środa, 24 lutego 2016

Z cukrowego wizerunku wyłoniłeś się Ty.

W Katowickim werworze. Że chciałabym.

Chciałabym założyć rodzinę.

Ale że z tobą?

- To nie przystoi.


Polska zawsze była i jest. Zaściankowa.

Ja zrobię i tak po swojemu.

Wiesz? Tak zrozumiałam... Mój dziadek już nie ogarnia świata. I moja babcia gnoi go za to.

Zrozumiałam, że kiedy Ty nie będziesz już umiał świata, ja pomogę Ci go zrozumieć.

Kiedy będziesz stary i nie będziesz rozumiał, ja będę Twoim tłumaczem.

Nazwij to jak chcesz, ale dla mnie to po prostu jest miłość.

piątek, 12 lutego 2016

Obwiniam.

Obwiniam, że nie umiem rozmawiać z ludźmi.
Obwiniam, że nie mam pojęcia na ile mogę sobie pozwolić w rozmowie z przełożonym.
Obwiniam, że nie potrafię mówić o uczuciach.
Obwiniam, że inni mają mnie za zimną sukę.
Obwiniam, że nie potrafię wyartykułowac myśli w taki sposób, jak tego chcę.
Obwiniam, że nie potrafię być otwarta na ludzi.
Obwiniam, że wszyscy mnie mają za dzikuskę.
Obwiniam, że w ogóle nie wiem, jak się odnaleźć w dorosłym życiu.

Winię cię za wszystkie niepowodzenia, na które nie mam wpływu.
Chociaż się staram, to nie działa.

Przykro mi, ale ja nie jestem w stanie tego zwalczyć.

Chciałabym wiedzieć jak rozmawiać z ludźmi.
Chciałabym wiedzieć na ile mogę sobie pozwolić w rozmowach z przełożonym - na razie tylko milczę.
Chciałabym mówić o uczuciach, ale jest mi niewyobrażalnie trudno ubrać w słowa ten rozgardiasz, który mam pod czaszką.
Chciałabym, żeby ludzie nie widzieli we mnie tylko zimnej suki - wcale tak nie jest.
Chciałabym umieć mówić myśli.
Chciałabym się otworzyć na ludzi.
Chciałabym, żeby ludzie nie śmiali się za moimi plecami i nie nazywali mnie dzikuską.
Chciałabym się odnaleźć w dorosłym życiu i nie zadawać głupich pytań.

Zadaję głupie pytania. Mnóstwo. Ale to dlatego, że ja nie wiem. Nikt mnie nie nauczył. Nikt nie powiedział, że trzeba żyć tak i tak. Ja chcę się uczyć, poznawać. Ale mam wrażenie, że za zadawanie pytań ludzie mnie karcą - do dzisiaj nie wiem dlaczego.

Niektórzy wiedzą jak żyć. Ja niestety nie. Proszę Was o wyrozumiałość. O to jedno Was proszę.

A obwiniam ciebie.

środa, 3 lutego 2016

W okna dzwoni zima.
Świat zamarł na miesiące.

Powietrze cicho zapada w sen.
Przezroczystość gęstnieje.

Przez mleczną rzeczywistość
Widzę cię po drugiej stronie mostu

Który palę.

By ogrzać się na chwilę.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Odkryłam, że nie nadaję się. Do życia.
Jestem do wyrzucenia.
Nie potrafię żyć. Z ludźmi.
Nie wychodzi mi to.

I ludzie wyrzucają mnie po czasie.
Bo widzą.
Że się nie nadam.

Że nie urodzę im dzieci.
Że jestem bezużyteczna.
Że mnie nie rozumieją.

Nie mam im tego za złe.

Ludzie chcą być szczęśliwi -
Ze mną nie mogą.

Nie chcę od życia nic więcej poza śmiercią...

poniedziałek, 25 stycznia 2016

12.12.2013

Jako dziecko wychowane bez rodziców, mam bardzo skrzywdzone wyobrażenie o miłości. Potrzebuję rodzicielskiej opieki. Jestem pod tym względem bardzo ułomna. Zaczynam wierzyć, że nikt nigdy mi jej nie da. I to jest smutna prawda. Nigdy już nie będziesz kochana w dokładnie ten sposób, jaki tego chcesz. SORRY TO TELL YOU THAT.  Mimo, że ja się staram - jak mogę - dać tę rodzicielską miłość, ona nigdy nie jest i nigdy nie będzie doceniona. Ani odwzajemniona. Bo ludzie nie wiedzą. Jak to jest. Kiedy obsesyjnie próbujesz znaleźć rodzicielską miłość. Nigdy nie zaznam spokoju w ten sposób. Nigdy mnie nikt nie zrozumie. Niestety. Idiotko...

Muszę przestać się nienawidzić. Muszę przestać rzygać na swój widok.

Kiedyś przecież było tak miło - jak łapałaś motyle, jak siadałaś na moście i patrzyłaś w rzekę. Jak PISAŁAŚ. Dużo pisałaś. Jak wystarczałaś samej sobie.

Będzie dobrze. Tylko spierdalaj z miejsca, gdzie jest ci źle i spierdalaj od ludzi, którzy sprawiają, że jest ci źle. Przecież wciąż możesz łapać motyle, możesz siąść na mostku, możesz jeździć na rowerze i zwiedzać nowe miejsca; możesz huśtać się na huśtawkach. Nikt ci tego nie może zabronić. No, chyba że ty sama...

PAMIĘTAJ, ŻE PO ŚMIERCI NIE MA JUŻ MUZYKI.  KURWA, PAMIĘTAJ TO!

piątek, 22 stycznia 2016

Spowiedź.

Mózg mnie przeraźliwie boli. Serce mi pęka. Pod stopami topnieje lód. Chyba nigdy nie dojrzeję do tego, by zapytać się siebie: co robisz nie tak, kretynko? co znowu źle, idiotko?

Nigdy jakoś nie miałam czasu ani ochoty spojrzeć w głąb i spytać się siebie... Tak po prostu, po przyjacielsku, kładąc sobie rękę na ramieniu: "DLACZEGO?"

Jest wokól mnie tyle zła, które sama generuję, nawet nie zdając sobie z tego sprawy... Jest mi źle sama ze sobą. Policzkuję się w lustrze codziennie, pluję w twarz. Za to kim jestem. Nie za to kim się stałam, za to KIM JESTEM. Kim się urodziłam. Czuję, że nie potrafię inaczej BYĆ.

Generuję sobie w mózgu milion przeraźliwych myśli.

Czasem w nocy krzyczę przez sen. Śnię o płaczu, przerażeniu, samotności. A gdy się budzę, sen staje się realnością. Nie ma od tego ucieczki. Nikt nie potrafi zakleić tej dziury. Nawet ja sama.

Czuję się samotna, ale TO JA tą smotność generuję. Nie chcę dopuszczać do siebie ludzi. "Nie taką cię chciałem" - przebrzmiewa mi w myślach. ...Ja siebie też takiej nie chciałam. "To jaką mnie chciałeś więc?" - nachodzi mnie w myślach za późna odpowiedź.  ...Jaką ja siebie chcę?

Wszyscy ludzie wokół są tak agresywnie szczęśliwi, że to aż boli. Ale jednocześnie wiem, że ja to nieszczęście sama generuję. Może po to się urodziłam? - By żyć i umrzeć nieszczęśliwa. Może jest jakiś wyższy cel? ...Nie wiem. Nie wiem nic.

Nie widzę dla siebie wyjścia. To strasznie smutne. Od tego przeraźliwie boli mnie mózg.

wtorek, 15 grudnia 2015

Wszystko jest tajemnicą.

Przekręcanie tego skrobelka od łazienki. Kładzenie bosej stopy na posadzce. Zimno przeszywa do ud.

Zamarzliźmy wpół drogi.