Zapomniałem jak do ciebie mówić.
Zapomniałem jak do ciebie pisać.
Zapomniałem jak cię nazywać.
Pamiętam jak do ciebie krzyczeć.
Pamiętam jak od ciebie uciekać.
Pamiętam jak cię wyzywać.
xxx
Podróżując w myślach, zostawiając zapach w przypadkowych kątach, zapomniałem zupełnie drogi wiodącej do domu. Błąkam się na przedmieściach, upajając się jej alkoholami. Zagubiłem się w przededniu mojej śmierci. Krew pulsuje w opuszkach palców. Odpalam kolejnego papierosa z myślą, że muszę w końcu zakryć ten tatuaż wyryty w sercu jej imieniem. Dzień jest mglisty i mleczny. Pragnę wdychać to rzeźkie powietrze i wmawiać sobie, że taki jestem szczęśliwy. Że z postawionym kołnierzem od płaszcza wokół szyi już nic nie może mnie ruszyć. Chcę zapamiętać ten dzień - dzień w którym zima włazi do miast, a chodniki stają się śliskie od mrozu.
Zapominam o tylu ważnych rzeczach. Wymykają się niepostrzeżenie i niepoważnie. Jeszcze trochę i nikt nie będzie mnie brał serio...
Pamiętam siebie w lato. Kiedy wybuchaliśmy z całych sił w podkoszulkach. Rozmywaliśmy się w dniu, jednoczyliśmy z czasem. Moje ja było tam i ówczas. Tu i teraz. Było mnie wtedy tak dużo realnie. Podróżowaliśmy po nieokrytych ścieżkach. Kwiaty strzelały do nas pąkami.
Czy ty jeszcze w ogóle mieszkasz za tymi ścianami? Czy to twój cień widzę codziennie za czerwoną zasłoną?
Znikaliśmy doskonale w dniach.
Zniknę sam. Jak bohater. Bez świadków. Módl się za mnie czasem, proszę.
Gaszę butem papierosa, mając doskonałą świadomość, że krew w opuszkach pulsuje mi po raz ostatni.
Wiatr duje w mury. Chmury zapowiadają deszcz ze śniegiem. Nic ciekawego.
środa, 13 sierpnia 2014
Nic ciekawego.
Autor:
Pola
o
środa, sierpnia 13, 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz