niedziela, 26 września 2010

Dzis świat jest moim największym wrogiem.
Pokazał mi środkowy palec. Dziś, wczoraj, przedwczoraj...
Ja trochę mam już tego dość i to już trochę nie jest śmieszne...
Jestem od 6.30 na nogach, to środek nocy! Bez śniadania, w deszczu, wychodzę do pracy. Czy to naprawdę już będzie tak wyglądać?

NAPRAWDĘ?!?!?

/CHORA, Z NOGĄ WIELKOŚCI ARBUZA, ROZCZAROWANA, SMUTNA, ZŁA I NA NOGACH O 7 RANO, CO SIĘ CHYBA WSZYSTKO ZE SOBĄ WIĄŻE.../
Dam znać jak wrócę z misji.

Brak komentarzy: