niedziela, 14 września 2014

Odkopuję stare pamiętniki.

"Budzę się rano. Stukot obcasów. Ciebie nie ma obok mnie. Mogę robić co chcę, mogę sobie sikać do kubka po kawie, nikt nie widzi.Mogę leżeć nago nie uzbrajając się w żadną pozę. Mogę mieć burdel. W pokoju, w życiu... Wszystko dociera do mnie jak zza mgły. Jedyna wisząca myśl - TO KONIEC? - Wżera się w mózg, wwierca jak migrena. To koniec? - pytam się siebie - To koniec? - przebrzmiewa.
Kawa na odczep się, niedbałe śniadanie. Dziś jest zdecydowanie gorzej - stwierdzam. Przykrywam się kocem, próbuję nie myśleć. Suchość w ustach. Jest mi źle. Nie postanawiam wstać. Już tak przeżyję życie. Tu i teraz. Już nigdy stąd nie wychodzić.
Stwierdzam po czasie, że wrażliwi ludzie mają gorzej."

Brak komentarzy: