niedziela, 19 września 2010

Spojrzała w lustro. Oczy ze wczoraj. Włosy w nieładzie. "Tak więc wygląda księżniczka, o której mówił tata?" Huk w głowie, niesmak w ustach. Ubiera się powoli, chwiejąc się na nogach.
-Czy ty naprawdę chcesz ze mną wchodzić w bliższą relację? - przebrzmiewają skrawki rozmowy ze wczoraj - Wiesz, ja śpiewam w aucie, nie czeszę włosów i oglądam nudne programy w telewizji. W ogóle jestem nudna.
Waży się. Znów 3 kilo więcej. Kalendarz pokazuje zero zadań na dziś. Bardzo ją to cieszy. Nie musi nigdzie wstawać, z niczym walczyć, o niczym myśleć.
-Wiesz, ja jestem bardzo trudną osobą ("daj mi spokój!"), nie umiem z nikim żyć na pół, nie znoszę kompromisów ("stary, zrozum, nie podobasz mi się"), jestem romantyczna ("ja ci kurwa zaraz w dupę wsadzę jakikolwiek seks ze mną!"), poza tym lubię słuchać Craddle Of Filth do snu ("jesteś ciota").
-Kocham cię.
-To u mnie czy u ciebie? ("niech stracę")
Przypomniała sobie. Zasiada zatem na skraju łóżka ze skrawkiem listu. To był jedyny list, o którym pamięta. Dostawała wiele listów. Ten zapamiętała jednak na życie i nosiła go zawsze przy sobie.
Cicho na skraju łóżka zapłakała, zakwiczała przeraźliwie rozdzierającym rykiem. Miała dość takiego życia. ("Przyjdźcie i zabijcie mnie wszyscy!")


Uczesała włosy. Postanowiła przeżyć jeszcze jeden dzień. Tym razem inaczej.

Brak komentarzy: