niedziela, 24 sierpnia 2014

Tak dobrze być w domu.

Przypominają ci się rzeczy, do których tęsknisz.

Spacery z Mi, pierwsze trzymanie się za ręce w podstawówce.

Pierwszy skradziony całus na garażach.

Tak dobrze być w domu.

Liczyliśmy z dziadkiem na spacerze w ilu domach przebywałam jako dzieciak.

Przypomina mi się siedzenie na ławce bez początku i końca z tobą.

Pamiętam huśtawki. I śpiew. I muzykę.

Wspominam ulice i ludzi.

Tak dobrze być w domu.

Spotykam cię, ty mówisz, że u ciebie wszystko w porządku.

Jesteśmy roztańczonym pyłem świata.

Spotykamy się wietrznie na skrzyżowaniach ulic i gadamy o rzeczach tak nieważnych.

Praca? Dom? Dzieci? Mąż?

- Nie, dziękuję.

Jak dobrze być w domu.

xxxx

Wróciłam. Weszłam do kuchni i mówię "Honey, I'm home!" Oni przytulili i powiedzieli, że mają dla mnie wódkę. Wspaniali. Jeszcze parę godzin temu wylegiwałam się na słońcu, jeździłam rowerem, mokłam na festiwalu, kochałam. Czy to już ta pora na umieranie? Czasem się zastanawiam - czy to już pora? I zawsze okazuje się, że mam coś jeszcze do zrobienia. Jednak, teraz... Nie znajduję czegoś do zrobienia. Wszystko zamknęłam. Pożegnałam się nawet.

Spaliliśmy zioło i skończyło się na oglądaniu "America got talent" na Youtube.
Wyrzucam z siebie dom. Wmawiam sobie, że tutaj jest dom. Może i jest, bo tutaj tylko mnie przytulają po przekroczeniu progu. Przecież zawsze tego chciałam. Tego ciepła.

Wiem, że tam wrócę. To tylko kwestia czasu.
W knajpach będę znów pić sok, chodzić z rękę, spotykać się na ulicach.
Jeżeli czas mi nie zniknie.

Brak komentarzy: