czwartek, 9 czerwca 2016

Nie mamy skrzydeł.

Powykręcany w kurwę, ledwo podnoszę głowę,
Ledwo otwieram oczy, więcej chyba nie mogę.
Choćbym obiecał coś tobie i sobie,
I tak przy pierwszej lepszej okazji znowu to zrobię.

Świat dziś pode mną powoli traci barwy,
Krzyczę, że czuję, że żyję, mimo iż już prawie jestem martwy.
Słychać śpiew, a w tle salwy,
granica to cienka linia, kolejna z papilarnych.

Wypalmy to wszystko, wypijmy resztę,
I tak to miejsce nie da nam szans na więcej.
Podaj mi rękę, a wskażę Ci drogę,
przez dno dna ku niebu dzisiaj spotkasz się z Bogiem.

Ogień spod powiek przepływa do ciała,
Im dalej tym coraz cichszy jest hałas.
Nie ma tu racji dla nas, sensu w planach,
Tam będzie lepiej, tutaj - ktoś nas okłamał.

Nie mamy skrzydeł, by latać a mimo tego to nasz cel.
Nie chcemy wracać w tyle nie wartych tego miejsc.
Wyżej od świata gdzie ciszej jest.

~Miłosz Borycki.

Brak komentarzy: