mowie nadaremnie szukać by,
Bo czyż widział kto nad drzwiami, na popiersiu Pallas pani
Ptaka, który by powiadał wprost, że imię jego brzmi -
Ptaka, czy też inną zgoła bestię, której imię brzmi
"Nigdy więcej?" Chyba nikt.
A kruk sterczał niewzruszenie na Pallady biustu scenie,
Rzekłszy jedno tylko słowo, jakby duszę zawarł w nim.
Ani słowa już nie wznieci, nieruchomym ślipiem świeci,
Aż szepnąłem: "On odleci, rzuci domu mego próg.
Zniknie za dnia jak nadzieje, rzuci mój samotny próg".
"Nevermore!", zakracze Kruk.
Wypowiedział to tak nagle, tak dorzecznie i dosadnie,
Żem aż drgnął, lecz myślę zaraz: "Jedno słowo tylko zna,
Widać jego pan poprzedni, bólem zdjęty, błędny, biedny,
Sforą plag prześladowany, wciąż powtarzał tylko to -
Lotnych plag ścigany sforą mówił w kółko tylko to: -
'Nigdy więcej! Nevermore'"
Uśmiechając się wbrew sobie kruczoczarnej tej osobie
Miękki fotel przysunąłem gdzie popiersie, ptak i drzwi
I w poduszki zapadając, wnet zacząłem łączyć w całość
Luźne myśli, pragnąc dociec, co też ów z zaświatów ptak,
Miał na myśli, mówiąc tak.
Tym swe myśli zatrudniłem, lecz nic głośno nie mówiłem
Do ptaszysko, co płomiennym okiem świdrowało mnie.
Snułem racje i dowody, głowę wsparłszy dla wygody
Na obiciu aksamitnym, gdzie blask lampy ślizgał się;
Tam, gdzie ona swojej głowy, gdzie blask lampy ślizga się,
Nie położy już - o nie!
Wtem w powietrzu gęstym, parnym - woń kadzideł niewidzialnych;
Puch kobierca stopą smukłą musnął Seraf, co je niósł.
"Przez anioły, znaki święte, Pan Bóg zsyła ci nepenthes!"
- zawołałem w głos - "Nepenthes, byś zapomniał o Lenore!
Pij, nieszczęsny, pij nepenthes, i zapomnij o Lenore!"
Kruk mi na to: "Nevermore!"
"Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Czy Kusiciel, czy kurzawa śle cię tutaj na mój próg
- O! Sterany, lecz nietknięty! - na bezludny ląd zaklęty,
Na ten dom mój grozą zdjęty - mów mi prawdę, błagam, mów:
Czy jest balsam w Gileadzie, abym ją zapomnieć mógł?"
"Nevermore!", zakracze Kruk.
"Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Na to niebo wysklepione, gdzie nasz wspólny mieszka Bóg -
Czy w Edenie Żyje ona? I czy wezmę ją w ramiona,
Tę, o której tylko anioł po imieniu mówić mógł?
Moją świętą, jasną, czysta, gdy w Edenu wejdę próg?"
"Nevermore!", zakracze Kruk.
"Gdy tak twardy jest twój upór - precz stąd, diable! precz stąd, kruku!
Wracaj w burzę, skąd przybyłeś i w plutoński nocy brzeg!
Czarne pióro niech, mój panie, nawet tutaj nie zostanie
Na pamiątkę tego kłamstwa, którym uraczyłeś mnie!
Zabierz dziób z mojego serca i Pallady opuść biust!"
"Nevermore!" - Więc nigdy już?
Zamilkł po tej odpowiedzi i wciąż siedzi, i wciąż siedzi,
Na Pallady biuście bladym; nad nim lampy złota kruż.
Szklanym wzrokiem w dal wpatrzony, niczym demon rozmarzony;
Na podłogę cień dziobaty rzuca lampy złota kruż,
Cień, co duszę mą nieszczęsną, jak posępny srogi stróż,
Więzić będzie - zawsze już.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 08, 2014
0
komentarze
środa, 5 marca 2014
Rozmowy pozbawione sensu.
"Kto jak kto, ale Ty powinnaś wiedzieć, że nie biorę życia na poważnie. Jest to jest, nie ma to nie ma. To nie ma większego znaczenia"
Autor:
Pola
o
środa, marca 05, 2014
0
komentarze
Rozmowy o niczym tak naprawdę.
[17:35:39] Tatusiak: Głupoty! Jesteś piękna i młoda!
[17:35:55] agrrrafffkaaa: mam prawie trzydziestkę!
[17:36:37] agrrrafffkaaa: budzę się codziennie z ogólnym poczuciem porażki, może z czasem minie...
[17:37:22] Tatusiak: To co ja mam powiedzieć? Trzydziestka, kochanie to dopiero początek...
[17:37:47] agrrrafffkaaa: Chyba nie w tych czasach...
[17:37:59] agrrrafffkaaa: Zresztą sama nie wiem, czy chcę dalej... Próbować...
[17:38:11] agrrrafffkaaa: chyba będę sobie tak se. Byle by tylko...
[17:39:02] Tatusiak: Tak mi nie mów, nawet przez sen - jasne, że jeszcze zechcesz.
[17:39:28] agrrrafffkaaa: Zobaczymy, na razie nie chcę niczego. Przynajmniej wmawiam sobie.
Autor:
Pola
o
środa, marca 05, 2014
0
komentarze
poniedziałek, 3 marca 2014
Katowice.
Czasami siedzę wieczorem i rozmyślam o tym, co było, wspominam sobie najmilsze chwile w życiu (jest ich strasznie mało i dlatego zawsze wspominam te same) i zawsze mi się ryczeć chce. (...) Wieczorem ryczeć mi się chciało, nie bynajmniej z powodu filmów, ale po prostu, że ładna pogoda, a ja jestem tu sam, nie wrócę już do Sanoka, mam przed sobą sesję (...) i świadomość, że nie ucieknę NIGDY.
Autor:
Pola
o
poniedziałek, marca 03, 2014
0
komentarze
niedziela, 2 marca 2014
Lady Pola.
Another shot of whiskey, can't stop looking at the door.
Wishing you'd come sweeping in the way you did before.
And I wonder if I ever cross your mind?
For me it happens all the time.
Autor:
Pola
o
niedziela, marca 02, 2014
0
komentarze
sobota, 1 marca 2014
I love him.
Jutro mój Tatuś do mnie przyjedzie, znów poczuję jak to jest mieć rodzica, yeeey!
PS. On się nie chce do tego przyznawać, ale stworzył kogoś na podobieństwo swoje. I on to wie, i ja to wiem. I mamy przejebane.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 01, 2014
0
komentarze
I think I will call you on the telephone and tell you about all those things that I've been missing.
Rozmowy do rana z Madejem. Jestem pierwszą osobą, która umiała go zrozumieć. Bo ja umiem myśleć abstrakcyjnie - odpowiedziałam mu. Ręce mam skostniałe po spacerze z nim na pół.
Za bratem w Katowicach i za piwem w tych wszystkich mordowniach. Za "Trzynastką". Za tym osiedlem. Za papierosem z Mi nad ranem przy kawie. Za wszystkim tym, co jest w tej chwili pozbawione barwy i kształtu. Tęsknię.
Za tym pokojem. Za jednym telefonem, żeby iść na spacer. Za Mariacką - też. Za Mon. Za polskością. Za tym miastem rozkopanym. Tęsknię.
Wieś! Tęsknie za tymi ścieżkami w lesie, które znałam na pamięć. Za rowerem. Za balkonem. Za Modrzewiową. Za młodością. Za naiwnością. Tęsknię.
Świat mnie rozczarowuje każdego dnia, nie potrafię tak żyć. Czekam wciąż na to, aż znajdę swoje miejsce na ziemi, ale to się nie zdarza. Czekam na wenę. Na to by się stać, by nadejść. To się nie dzieje. Świat mnie nie lubi. Wypina się dupą.
Za tymi nocami w samotnym mieszkaniu, kiedy kładłam się dopiero o 7. rano w obawie, że coś złego może się stać, kiedy będę spać, więc czuwałam do rana. Za śmiechem do łez. Za talentem. Tęsknię.
Umrę niezrozumiana. Tęskniąca za czymś nieokreślonym. Za wszystkim. Chyba.
Całe szczęście mam co wspominać i do czego tęsknić. Inaczej byłabym już naprawdę pusta.
"Wracaj tu, tu byłaś szczęśliwsza"
Autor:
Pola
o
sobota, marca 01, 2014
0
komentarze
"(...) Dlatego też tłumaczą to tak: zwariowałem, zszedłem na psy, syn dobrej rodziny, wykształcony, ale zdeklasowany półidiota, który nie nadawał się do poważnej pracy, wstyd rodziny..."
Z babcią lepiej. Nie wiem, wydaje mi się, że ja miałam wielki wpływ na jej ostatnie samopoczucie. Ja i moje przygody z ostatnich trzech miesięcy. Rozstroiło ją to, rozdwoiło na trochę. Przecież płakanie w rękaw dało ulgę tylko mi. Może moja wizja bycia podróżującą artystką wcale nie przypada jej do gustu. Może moje szczęście nie równa się szczęście innych. Staram się nad tym zastanawiać i zaczęłam po prostu rwać do przodu. I żyć własnym szczęściem. Chwil półzidiocenia mam teraz jakby więcej. Mam to swoje życie na zamówienie. Czekam na rozwój akcji. Przede mną cholernie długa droga. Jest jak staje się, próbuję nie myśleć.
Autor:
Pola
o
sobota, marca 01, 2014
0
komentarze