Na skałkach było przepięknie. Wdrapaliśmy się na klify (ja z tą nogą ;) ), otwarliśmy wino i rozłożyliśmy śpiwory. Po czym zasnęliśmy pod gołym niebem. Obudziliśmy się w środku nocy. Po środku kanionu. Postanowiliśmy wracać do domu. W ciemności. Przez las. Zgubiliśmy się, haha! Dotarliśmy do zamku, przebiedowaliśmy trochę pod zamkiem i ruszyliśmy do domu. Nawet nie rozkładaliśmy namiotu.
Fajnie to wspominam. I to Years&Years w uszach, mmm! W ten weekend następny trip. No i gra!
...Jutro znów do lekarza. Chirurga tym razem. Robi się ciekawie, czekam na rozwój wydarzeń.
wtorek, 26 maja 2015
Autor:
Pola
o
wtorek, maja 26, 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz