Zostawiam ślady pudru na wyświetlaczu mojego telefonu.
Wszyscy przypominają sobie o mnie w piątki.
Rozmawiam z nimi bez większej emocji.
Tusz do rzęs kruszy mi się na policzki.
Papierowy romans.
Elektroniczny romans.
Przykryję swoje odbicie w lustrze kocem i udam, że dziś nie żyję.
Wyłączam telefon, skrzynkę mailową.
Porzucam marzenia o gwiazdorstwie.
Nie czas dziś na to.
Uśmiechem próbuję kłuć.
Żartem próbuję gryźć.
Nie do twarzy mi dziś z ludźmi.
Ja dziś się hipnotyzuję
Izoluję.
Pasuję.
Idę.
Ale nie z nimi.
piątek, 18 marca 2011
Life is the thing you could die for.
Autor:
Pola
o
piątek, marca 18, 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz