wtorek, 12 czerwca 2012

poskładaNIE.

W czerwcu miały się poukładać dni i nie być już takie zakurzone i o smaku wina.
Miało wszystko stanąć na nogi, miałam ja stanąć na nogi.

A okazuje się, że to kolejne dni wyrwane z kalendarza, nic więcej.
Kasuję je wybitnie, wydzieram i wyrzucam do kosza.

Pamiętasz? co ta za pojemnik, skoro brak w niej rzeczy ważniejszej niż wszystko?
Muszę mieć taki kontener na śmieci, w którym zmieści się cala rzeczywistość.

Ot.

Zwalczam dni do oporu, boję się nocy.

Dziś na obiad pomidorowa.

Brak komentarzy: