Siedzieliśmy w tej kawiarni na kształt lat 60. Nie mówiliśmy nic. On rysował, ja pisałam i na zmianę czytałam "Poniedziałkowe Dzieci" w oryginale. To było wspaniałe popołudnie. Grad szalał za oknem, a my tacy wspaniali, spokojni, milczący, ze szklanką świeżego soku z pomarańczy. Było nam tak spokojnie. Byliśmy szczęśliwi, byliśmy wspaniali.
Jesteśmy tylko dziećmi z wielkimi marzeniami. Z marzeniem, by tworzyć. I być razem. Nie potrzebujemy niczego więcej.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Popołudnia bezkarnie cytrynowe.
Autor:
Pola
o
wtorek, kwietnia 15, 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz