poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Siedzę na balkonie, jest ani zimno, ani ciepło.
Na całej dzielnicy czuć jedzeniem.
Sąsiad będzie miał spaghetti na obiad.
Kocham to niedzielne lenistwo każdego dnia.
Z wiatrem na ty.
Ze słońcem na już.
Za to, że nie trzeba ubierać kurtki, kiedy wygląda się za okno.
Dziękuję.

Brak komentarzy: