piątek, 29 maja 2015

C'mon and do it!

Dziś zaprosiłam Ell. na obiad, bo wrócił z tych swoich Eurotripów. Jemy, chyba mu smakuje. Po chwili oddalił się do toalety. Ja nadal jem. Słyszę przez drzwi: "Ewww masz półkę w klopie, zapomniałem już!" - mówię mu, że półki są fajne, bo nie słychać plumkania przy grubszej sprawie i że to jest całkiem ok. On wychodzi z kibla i mówi mi, patrząc prosto w oczy: "ale tak śmierdzi bardziej!" - bardzo przejęty. Ja na to: "Elly, czy my musimy rozmawiać o tym przy obiedzie?"

Jak ja go uwielbiam! Glad you're back!

Vol 2.

"Rzeźbisz ciszę słowami" - G.P.

"Przez plątaninę czasu
Przez świat zabutelkowany
Jestem tu i czekam na te wszystkie nie nazwane dni.
Zaraz rozniesie się ślepy krzyk jesieni
Jestem tu i czekam na bezimienne mgły nocy.

Gdy zimą zapukasz w okno
Zimą śliską i szklaną
Wpuszczę cię do swoich marzeń

Latem, gdy siądziesz pod drzewem
Ukazując swą twarz z profilu
Ja wciąż jestem tu i czekam na tę jedyną chwilę, bym mogła ją nazwać."

19.9.2004

"O rynny uderza smutek dnia"

2.03.2005

"Pachnie diabłem"

21.06.2005

czwartek, 28 maja 2015

2004.

Po czytaniu tego pamiętnika napisałam do Grześka, bo w sumie 2004 należał do niego. Gadamy, gadamy, wspominamy i zwieńczyliśmy tę rozmowę jego hasłem: "Jesteś jedyną dziewczyną, dla której zabiłem kaczkę. Już nigdy dla żadnej nie zabiłem kaczki" - byli chłopcy, tacy cudowni! :)

Słodkie szkło.

Czytam stary pamiętnik.

"Kwiatki na drzewach, dni pachnące słońcem, powietrze gęste od ciepła. Poranki przy otwartym oknie. Powtarzanie wiosennych rytuałów co roku. Ta piosenka jednak przypomina mi jak wiele się zmieniło"

22.4.2004

"Ale niech oni mi dadzą wszyscy święty spokój. Ja chcę tylko słuchać muzyki i móc pisać. Nic więcej."

27.04.2004

"Ta duchota, ten skwar zawieszony gdzieś między powietrzem i spaniem przy otwartym oknie.
Ktoś próbował cię wybudzić z wiecznego snu. Wieczny sen. Wieczny żywot. Pióro wieczne. 
Kolekcjonujesz zapachy, a każdy z nich kojarzy ci się z innym etapem twojego życia.
Pamiętaj, że twoje serce jest ze szkła. Nie wstydź się tego, każdy ma odłamki szkła powbijane w serce. I tak trwamy. I tak musimy wytrwać. 
Ciemność. Umierasz już. Od środka gnijesz.
Ręka wysychła ci od pisania opowiadań, które teraz zbierają kurz w szufladzie.
Powinieneś sobie pomóc. Bo jeżeli ty tego nie zrobisz, nikt nie zrobi tego za ciebie.
Ręce pachną ci kwiatami. Wiesz?
Nie zwariuj - o jedno cię proszę."

4.05.2004

"Muzyka jest po to, by jej słuchać, a nie mówić o niej" [...] "Zapomnieć, że istnieje świat. Po prostu pisać. Pisać i snuć te przypowieści o ludziach, którzy - tak jak ja - zapomnieli jak się żyje."

5.05.2004


środa, 27 maja 2015

Ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie i przestań wyć, PRZESTAŃ WYĆ, przestań płakać!

Jedź, rób, idź, poznawaj.

Ok, dzisiaj rzuciłam pracę - Aaaaah!! Czuję się o niebo lepiej. Potrzebuję teraz odpoczynku, daję sobie 2 tygodnie na zdecydowanie, co dalej. Mam już pewnych faworytów wśród tego, co powinnam teraz zrobić. L., świat stoi otworem - jedź, rób, idź, poznawaj.

WOLNA!!!!!!!!

wtorek, 26 maja 2015

Na skałkach było przepięknie. Wdrapaliśmy się na klify (ja z tą nogą ;) ), otwarliśmy wino i rozłożyliśmy śpiwory. Po czym zasnęliśmy pod gołym niebem. Obudziliśmy się w środku nocy. Po środku kanionu. Postanowiliśmy wracać do domu. W ciemności. Przez las. Zgubiliśmy się, haha! Dotarliśmy do zamku, przebiedowaliśmy trochę pod zamkiem i ruszyliśmy do domu. Nawet nie rozkładaliśmy namiotu.

Fajnie to wspominam. I to Years&Years w uszach, mmm! W ten weekend następny trip. No i gra!

...Jutro znów do lekarza. Chirurga tym razem. Robi się ciekawie, czekam na rozwój wydarzeń.

poniedziałek, 25 maja 2015

We, everyday sinners.

piątek, 22 maja 2015

what's up?

Gdy jechałam dzisiaj do lekarza, zastanawiałam się kiedy chłopcy wyrastają na mężczyzn. Czy jest jakiś określony wiek? Nie chodzi mi o fizyczność. Chodzi mi o to, kiedy mały Grzesiu postanawia kłaść ostentacyjnie ręce na biodrach i przytakiwać w zrozumieniu; kiedy Grzesio postanawia przejmować się rzeczami i kiedy postanawia zapuścić brodę... Kiedy małe robaki z koparką w piaskownicy postanawiają, że będą pocierać brodę prawą ręką w oznace zastanawiania się. Nie znam tej chwili, nie umiałam wychwycić tego czasu, ale wydaje mi się, że ten czas jeszcze nie nastał wśród moich znajomych.

Po drugie, uświadomiłam sobie, że zawsze miałam zbyt emocjonalny stosunek do życia. Do wszystkiego. Tyle rzeczy zrobiłabym inaczej, gdyby się wydarzyły w innym czasie. Ell nauczył mnie jednej ważnej rzeczy - nie brać wszystkiego zbyt poważnie, nie brać niczego zbyt emocjonalnie. On mnie nieświadomie uczy bardzo wielu ważnych rzeczy. Nauczył mnie, żeby wszystko na chłodno kalkulować. Myślę, że dlatego tak dobrze się rozumiemy. On mnie uczy opanowania, ja go uczę dystansu do siebie. I na tym polega nasza przyjaźń. Uczymy się. Dlatego lubię poznawać nowych wartościowych ludzi. Teraz podróżuje sobie po Europie, od czasu do czasu dając znak, że żyje. Ale naprawdę brakuje mi go tutaj. Brakuje mi naszych wspólnych wypadów na koncerty, naszych rozmów i naszego wspólnego słuchania Radiohead i Local Natives. Wraaaacaaaaj! Mam Ci tyle ważnych rzeczy do opowiedzenia.

Ale... Z drugiej strony... Kogo ja chcę nabrać? To ja będę tą, która zostawi i odejdzie. On sobie może podróżować parę tygodni po Berlinach i Budapesztach. To ja w końcu machnę ręką. Ja wiem i ja się znam. Nie podchodzę do tego zbyt emocjonalnie, tak jak mnie uczył, ale kiedyś trzeba po prostu powiedzieć: dość. Dość mam tego świata i tej rzeczywistości. Chcę zmienić ziemię. I mimo tego, że kiedyś zmienię, prędzej, czy później - z naciskiem na prędzej - on zawsze już będzie kimś wyjątkowym. Jak Daniel, jak Mi, jak wszyscy ci, których odwiedzam na drodze...

Dużo do myślenia jak na wycieczkę do lekarza, nie? I czemu do lekarza? - Moje nogi dają o sobie znać. Cierpię na poważny uraz śródstopia teraz. Nigdy jakoś nie byłam piechurem, ale to, co się teraz dzieje, bardzo mnie przeraża. Nie umiem chodzić i jeżdżę na te wszystkie badania, rentgeny... Ale to nic nie daje, bowiem problem pozostaje nie rozwiązany. Nie wiem już co mam robić. I wkurza mnie, że nikt nie potrafi mnie zrozumieć, że nikt nie potrafi wejść w moje buty i poczuć się niepełnosprawnym. Bo... W sumie... to jestem niepełnosprawna. Nie umiem się poruszać o własnych nogach. Wszędzie jeżdżę rowerem, bo nie trzeba wtedy chodzić. Ja tak nie chcę, nie mogę tak.

Jutro jadę pod namiot na zamek z Pawłem. Już mu zapowiedziałam, że nie możemy dużo chodzić, bo moja łapa mnie nadal boli... Powiedział, że obiecuje i że będzie "czill nad jeziorem" - ja tylko mam nadzieję, że nie trzeba będzie dużo chodzić do tego jeziora... Bardzo się cieszę znowu na biwakowanie. Stęskniłam się za tym. Jezioro, wino i namiot - idealny plan dla niepełnosprawnej, niespełnionej mnie.

poniedziałek, 18 maja 2015

Myfavoritetypeofyou

Doszłam do wniosku, że jestem beznadziejna w podejmowaniu decyzji. Ale tak beznadziejna, że juz bardziej się nie da.

Bo się boję.

Bo za często pytam się siebie: dlaczego? Po co?

A czas nadchodzi nieubłaganie. Czas podjąć decyzję. O której już od dawna myślisz, ale wypierasz ze świadomości. Trzeba działać, trzeba czasem zostawić, czasem się oddalić. Spalić mosty i nie oglądać się za siebie.

poniedziałek, 4 maja 2015

IAM{X}.

- Close your eyes and think of England.
- But I just can't think of England, I can't see the picture, I'm still running from the fire.

Especially me and probably you.

'Cause if we knew where we belong
There'd be no doubt where we're from
But as it stands, we don't have a clue
Especially me and probably you...