Jaki fajny tydzien jejku jejku!
Dawno tak fajnie nie miałam w głowie, w życiu, wszędzie!
Zaczęło się od Budapesztu. Coś pięknego! Wróciłam totalnie zakochana w Budapeszcie!
Potem zaprzyjaźniłam się ze znajomymi Daniela, którzy przyjechali do Pragi pozwiedzać. Dowiedziałam się, że Daniel znów przyjeżdża do mnie w maju. Ale najpierw obydwoje pojedziemy do Wrocławia.
Przedwczoraj świetnie spędziłam czas z Jakiem śpiewając w jednej z praskich mordowni piosenki o seksualnym podtekście. Powiedział, że opiekuje się kotem swojego kolegi w kolegi domu, powinnam kiedyś tam wpaść bo miejsce jest wspaniałe. Umm, aha.
Następnie dzisiaj dzień w pracy rozpoczęłam rozmową o awansie, a całe rano, caluteńkie rano rozmawiam z Seanem i uśmiecham się sama do siebie. Akompaniuje nam Modest Mouse i "Doin' the cockroach". Lubię ten dzień, lubię co się dzieje wokół. Tak nagle.
Dni są piękne, świat jest cudowny!
czwartek, 26 marca 2015
The happy goes lucky.
Yesterday, I witnessed a crime
Oh yeah? What kind of crime?
They took a lobster out of aquarium and put it on the pan!
I already had an eye contact with it
and they just took it like this!
And fried it!
that's not a crime
that is a criiiime!
They killed the innocent lobster
that lobster had it coming! You and I both know it!
HE HAD WIFE!
And maybe some little lobsters on the way
well he was probably abusive to his wife and kids.
Jak go nie kochać? hahah!
Autor:
Pola
o
czwartek, marca 26, 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz