środa, 13 sierpnia 2014

Nic ciekawego.

Zapomniałem jak do ciebie mówić.
Zapomniałem jak do ciebie pisać.
Zapomniałem jak cię nazywać.

Pamiętam jak do ciebie krzyczeć.
Pamiętam jak od ciebie uciekać.
Pamiętam jak cię wyzywać.

xxx

Podróżując w myślach, zostawiając zapach w przypadkowych kątach, zapomniałem zupełnie drogi wiodącej do domu. Błąkam się na przedmieściach, upajając się jej alkoholami. Zagubiłem się w przededniu mojej śmierci. Krew pulsuje w opuszkach palców. Odpalam kolejnego papierosa z myślą, że muszę w końcu zakryć ten tatuaż wyryty w sercu jej imieniem. Dzień jest mglisty i mleczny. Pragnę wdychać to rzeźkie powietrze i wmawiać sobie, że taki jestem szczęśliwy. Że z postawionym kołnierzem od płaszcza wokół szyi już nic nie może mnie ruszyć. Chcę zapamiętać ten dzień - dzień w którym zima włazi do miast, a chodniki stają się śliskie od mrozu.

Zapominam o tylu ważnych rzeczach. Wymykają się niepostrzeżenie i niepoważnie. Jeszcze trochę i nikt nie będzie mnie brał serio...

Pamiętam siebie w lato. Kiedy wybuchaliśmy z całych sił w podkoszulkach. Rozmywaliśmy się w dniu, jednoczyliśmy z czasem. Moje ja było tam i ówczas. Tu i teraz. Było mnie wtedy tak dużo realnie. Podróżowaliśmy po nieokrytych ścieżkach. Kwiaty strzelały do nas pąkami.

Czy ty jeszcze w ogóle mieszkasz za tymi ścianami? Czy to twój cień widzę codziennie za czerwoną zasłoną?

Znikaliśmy doskonale w dniach.

Zniknę sam. Jak bohater. Bez świadków. Módl się za mnie czasem, proszę.
Gaszę butem papierosa, mając doskonałą świadomość, że krew w opuszkach pulsuje mi po raz ostatni.
Wiatr duje w mury. Chmury zapowiadają deszcz ze śniegiem. Nic ciekawego.

Brak komentarzy: