Tak dobrze być w domu.
Przypominają ci się rzeczy, do których tęsknisz.
Spacery z Mi, pierwsze trzymanie się za ręce w podstawówce.
Pierwszy skradziony całus na garażach.
Tak dobrze być w domu.
Liczyliśmy z dziadkiem na spacerze w ilu domach przebywałam jako dzieciak.
Przypomina mi się siedzenie na ławce bez początku i końca z tobą.
Pamiętam huśtawki. I śpiew. I muzykę.
Wspominam ulice i ludzi.
Tak dobrze być w domu.
Spotykam cię, ty mówisz, że u ciebie wszystko w porządku.
Jesteśmy roztańczonym pyłem świata.
Spotykamy się wietrznie na skrzyżowaniach ulic i gadamy o rzeczach tak nieważnych.
Praca? Dom? Dzieci? Mąż?
- Nie, dziękuję.
Jak dobrze być w domu.
xxxx
Wróciłam. Weszłam do kuchni i mówię "Honey, I'm home!" Oni przytulili i powiedzieli, że mają dla mnie wódkę. Wspaniali. Jeszcze parę godzin temu wylegiwałam się na słońcu, jeździłam rowerem, mokłam na festiwalu, kochałam. Czy to już ta pora na umieranie? Czasem się zastanawiam - czy to już pora? I zawsze okazuje się, że mam coś jeszcze do zrobienia. Jednak, teraz... Nie znajduję czegoś do zrobienia. Wszystko zamknęłam. Pożegnałam się nawet.
Spaliliśmy zioło i skończyło się na oglądaniu "America got talent" na Youtube.
Wyrzucam z siebie dom. Wmawiam sobie, że tutaj jest dom. Może i jest, bo tutaj tylko mnie przytulają po przekroczeniu progu. Przecież zawsze tego chciałam. Tego ciepła.
Wiem, że tam wrócę. To tylko kwestia czasu.
W knajpach będę znów pić sok, chodzić z rękę, spotykać się na ulicach.
Jeżeli czas mi nie zniknie.
niedziela, 24 sierpnia 2014
Autor:
Pola
o
niedziela, sierpnia 24, 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz