sobota, 18 października 2014

Sarah Kane.

B Pozwól mi odejść.
C Nigdy więcej nie chcę ci kupować prezentów na Boże Narodzenie

A Chcę zasypiać przy tobie i robić ci zakupy i nosić za tobą torby i mówić jak bardzo lubię być z tobą ale oni wciąż każą mi robić głupie rzeczy.
M To nie ja, to ty.
B Pieprzenie bez sensu.
M Rozkład zajęć.
C Plan na sześć miesięcy.
A I chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i wychodzić razem żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz z talerza i spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z twoich wariactw i dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać żeby przynieść ci kawę i bułeczki i drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o północy i nic sobie nie robić kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy nie masz zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego wieczora i zabierać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki twoją
i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy nie mam racji i cieszyć się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować że nie znam cię od zawsze i mieć w uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się czerwone a drugie niebieskie włosy opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci że jesteś wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz, że cię odrzucam i dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim jesteś naprawdę ale i tak cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w anioła leśnym chłopcu, który z miłości do ciebie przeleciał ocean i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak głębokie że brak słów żeby je wyrazić i chcieć kupić ci małego kotka, o którego będę zazdrosny bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy w końcu sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować ci prezenty których nie chcesz i odnosić je do sklepu i wciąż na nowo prosić cię o rękę, mimo że odmawiasz mi już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mi na tym nie zależy chociaż zależy mi bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć że zatraciłem się cały i mimo to wiedzieć że przy tobie jestem bezpieczny i opowiadać ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie najlepsze bo jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałbym tego nie robić i mówić ci prawdę kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że sobie tego życzysz i gdy myślę że wszystko skończone czepiać się ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapomnieć kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakimś cudem jakimś cudem jakimś cudem opowiedzieć ci chociaż trochę o / nieprzepartej dozgonnej przemożnej bezwarunkowej wszechogarniającej rozpierającej serce wzbogacającej umysł ciągłej wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję.

A J a k m o g ł a ś m n i e t a k o p u ś c i ć?

C Mój smutek nie ma związku z mężczyznami. Załamałam się bo umrę.
A Na długo przed tym zanim mogłem wielbić ciebie całą, wielbiłem te przebłyski ciała które udało mi się zobaczyć.
B Kobieta z oczami smoka.
A Niebieskie z zielonym refleksem.

A Nie mam muzyki, Chryste tak bardzo chciałbym mieć muzykę ale mam tylko słowa.

B Myślę o tobie.
A Marzę o tobie.
B Mówię o tobie.
A Nie mogę wyrwać cię z siebie.
M To dobrze.
B Lubię jak jesteś we mnie.

C Pragnę... Łaknę białego na biało-czarnym, ale moje myśli w olśniewającym technikolorze galopują, poganiają mnie do życia, zdzierają ze mnie ciepły kocyk-niewidkę za każdym razem kiedy zapewnia że mój umysł rozwieje się w nicość.
A Większość ludzi.
B Żyje
A Wstaje,
B Żyje
A Moje puste serce napełnia się ciemnością.
M Napełnia się pustką.
B Zadowala się niczym.

A Marna, marna miłość.
C Nic nie czuję, nic.
B Wróciłem.
C Gdyby ona odeszła...
A Umrę.
M Ta ohyda trwa wystarczająco długo.
C Robaki wszędzie robaki.
B Nie ma drugiej takiej jak ty.
C Wszystko czemu przyglądam się naprawdę z bliska, roi się od białych larw.
A Spowity w czerń.
C Otwieram usta i pełno ich we mnie, wpełzają mi wprost do gardła.
B Coś się zdarzyło.
A To przerażające.
C Próbuję je wyciągnąć ale robią się coraz dłuższe i dłuższe, nie mają końca. Przełykam i udaję, że ich nie ma.

M Wszystko to bez znaczenia bo ja i tak cię nie kocham.
A I cały drżę, łkam na wspomnienie jej kiedy mnie kochała, zanim stałem się jej prześladowcą, zanim zabrakło we mnie miejsca dla niej, zanim przestaliśmy się rozumieć, tak naprawdę na wspomnienie chwili kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz, z radosnymi oczami pełnymi słońca, i dygocę z żalu za tamtą chwilą od której nieustannie uciekam byle dalej.
B Zacznij jeszcze raz, zacznij jeszcze raz.

A Przysięgam nie mam siły patrzeć na ciebie.

C Nie ma nikogo kto nienawidzi mnie bardziej niż sama siebie nienawidzę.

M Dlaczego tak dużo pijesz?
B Fajki zbyt wolno mnie zabijają.

C Ma siebie kurwa powyżej uszu i czeka czeka czeka że wydarzy się coś i życie zacznie się na nowo.

C Nie zgadzam się na to, żeby być sobą.
A Na moich oczach tracisz rozum.
M Rozum spokojnie wymyka się spod kontroli.
B Pozwól mi.
M Odejdź.

B Siedzisz mi w głowie tak jak potrafią tylko nieobecni.

C Jestem kurwa bardziej wściekła niż ci się wydaje.
A Nie mogę ci ufać i nie mogę cię szanować.
C Już nie jestem uczciwa.
A To przez ciebie i nie mogę cię kochać.
M Powrót do życia.
C Pusty parking którego nie mogę opuścić.
B Na niebie miasta dudni strach.
M Nocą pustka śpi pomiędzy domami.
C Pomiędzy autami w zatoczce.
B Pomiędzy dniem i nocą.
A Muszę być tam gdzie mam być.
B Pozwól
C Mi
M Odejść
A Świat zewnętrzny jest bardzo przereklamowany.

C Nienawidzę cię,
B Potrzebuję cię
M Potrzebuję bardziej.
C Potrzebuję zmiany.

M Dorośnij i przestań oskarżać Matkę.
A Życie się zdarza.

B Mam złamane serce.
A To nigdy nie była moja wina.
M Ciągle powracałeś.
B Teraz i zawsze.
A Przestałem walczyć o ciebie.

A Złamałem jej serce, czego chcę jeszcze?

B Okrąg jest jedyną figurą geometryczną określoną przez swój środek. Problem jajka i kury tu nie istnieje, środek był pierwszy, potem przyszedł obwód. Ziemia, z definicji, też ma środek. I tylko głupiec wierzy że może sobie iść gdzie mu się podoba, bo środek przytrzyma go na powierzchni, nie pozwoli wylecieć z orbity. Wystarczy że twoje poczucie środka przemieści się, wyskoczy ze świstem na powierzchnię, koniec z równowagą. Koniec z równowagą. Koniec z równowagą dziecinko.
C Kiedy ona odeszła –
B Pękł kręgosłup mojego życia.
C Przyprowadź ją z powrotem.

B Nie jesteś złym człowiekiem, po prostu za dużo myślisz.
C Pozwól mi się schować.

C To ja. Żyję na pełnych obrotach. Zawsze w ruchu, nigdy jedna rzecz, potem druga, zawsze od jednej skrajności po najdalszy kres drugiej.
B Słodka.
B Tak parszywie słodka.
C Gdzie się podziała moja osobowość?
A Jestem już na to za stary.
M Nie mogę kochać cię mniej.
B Nie mogę kochać cię bardziej.

A Moje życie to nic specjalnego,
C Strumień przypadkowych wydarzeń wszyscy tak mają,
A Strumień w słonym oceanie, który nęka, nęka, ale nie zabija.

B Znalazłem ją
A Pokochałem ją
C Straciłem ją
M Koniec.
Cisza.

Brak komentarzy: