sobota, 12 marca 2011

Zamaskuję mój uśmiech milionami powodów, dla których nie powinnam się uśmiechać.
Wydobywam myśli z podjaźni, zamieram w bezruchu po raz kolejny.
Wymyslę się na nowo, umaluję usta i pójdę marzyć o tobie.
W nocy przytulam się do swoich wspomnień.
Taka magia wieczoru, takie wieczory jak ten.

Zamieniam cię w dzieło sztuki.
W zwierzątko domowe.
We wszystko, czego nie miałam dotychczas.
Jeżeli teraz zostaniesz, uśmiechnę się bez zastrzeżenia.
Twoja obecność jest puchem na mój upadek.
To dobrze.
To się śni.

Brak komentarzy: