Wczoraj zaczęłam nową pracę. Tylko na weekendy, ale zawsze jakiś grosz wpadnie... W sumie to ja bym mogła tak żyć, w weekendy dorabiać sobie (w jaki sposób? O tym później, albo wcale!), a w tygodniu dorabiać udzielając korków, jakoś by się przeżyło...
Pracuję w Zanzibarze lejąc piwo, brzmi aż za banalnie, ale świetnie się przy tym bawię. Stałam za barem z moim kuzynem, który pochwalił mnie, że zaskakująco szybko nauczyłam się piwo lać ;) Wczoraj był znikomy ruch i pozwoliliśmy sobie na małe szaleństwo...
Mieliśmy wczoraj 18tkę na około 100 osób, ale te dzieciaki tylko colę i colę zamawiały, więc nie doszłam do wprawy jeszcze w laniu piwa :D Dopiero jak Bulaszek przyszedł, to w końcu alkohol się polał :D A potem na parkiet! Te osiemnastki się na nas patrzyły jak na debili, że się lepiej od nich bawimy na ich urodzinach, rokręciliśmy imprezę: ja, Bulaszek i Paweł.
Muzyka była wyśmienita: Kosheen, Prodigy, RATM, trochę drum n'base, trochę lat 80 i 90, trochę Michaela Jacksona. Podobałoby się to Myszy... Taki klimat Kultowej bardzo. I daleko też nie jest, to 10 minut tramwajem z ronda...
Dziś natomiast idę na 23 (tak, zaczynam PRACĘ o 23, niezła pora, nie ma co, ale płacą, to co będę narzekać ;))
Co poza tym? Misia się uczy do poprawki (to już 14-go!), Mysza w Czarnobylu (tak! Jak wróci będzie się świecił na zielono :D), nie mogę się z Raperem zgadać na piwo, rajdowcy zaginęli gdzieś w Polsce,z Czeczenem spróbuję się zgadać na niedzielę na gwarki, Agata K. w Bielsku, a Agata M. w UK pracuje. Czasem bardzo za nią tęsknię. W ogóle czasem tęsknię...
Ps. Widziałam Cię wczoraj. Przytyłeś. Ha!! :D
piątek, 11 września 2009
"So what, death always went with territory. See you in Disneyland!" Richard Ramirez.
Autor:
Pola
o
piątek, września 11, 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz