niedziela, 13 grudnia 2009

Humaniści pozdrawiają ścisłowców!

Jest godzina 3.09 nad ranem. Idę na spacer. Bo to ja jestem. Spontaniczna, z rzeczami do załatwienia na wczoraj i nie ma dla mnie godzin nocnych, są tylko dzienne "niedospania". Postanowiłam zrobić sobie tą przyjemność i po pisaniu pracy od godziny 10-tej postanowiłam tak! Że idę sobie. Bo to godzina jak każda inna, a ja mam ochotę na spacer!! :)

Z głową w śmietniku, a raczej ze śmietnikiem w głowie...

Poza tym. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Ot co.

Trochę tęsknię, ale tutaj nie o tym. Zupełnie nie o tym! Aaaa bo ja już taki malkontent jestem co cały czas tęskni za czymś. A to za kwiatkami na drzewach na wiosnę, albo za morzem, albo za pierogiem, albo za świętami, albo za słońcem... Tylko za śniegiem nigdy nie! Za śniegiem nie!

Ok. Idę. Znów mnie nosi. Ja chyba nie przesiedzę tego życia... Nie mogę no! Nosi mnie! I pisz tu pracę...

Brak komentarzy: