Każdy kiedyś umierał od środka. Gniły mu żyły, mózg nie istaniał, sumienie nabrało innego znaczenia. Każdemu udało się pokonać małe śmierci. Każdy z nas kiedyś był tą kartką wyrwaną z kalendarza...
Po co się truć padliną dni? Po co mówić sobie "jestem" jak tak naprawdę sie kiedyś było? Teraz to już jest bez znaczenia. Zwalczasz dni jak schody w przyciemnej klatce.
Właśnie, masz rację - obudzić się choć raz bez tego poczucia winy, że można było przeżyć ten wieczór inaczej, że można było zmienić tą beznadzieję. Zmienić w co?
xxx
Zapełnia mi się mózg. Głowa ciężka od wszechwiedzy.
xxx
Jutro Tatuś idzie do szpitala. Ja pamiętam. Ja nie mam czasu, a pamiętam. Ja się dam za Ciebie pokroić, tylko nie rób mi tego teraz. Jutro mam egzamin, wiesz? A zamiast na egzaminie będę z Tobą i trzymać Cię za rękę. Bo nie możesz mi tego zrobić, nie teraz, nie tutaj, nie przy ludziach!!
xxx
Dni bez snu. Noce bez myśli. Ile jeszzcze można tak przeżyć życie? Z wiecznym aluminium przy ustach, z szumem godzin, z nienarodzonym talentem.
Węgiel w płucach. Unicestwianie się co dnia. Tylko po to, by odrodzić się kolejnego świtania i zapytać się siebie o godzinę.
xxx
Czekanie. Najstraszniejsza forma rozrywki. Czekanie na bliżej nieokreślony mniejszy chaos, na poukładane ksiązki na półkach, na kolejny sen...
Dziś świat stał się obły i tłusty. Dziś już mu nie wierzę. Dziś pokonam świat...
xxx
I am mine. Masz rację. Niczyj inny, tylko swój. Dlaczego zatem tak bardzo jesteśmy zależni od innych? Po co? Po nic?
To ciekawe, ale codziennie w nas umiera świat. Rozkłada się, a my naiwnie co świtania wierzymy, że da się to jeszcze naprawić. Muszę Cię zmartwić. Niestety...
xxx
Mamy w sobie tą nadzieję jeszcze. Tylko jak długo?
wtorek, 26 stycznia 2010
Tak, tak w tym lustrze to niestety ja.
Autor:
Pola
o
wtorek, stycznia 26, 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Co pozostało z ludzi umierających w Kambodży?
Jedno duże zdjęcie amerykańskiej aktorki trzymającej w objęciach żółte dziecko.
Co pozostało z Tomasz?
Napis: Pragnął Królestwa Bożego na ziemi.
Co pozostało z Beethovena?
Zachmurzony mężczyzna z nieprawdopodobną grzywą,który niskim głosem mówi "Ess muss sein!"
Co pozostało z Franza?
Napis: Powrócił po długim błądzeniu.
I tak dalej,itak dalej.Zanim zostaniemy zapomniani,przemieni się nas w kicz.Kicz jest stacją tranzytową pomiędzy bytem a zapomnieniem.
Prześlij komentarz