sobota, 22 lutego 2014

Fugazi?

Tęsknię za tym jak płakaliśmy sobie do słuchawek. "przyjeżdżaj" - mówiłam. Byłeś. Tęsknię do zwiewnych sukien, do kwiatów na drzewach, do roztańczonej wiosny i uśmiechu do samej siebie.

Tęsknię za beztroską, za znajomymi ulicami i za tym, żeby się nie bać ludzi.

Tęsknię do otwartego okna latem.
Do wieczorów na świeżym powietrzu.
Do zapachu ogniska.

A do tych ścieżek leśnych? Też tęsknię. Do roweru. Do tych nocy, kiedy wszystko przycichało do rechotania żab.

Pamiętać będę zawsze to bocianie gniazdo, które pokazywałam wszystkim, gdy byłam mała i myślałam, że pokazuję im coś nadzwyczajnego, że odkrywam przed nimi kolejną tajemnicę świata, rozsupłuję im kolejną zagadkę. Tęsknię za naiwnością, za niebanalnością, za uśmiechem bez powodu.

Za słońcem. I za drugim maja.

Pokazywaliśmy sobie swoje ścieżki, nigdy nie było za późno na naukę.
Jest tyle rzeczy, za którymi jednocześnie tęsknię i do których nie chciałabym już nigdy wrócić.
To wszystko jest już dawno zakopane w podjaźni, wyrwane z kalendarza, zakurzone w stosach dzienników w piwnicy. To gdzieś jeszcze tam jest. Nie we mnie jednak, obok - długopisem po śliskim papierze.

Dźwięk kosiarki, zapach trawy, dzikie jeżyny przy drodze, The Budgie w uszach podczas spacerów, Emerson, Lake & Palmer na tym słonecznym kuchennym stole.

Widok z okna na dzieciaki.

Urywane rozmowy ze zmęczenia o 4 nad ranem. Śmiech do utraty tchu. Domki na drzewie.

Mówię sobie - wmawiam - że czekam na wiosnę, na lato. Wtedy wszystko się zmieni. N I E. To tak nie działa, weź. Żeby coś się zmieniło JA sama muszę się zmienić. Tak, Ty w lustrze. Hej Ty, mówię do ciebie. Ty się musisz zmienić, by wszystko inne się zmieniło. Naokoło może być ciepło, walić ognichem i trawą na lewo i prawo,  może być i rower, i The Budgie. Może być i nawet tamto miejsce i tamten czas - i 2. maja. Ale wszystko będzie nijakie, skoro ty sama jesteś nijaka, L. Musisz zmienić nastawienie do siebie i świata. To wszystko musi powrócić do mnie/ciebie i wejść w mnie/ciebie z podwójną siłą.

...

Po namyśle jednak stwierdzam, że wcale do tego nie tęsknię. Tęsknię do siebie z tamtych czasów.
Najważniejsze jest zdiagnozować problem.

Hej, L. - jeszcze się będziesz uśmiechać drugiego maja. Obiecuję Ci to.

Nawet jeśli przy umieraniu.

Brak komentarzy: