wtorek, 29 kwietnia 2014

Znieruchomienie.

Codziennie budzę się z tym samym poczuciem porażki na wszelkich płaszczyznach. Wychodzę na zewnątrz zwalczać świat. Nie mam najmniejszej ochoty na zwalczanie ludzi na ulicach. Przeliczam drobniaki w torebce. Nie mam nawet na chleb.

Wychodzę od niego spocona i znieważona. Wiążę włosy schodząc po klatce schodowej. Wrócę do domu i skończę to wino. Zupełnie nie mam pomysłu na dzień. Mam pustkę w głowie. To będzie chujowy dzień, powtarzam w myślach, to będzie chujowy dzień.

Brak komentarzy: